ME piłkarzy ręcznych 2016. Polska kadra wielu liderów

28 : 30
Informacje
ME piłkarzy ręcznych 2016 - Grupa 1.
Sobota 23.01.2016 godzina 20:30
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Polska
15
13
28
Norwegia
16
14
30
Składy i szczegóły
Polska
Skład: Szmal, Wyszomirski - Lijewski, Krajewski, Bielecki, Wiśniewski, M. Jurecki, Konitz, Grabarczyk, Gliński, Syprzak, Daszek, Gębala, Łucak, Szyba, Chrapkowski.
Norwegia
Skład: Erevik, Christensen - Sagosen, Kristensen, Hykkerud, Myrhol, Overby, Mamelund, Tonnesen, Jondal, Bjornsen, Lindboe, Gullerud, O`Sullivan, Reinkind, Lie Hansen.
W tej drużynie 2+2 równa się przynajmniej sześć, jeśli nie osiem. Jeżeli w sobotę polscy piłkarze ręczni pokonają Norwegię, będą o krok od pierwszego w historii medalu mistrzostw Europy. Mecz z Norwegią o 20.30, relacja Z czuba i na żywo w Sport.pl
W pierwszej fazie grupowej gospodarze Euro grali znakomicie. We wtorek pokonali francuskich mistrzów świata, Europy i olimpijskich 31:25. - Jest euforia, radość, ale nic jeszcze nie osiągnęliśmy. Na pewno jednak po zwycięstwie z Francją pewność siebie chłopaków wzrośnie - mówi Marcin Lijewski.

Polacy pierwszy raz awansowali do II fazy wielkiego turnieju z kompletem czterech punktów. Dotychczas najlepszy wynik to trzy punkty w Austrii w 2010 r., gdzie kadra zajęła czwarte miejsce na ME (najlepszy wynik w historii).

Kluczowa Norwegia

Cztery punkty na starcie II fazy dają olbrzymią przewagę. Na ostatnich ME w Danii wszystkie cztery drużyny, które zaczęły II fazę grupową z kompletem punktów, awansowały do półfinału (Francja, Chorwacja, Hiszpania oraz gospodarze). Teraz awans dadzą zespołowi Michaela Bieglera zwycięstwa z Norwegami (sobota) i Białorusią (poniedziałek). - Kluczowe będzie pierwsze starcie. Jeśli wygramy, medal będziemy mieć na wyciągnięcie ręki. Z Białorusią powinniśmy sobie poradzić - uważa Marcin Lijewski.

Najważniejsze, że kadra nie jest zależna od jednego zawodnika, a buty lidera pasują na kilku. - Od lat jestem ważnym piłkarzem kadry, to żadna nowość. Przygotowałem się do roli lidera - mówił przed startem Euro Michał Jurecki. Po kontuzjach Mariusza Jurkiewicza oraz byłego kapitana Grzegorza Tkaczyka wydawało się, że to na nim będzie się opierać gra reprezentacji. Młodszy z braci Jureckich miał dynamicznie wchodzić do ataku lub podawać kolegom. W meczach z Serbią i Macedonią zdobył w sumie 12 bramek, był najskuteczniejszym zawodnikiem reprezentacji.

Nie wszystko zależało jednak od niego. Z Serbią w ataku pomagał Krzysztof Lijewski (cztery bramki), z Macedonią - Kamil Syprzak (sześć bramek). W tym ostatnim meczu świetną zmianę dał Adam Wiśniewski, który cały inauguracyjny mecz przesiedział na ławce rezerwowych (dwie bramki).

Siłą jest drużyna

Z Francją odpalili kolejni bohaterowie. Fenomenalnie zagrał Sławomir Szmal, który wcześniej na Euro wznosił się na wyżyny głównie w kluczowych momentach i zaciętych końcówkach. Tak jak w meczu z Serbią, gdy kilkadziesiąt sekund przed końcem odbił rzut karny. We wtorek błyszczał od pierwszej minuty i nie był jedyny.

Przemysław Krajewski początek Euro miał słaby, ale z Francją zdobył sześć bramek. Pod nieobecność kontuzjowanego Bartosza Jureckiego bezbłędny był też Kamil Syprzak. - Jak długo Kamil może być młody i utalentowany? On teraz jest wiodącą postacią drużyny, pokazuje wielkie możliwości - mówi Marcin Lijewski.

W końcu największy bohater - Karol Bielecki. 34-letni rozgrywający z Francją zdobył prawie dwa razy więcej bramek niż dotychczas na Euro. Thierry'ego Omeyera pokonał aż dziewięć razy.

To wszystko pokazuje, że największą siłą reprezentacji jest gra drużynowa. Że zespół jest lepszy, niż wskazywałaby na to suma umiejętności zawodników. Mówiąc inaczej: w polskiej kadrze 2+2 równa się przynajmniej sześć, jeśli nie osiem. - Ofensywa opiera się na zespołowości, nikt nie może się zdrzemnąć, zapomnieć, co ma robić. Jeśli to wychodzi, jesteśmy w stanie rozmontować każdą obronę świata - zaznacza Michał Jurecki.

Najlepsze jeszcze przed nami

- Jesteśmy prawdziwą drużyną. Każdy mecz ma innego bohatera. Z Francją wszyscy dali to coś od siebie, grzechem byłoby się do kogoś przyczepić. Kilku zawodników w ostatnich latach było niedocenianych, a teraz pokazują możliwości, Mówią: "Halo, ja tu jestem". Jestem w szoku. To, co z Francją robił Przemek Krajewski... Po prostu opadała mi szczęka. Czasami zdarzą się takie mecze, w których trafiłoby się do bramki nawet z... szatni - żartuje Marcin Lijewski, srebrny i brązowy medalista mistrzostw świata.

- Kadra znakomicie się uzupełnia. Jeśli jeden zawodnik wypada, wchodzi drugi i gra świetnie. Każdy ma swoje pięć minut. Nie można teraz mówić o jednym graczu - to bardzo krzywdzące - ale o wszystkich. Najważniejsze jest to, że nie ma piłkarza, który by opóźniał rozwój całej drużyny i przeszkadzał - dodaje Zbigniew Tłuczyński, były wielokrotny reprezentant Polski.

Teraz zawodnicy mają trzy dni, by się zregenerować. - To piekielne ważne na takim turnieju. Niektórzy są zmęczeni, więc ten czas będzie zbawienny. Rozpędzamy się, a najlepszy mecz jeszcze przed nami - mówi Jakub Łucak, prawoskrzydłowy kadry.

Nowiński: Wymarzona sytuacja Polaków

Rozmowa z Wojciechem Nowińskim, komentatorem Polsatu, byłym zawodnikiem i trenerem

Łukasz Jachimiak: Wygrana 31:25 nad mistrzami olimpijskimi, świata i Europy to najlepszy występ drużyny Michaela Bieglera, może nawet najlepszy mecz reprezentacji w XXI w.?

Wojciech Nowiński: Może tak. Na niesamowity występ złożyło się wiele wspaniałych rzeczy. Kapitalnie weszliśmy w mecz, zdusiliśmy Francuzów tak, jak od dawna nikt tego nie zrobił. Polakom bardzo pomogła publiczność, która fantastycznie żyła spotkaniem. Są tacy, którzy twierdzą, że rywale nie zagrali najlepszego meczu. Mają rację, nie przypominam sobie, żeby np. Nikola Karabatić zdobył jedną bramkę na siedem rzutów. Ale Francuzi wypadli tak blado, bo my byliśmy znakomici.

Oglądałem później spore fragmenty drugi raz, bardzo dużo na temat tego meczu rozmawiałem. Obyśmy po latach wspominali to zwycięstwo jako początek czegoś wielkiego.

Szczególnie imponująca była gra zawodników drugiej linii reprezentacji. Ona zdobyła 13 bramek. Francuska - tylko cztery.

- Od dawna wiadomo, że osiągamy sukcesy, gdy działa druga linia. Przeciw Francji kluczowa była gra Karola Bieleckiego. Dwóch pierwszych spotkań mistrzostw nie miał udanych, a teraz oddał 13 rzutów i zdobył dziewięć bramek. Był najlepszy na boisku. Michał Jurecki i Krzysztof Lijewski zagrali na swoim normalnym, wysokim poziomie, który pokazywali już przeciw Serbii i Macedonii. Kiedy w drugiej linii wszyscy dobrze pracują, Polaków trudno zatrzymać. Zwłaszcza gdy jeszcze na 100 proc. możliwości gra ktoś, po kim tyle się nie spodziewano. W tej roli wystąpił Przemysław Krajewski. Wyliczając bohaterów, nie wolno pominąć Sławomira Szmala i Kamila Syprzaka. Są w niesamowitej formie.

Obawiał się pan, że po przesunięciu na środek Michała Jureckiego na lewej stronie zrobi się problem?

- W dalszym ciągu uważam, że byłoby lepiej, gdyby Michał mógł grać na nominalnej pozycji. Ale martwić się już nie ma potrzeby. Widać, że w tym ustawieniu wszystko działa. Siła ognia jest duża, a to z dnia na dzień nie powinno się zmienić.

Walkę o awans do strefy medalowej Polacy zaczną z czterema punktami, ale zawodnicy bardzo nie chcą słuchać o szansie, którą sobie stworzyli.

- Słusznie, niech koncentrują się na graniu. My mamy natomiast pełne prawo mówić, że sytuacja jest wymarzona. Już w sobotę możemy być o krok od półfinału, jeśli pokonamy Norwegię. Zwycięstwo nad Francją poza punktami dało nam też pewność, że zespół Claude'a Onesty będzie teraz nam pomagał, pokonując naszych rywali. Francja musi wygrywać, żeby wejść do gry o medale. A my nie musimy się nawet oglądać na wyniki innych spotkań.

W sobotę Norwegia, w poniedziałek Białoruś - widzi pan tu jakąś pułapkę? Rywale niżej notowani, Polacy grają u siebie i są w formie.

- Rywale są w naszym zasięgu, już z nimi wygrywaliśmy. Dotyczy to również Chorwacji, z którą zmierzymy się na koniec II fazy. Na Norwegów trzeba uważać, bo to szalona drużyna. Młoda, grająca bardzo szybko, ryzykująca. To jej zaleta, ale z drugiej strony też wada. W sumie gra Norwegów w naszych mistrzostwach mi się podoba. Białoruś też jest za co pochwalić. Od lat ma świetnego Siarhieja Rutenkę, a teraz obok lewego rozegrania bardzo dobrze wygląda i prawe, i środek. Rutenka jest najlepszym strzelcem turnieju, ale wysoko [na czwartym i siódmym miejscu] są też grający z prawej strony Siergiej Szyłowicz oraz środkowy Borys Puchowski. Jak dodamy do tego Maksyma Baranowa, który dobrze gra na prawym skrzydle, to widzimy już niezłą drużynę. Jej kłopotem jest brak klasowego środkowego. My takich problemów nie mamy. Naprawdę stać nas to, żeby wykorzystać szansę, którą sobie stworzyliśmy.