Sport.pl

ME w piłce ręcznej 2016. Wrocławska grupa pełna emocji. Szwedzi skarcili Słoweńców

O ile pierwszy mecz piłki ręcznej grupy wrocławskiej Hiszpania - Niemcy mógł się podobać, o tyle starcie Słowenii ze Szwecją było już kapitalną reklamą piłki ręcznej. Było w nim wszystko: piękne bramki, genialne asysty, ostra walka, dramatyczne zwroty akcji, emocje do ostatniej sekundy i świetny doping z obu stron. Ostatecznie Skandynawowie wygrali 23:21
23 : 21
Informacje
ME piłkarzy ręcznych 2016 - Grupa C
Sobota 16.01.2016 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Szwecja
16
7
23
Słowenia
9
12
21
W mecz zdecydowanie gorzej weszli Słoweńcy, którzy przez pierwsze pięć minut nie potrafili zdobyć gola choć z drugiej strony rywale też o wiele lepsi nie byli, wszak mieli w tym czasie na koncie dwa trafienia. W szeregach ekipy z Bałkanów przełamał się dopiero Darko Cingesar, a po chwili dwie bramki - w tym jedną z karnego - dodał Gasper Marguc i ich team wyszedł na prowadzenie. Podopieczni Oli Lindgrena i Staffana Olssona odpowiedzieli równie szybko, a zaraz potem poszli za ciosem, przez co po równo kwadransie gry mieli na koncie trzy trafienia więcej (7:4). Spora w tym zasługa Niclasa Ekberga i Jespera Nielsen. A jako, że ich przeciwnicy znowu zanotowali duży zastój w ataku, bo przez osiem minut wykonali tylko jedną udaną próbę, to ekipa "Trzech Korona" zaczęła pomału, aczkolwiek stopniowo "odjeżdżać" (12:7). Do tego na skrzydłach wyższy bieg włączyli Ekberg i Jonas Kallman, a w bramce najlepsze lata przypomniał sobie Mattias Andersson, dzięki czemu ich ekipa zeszła na przerwę przy wyniku 16:9.



Po zmianie stron wydawało się, że Skandynawowie będą kontynuowali swoją dobrą postawę, wszak nawet powiększyli dystans na 18:10, ale Słoweńcy zaczęli grać bardzo wysoko w obronie na co już nie potrafili znaleźć sposobu. Do tego z kolei teraz w bramce ich przeciwników świetnie spisywał się golkiper Gorazd Skof, a w ofensywie przypomniał o sobie Dragan Gajić, który przecież miał być poza turniejem. Przez to w niespełna kwadrans gracze Veslina Vujovicia odrobili siedem bramek straty (19:18).

Ten zastój przerwał Lucas Nilsson, uznawany przecież za wielką nadzieje nie tylko szwedzkiego, ale i ogólnie światowego handballu. Na nic to się jednak zdało, bo po golu Gajicia i skutecznym rzucie karnym - nowego nabytku Vive Tauron Kielce - Deana Bombaca na tablicy był remis po 20. Ba! Słowenia mogła wyjść nawet na prowadzenie, ale Anderson odbił kolejny rzut z siedmiu metrów.

To był sygnał dla jego kolegów, że pora się obudzić. I to w porę! Jesper Konradsson i Nilsson zrobili co trzeba i było 22:20. Teraz to drużyna z byłej Jugosławii znowu nie miała pomysłu na grę. Z koła straty zmniejszył co prawda Blaz Blagotinsek, ale wojnę nerwów lepiej wytrzymali Szwedzi, których triumf przypieczętował solową akcją Fredrik Petersen i skończyło się rezultatem 23:21. MVP spotkania uzyskał wspomniany Andersson, a co ciekawe wśród zwycięzców najskuteczniejszy był Ekberg z ... zaledwie czterema skutecznymi rzutami. Po drugiej stronie natomiast Matej Gabar z pięcioma.

"Dzidziuś", "Kola", "Gadżet"... Poznajcie ksywy polskich piłkarzy ręcznych [RYSUNKI]


Więcej o: