Kwalifikacje piłkarzy ręcznych do Rio 2016. Polska - Tunezja 28:24. Wojna zamiast sparingu, plan znów wykonany

24 : 28
Informacje
El. olimpijskie 2016 - Turniej Mężczyzn
Niedziela 10.04.2016 godzina 20:30
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Tunezja
13
11
24
Polska
15
13
28
Składy i szczegóły
Tunezja
Missaoui, Maggaiz - Tej, Maaref, Bannour, Bhar, Haj Joussef, Jallouz, Boughanmi, Saied , Hosni, Ben Salah, Hamed, Chouiref, Hmida, Saoussi
Polska
Szmal, Wichary - Jachlewski, Lijewski, Gierak, Bielecki, Rojewski, Wiśniewski, Bartosz Jurecki, Michał Jurecki, Masłowski, Syprzak, Daszek, Kus, Szyba, Chrapkowski
W niespodziewanie nerwowej atmosferze polscy piłkarze ręczni znów zrealizowali plan i wygrali mecz kończący gdańskie kwalifikacje do igrzysk w Rio oraz cały turniej. Po zwycięstwie nad Tunezją 28:24 i po wcześniejszych wygranych nad Macedonią i Chile wiemy, że Tałant Dujszebajew ma mnóstwo dobrych pomysłów, ale potrzebuje dużo czasu, by drużyna w pełni je zrozumiała.
1. Wojna, a nie sparing

Długo wydawało się, że spotkanie drużyn pewnych już olimpijskiego awansu będzie jak sparing. Ale wystarczyła jedna akcja na początku drugiej połowy, by temperatura podskoczyła do tej, jaką miały mecze styczniowych ME w Polsce. Więcej - od tego momentu kibice w Gdańsku zaczęli pomagać naszej drużynie chyba jeszcze mocniej niż kilka tygodni temu robili to fani w Krakowie. Oczywiście spięcie, z powodu którego wszyscy przez dalsze 25 minut musieli się denerwować i znosić wzajemne skakanie sobie do oczu, nie było potrzebne. Ale to dobrze, że obu zespołom tak bardzo zależało na zwycięstwie. W takim warunkach lepiej sprawdzać zespół, a przecież Tałant Dujszebajew cały czas jest właśnie na tym etapie.

2. Plan znów wykonany

Z Tunezją zagraliśmy obroną 5-1 z wysuniętym Mateuszem Jachlewskim, czyli trener sprawdził opcję, na którą w kolejnych miesiącach chce mocno liczyć, znów przekonał się, że dobrym pomysłem było danie szansy Łukaszowi Gierakowi i że z Mateusza Kusa naprawdę może mieć duży pożytek. Mimo niespodziewanie większych emocji niż w poprzednich meczach w tym również drużyna zrealizowała plan. Dujszebajew poprowadził ją po raz trzeci, po raz trzeci dokonał kompletnego przeglądu wojsk (już po kwadransie występ miało zaliczonych 15 graczy, nie wystąpił tylko Andrzej Rojewski, który cały mecz obejrzał z ławki), znów nie ulegał nerwom, kiedy komuś nie szło (Michał Daszek nie schodził z boiska, nawet gdy miał zapis 0/5) i znów poprowadził swoich ludzi do zwycięstwa.

3. Teraz praca, praca, praca

- Muszę pilnować, żebyśmy cały czas widzieli, że mamy potencjał na dużo lepsze granie. Zawodnicy muszą być przekonani, że jest mnóstwo rzeczy, nad którymi warto ciężko popracować - mówi Dujszebajew w rozmowie ze Sport.pl

I to chyba najważniejszy wniosek po gdańskich kwalifikacjach. Do naszej gry wkrada się jeszcze tyle bałaganu, że bramkę potrafił rzucić nam chilijski bramkarz, że między słupkami w pojedynczych akcjach widzieliśmy Mateusza Jachlewskiego i Adama Wiśniewskiego, że przez ponad 10 minut nie potrafiliśmy rzucić Macedonii bramki, że - jak ocenia trener - przeciw niej nie wyprowadziliśmy ani jednej normalnej kontry itd. Ale za tym zespołem dopiero trzy mecze poprzedzone zaledwie dziewięcioma treningami. Przed Rio treningów ma być 55, a sparingów - 11. - To daje nam trochę pewności, że zagramy już na dobrym poziomie. Po tym czasie jeszcze nie będziemy grali wszystkiego, tak jak chcę, ale na pewno zrobimy widoczny postęp - obiecuje trener.







Reprezentacja Polski, która jeździ koleją. Pendolino! [ZDJĘCIA]