VIVE dorosło do Ligi Mistrzów

- Nie jedziemy do Kolonii jako turyści, tylko żeby wygrać Ligę Mistrzów. Możemy pokonać każdego - mówi Bertus Servaas, prezes Vive Tauron Kielce, po awansie do Final Four.
W środę mistrzowie Polski po ćwierćfinałowym zwycięstwie 29:28 nad Flensburgiem po raz trzeci w historii klubu (w ostatnich czterech latach) awansowali do Final Four Ligi Mistrzów (28--29 maja w Kolonii). W 2013 r. nikt na nich nie stawiał w półfinale z Barceloną. Skończyło się na trzecim miejscu i sensacyjnym zwycięstwie z THW Kiel. Przed rokiem mierzyli już w triumf w Lidze Mistrzów. Znów w półfinale na drodze stanęła jednak Barcelona (późniejszy triumfator rozgrywek) i znów kielczanie pokonali gospodarzy w pojedynku o trzecie miejsce.

Teraz Vive Tauron Kielce zmierzy się prawdopodobnie z Paris Saint-Germain, MKB Veszprém (oba wygrały pierwsze spotkania i są murowanymi kandydatami do awansu) oraz zwycięzcą dwumeczu THW Kiel - Barcelona (ostateczne rozstrzygnięcia w weekend). Niezależnie od tego, kto pojedzie do Kolonii, Polacy na pewno nie będą skazani na porażkę. - Wszystkie cztery drużyny będą miały po 25 proc. szans na zwycięstwo. Każda przyjedzie z takim celem. Nie ma mądrego, który wskazałby zwycięzcę Ligi Mistrzów - mówi Wojciech Nowiński, były trener młodzieżowej reprezentacji Polski.

- W porównaniu z poprzednimi występami w Final Four jesteśmy mocniejsi psychicznie i przede wszystkim lepiej rozumiemy filozofię pracy trenera Tałanta Dujszebajewa. Czas działa na naszą korzyść, z każdym miesiącem, tygodniem jesteśmy lepsi - mówi Krzysztof Lijewski, rozgrywający Vive. - Dujszebajew jest bardzo precyzyjny we wdrażaniu pomysłów, zespół pod względem organizacji gry bardzo się poprawił - dodaje Nowiński.

Ekspert Polsatu Sport zwraca też uwagę, że Vive w Final Four już się oswoiło. - Rok temu nie mieli aż takiego doświadczenia. Teraz pojadą do Kolonii jak do siebie i nie będą tchórzliwie spoglądali, co zrobi rywal. Zawodnicy Vive będą mieć podniesione głowy, będą bardzo pewni siebie i postawią sobie jasny cel - zwycięstwo w Lidze Mistrzów - dodaje Nowiński. Jego słowa potwierdzają zawodnicy. - Jestem przekonany, że jesteśmy gotowi, by wreszcie wygrać LM - podkreśla Denis Buntić.

Atutem Vive może być świetna forma rozgrywających reprezentacji Michała Jureckiego i Krzysztofa Lijewskiego. Ten pierwszy miał lekki kryzys po nieudanych dla Polski mistrzostwach Europy, potem został kapitanem Vive, a teraz znów gra znakomicie. W rewanżu z Flensburgiem rzucił dziewięć goli (na 12 prób), miał trzy asysty i wywalczył dwa rzuty karne. - Niewielu jest zawodników, którzy mają taki wpływ na zespół jak Michał. Nie tylko zdobywa gole, ale podaje, walczy w obronie i potrafi niesamowicie zmotywować kolegów. Osiągnął najwyższy światowy poziom, choć być może stać go na więcej. Mam nadzieję, że pokaże to w Kolonii - przyznaje Nowiński.

Finał Four za miesiąc, kielczanie mają zatem czas, by popracować nad słabościami - przede wszystkim grą w obronie. - Jestem zaniepokojony defensywą Vive w niektórych momentach dwumeczu z Flensburgiem. Jej słabość była widoczna jak na dłoni. Nie mogą przegrywać tylu pojedynków i popełniać tylu błędów. To poważny problem, który muszą natychmiast rozwiązać - kończy Nowiński.



131 goli bramkarza?! Ranking najskuteczniejszych golkiperów na świecie!