MŚ piłkarek ręcznych 2015. Kuchta: a może dziewczyny zrobią węgierski gulasz?

24 : 23
Informacje
MŚ piłkarek ręcznych 2015 - 1/8 finału
Poniedziałek 14.12.2015 godzina 18:00
Wyniki szczegółowe
1 poł
2 poł
Wynik
Polska
13
11
24
Węgry
14
9
23
- Jeśli w pierwszych minutach nie postawimy się Węgierkom, to przegramy - mówi Zygfryd Kuchta, kierownik reprezentacji Polski piłkarek ręcznych, które w poniedziałek zagrają o ćwierćfinał MŚ w Danii. Mecz z Węgierkami o godz. 18, relacja na żywo w Sport.pl. W przypadku zwycięstwa Polki zyskają prawo gry w eliminacjach do igrzysk w Rio, porażka oznacza dla nich utratę szans na występ w turnieju olimpijskim.
Łukasz Jachimiak: Jak mijają ekipie ostatnie godziny przed meczem z Węgierkami?

Zygfryd Kuchta: Ludzie towarzyszący dziewczynom są trochę podminowani, ale one wyglądają nieźle. Na obiedzie siedziały obok Węgierek i były spokojniejsze od rywalek. To na pewno był początek psychologicznej walki, takie podjazdówki mają swoje znaczenie.

Psychologiczną zagrywką byłoby na pewno zamówienie sobie przez Polki węgierskiego gulaszu.

- Nie było takiej możliwości, ale może dziewczyny zrobią sobie węgierski gulasz na boisku (śmiech). Nasza drużyna doskonale wie, że to jej ostatnia szansa, żeby powalczyć o wyjazd na przyszłoroczne igrzyska. Bez awansu do ćwierćfinału Rio im ucieknie. A tu chodzi przede wszystkim o olimpijskie marzenia. Dopiero w drugiej kolejności liczy się wysokie miejsce w duńskich mistrzostwach.

Jak pokonać Węgierki, które w fazie grupowej poza jedną wpadką (klęska 15:32 z Czarnogórą) grały bardzo dobrze, a nasz zespół w żadnym z pięciu meczów nie spisał się na miarę oczekiwań?

- Przeciwnik będzie bardzo trudny. Jeśli w pierwszych minutach nie postawimy się Węgierkom, to przegramy, bo na pewno nie będzie takiej sytuacji, że z czasem odrobimy straty. Rywal jest na takie rzeczy za silny. Do tej pory nie udawało nam się dobrze zaczynać, w każdym meczu goniliśmy. To się udawało, ale tylko z przeciwniczkami spoza Europy. Jak się dajemy zdominować komuś na naszym poziomie albo komuś jeszcze lepszemu, to o sensownym graniu trzeba zapomnieć.

Zgodzi się pan, że trudno być optymistą?

- Zgoda, dyspozycja, którą nasz zespół pokazał w poprzednich meczach na pewno nie napawa optymizmem. Ale smaczek sportu polega na tym, że czasem padają w nim nieprzewidywalne wyniki. Może my wreszcie będziemy w dobrej dyspozycji, a Węgierki w średniej? Na pewno jest szansa na niespodziankę. Bo uczciwie trzeba powiedzieć, że nasz awans byłby niespodzianką.

Pocieszacie się wspomnieniami sprzed dwóch lat? Wtedy po porażkach w grupie z Hiszpanią i Norwegią awans do 1/8 finału też był z trzeciego miejsca, a w wygranych spotkaniach z Rumunią i w ćwierćfinale z Francją Polkom dawano podobne szanse jak teraz w starciu z Węgierkami. Tylko że wtedy nasz zespół grał chyba lepiej?

- To prawda, nasz poziom grania był lepszy, w przegranych meczach nie odstawaliśmy od rywalek tak jak teraz od Holenderek [20:31 w ostatnim spotkaniu fazy grupowej], mieliśmy Alinę Wojtas, której teraz nie ma przez kontuzję, a która bardzo zwiększała zagrożenie z naszej drugiej linii. Teraz jest trudniej, ale nadzieja umiera ostatnia.

Karolina Kudłacz-Gloc mówiła po meczu z Holenderkami, że ona i jej koleżanki za dużo rozmawiają o piłce ręcznej, że zbyt mocno nią żyją i chyba potrzebują chwili oddechu. Czy trener Kim Rasmussen wziął pod uwagę głos kapitan kadry?

- W niedzielę zawodniczki dostały czas wolny, każda mogła go spędzić indywidualnie. Trener uznał, że warto pozwolić im się trochę zdystansować od grupy, która przebywa razem już trzeci tydzień.

Ramussen, który prowadzi reprezentację Polski od ponad pięciu lat, w poniedziałek gra o posadę? Porażka równoznaczna z utratą szans na występ w igrzyskach będzie oznaczała zwolnienie Duńczyka?

- Zawsze w takich sytuacjach pojawiają się takie pytania, ale nie chcę na nie odpowiadać. Prezes Andrzej Kraśnicki zastrzegł sobie decyzyjność co do pierwszych reprezentacji - i męskiej, i damskiej. On decyduje o najważniejszych sprawach. Mam nadzieję, że w przypadku kadry kobiet nie będzie musiał się nad przyszłością trenera zastanawiać. Awans do ćwierćfinału da prawo gry w wiosennym turnieju eliminacyjnym do igrzysk i na pewno zamknie tę kwestię.