W pewnym momencie nie miał siły siedzieć na wózku. Pokonał łącznie 2500 km i chce wystąpić na paraolimpiadzie

Jarek ma 38 lat i od urodzenia porusza się na wózku. To jednak nie stanowi dla niego żadnej przeszkody. Dziś pokonuje królewskie dystanse i cieszy się życiem.
PolskaBiega
Jarek Wilczyński

Jarosław Wilczyński przez 16 lat trenował koszykówkę na wózkach, odnosząc ogromne sukcesy. Do sportu zawsze miał wielkie serce i nie wyobrażał sobie tego, żeby kiedykolwiek nie być aktywnym fizycznie. Rezygnując z koszykówki, w 2015 roku zaczął "biegać". - Po „rozstaniu z koszykówką" stwierdziłem, że za wcześnie jest jeszcze, aby nie być aktywnym i zacząłem w marcu 2015 roku „biegać". Najpierw dla siebie, a z czasem na zawodach - opowiada Jarek.

Nie było trzeba długo czekać, żeby Jarek zaraził się pasją do biegania. - Już w maju 2015 roku wystartowałem w Poznaniu w biegu Wings for Life World Run. Chciałem maksymalnie przebiec 12 km, zanim dogoni mnie meta. Okazało się jednak, że dogoniła mnie dopiero na 26,06 km. Co wśród wózkowiczów było drugim wynikiem na świecie.

Najważniejsza w życiu jest determinacja i stawianie sobie kolejnych celów, do których się dąży. - W 2017 roku chciałbym ukończyć kilka maratonów i półmaratonów. Oprócz tego 7 maja 2017 roku wystartuję ponownie w Wings for Life World Run i za cel stawiam sobie pokonać minimum 30 km, zanim dogoni mnie meta - mówi Jarosław.

Idąc dalej, Jarosław Wilczyński chce w 2020 roku wystartować w Paraolimpiadzie w Tokyo, lecz do tego potrzebuje profesjonalnego wózka. W tym też celu stworzona została specjalna akcja, o której można przeczytać TUTAJ.

Biegacz dzieląc się motywacją mówi, że nigdy w życiu nie można się poddawać, mimo wszelkich trudności. To silna osoba, która zmaga się ze swoimi słabościami od dziecka.

W życiu bywa różnie. Te ciężkie chwile przeżył również Jarek. - Przed rokiem, kiedy ciężko zachorowałem, przeleżałem w łóżku 3 miesiące. A wcześniej o mały włos nie zakończyło się sepsą i tym najgorszym... Nie miałem siły usiedzieć nawet 5 minut na wózku. Jednak nie poddałem się, wszystko poszło dobrze i od 8 lutego wróciłem do treningów. Do dzisiaj na treningach i zawodach pokonałem łącznie ponad 2500 km.

Jarek ostatnio wziął też udział w maratonie, który odbywał się w Poznaniu i tam zajął trzecie miejsce. Mimo trudnych warunków atmosferycznych i wymagającej trasy, dotarł do mety.

WIĘCEJ PODOBNYCH HISTORII ZNAJDZIESZ TUTAJ