Jak zacząć przygodę z nartami biegowymi? Tomasz Kałużny opowiada o sprzęcie

Zanim wyruszymy na trasę, nie podejmujmy pochopnych decyzji. Warto się zastanowić nad tym, co mamy na nogach i czym się odpychamy od podłoża. Nim podejmiemy decyzję, czy sprzęt kupić, czy wypożyczyć, posłuchajmy fachowca. Rozmowa z Tomaszem Kałużnym.

Z Tomaszem Kałużnym rozmawiał Piotr Nowicki.

Jak wybrać sprzęt do biegania? Jakie kupić narty, kijki i buty? Zapytaliśmy o to Tomasza Kałużnego, wielokrotnego medalistę mistrzostw Polski w narciarstwie biegowym, mistrza świata w biegach na nartorolkach, który prowadzi własny serwis narciarski.

PIOTR NOWICKI: Na początku kupować narty czy lepiej wypożyczyć?

TOMASZ KAŁUŻNY: Zdecydowanie wypożyczyć narty oraz kijki. Wypożyczalnie znajdziemy w Jakuszycach, w Zieleńcu i w Radkowie. Sprzęt wypożycza się na dzień i kosztuje to zwykle do 35 zł.

Za nami pierwszy raz, bieganie nam się podoba, kupujemy narty, a może zacząć od butów?

- Wiele osób kupuje narty z wiązaniami, a później okazuje się, że jest kłopot z zakupem odpowiednich butów, dlatego od nich powinniśmy zacząć. Bo buty różnych firm produkowane są do wiązań, które dana firma preferuje. Nie wszystkie stare wiązania są kompatybilne z nowymi butami. Buty powinny być idealnie dopasowane. Jeśli cisną, ocierają choćby w jednym miejscu, to nie powinno się ich kupować. Zwykle dobieramy rozmiar ciut większy od stopy. Można wyciągnąć wkładkę z buta, stanąć, dopasować i powinno zostać nam około pół centymetra zapasu. Gdy buty będą zbyt mocno dopasowane, będzie nam zimno w palce, ponadto w kroku klasycznym stopa pracuje od przodu do tyłu i musi być w nich trochę luzu. Bardzo ważne, by pięta nie odrywała się zbyt wysoko i łatwo od wkładki, gdyż zostanie obtarta. Wybór obuwia determinuje późniejszy wybór wiązań. Nie należy na nich oszczędzać. Muszą być wygodne i najlepiej, gdy są nowe, bo wtedy układają się do stopy. Używane mogą budzić obawy higieniczne, a poza tym są ułożone pod stopę osoby, która ich używała. Początkujący narciarze zwykle kupują buty do stylu klasycznego. Jeśli ktoś spróbował już swoich sił w klasyku i ma w perspektywie opanowanie stylu łyżwowego, to może zastanowić się nad butami typu combi, o wyższej cholewie, wzmacnianej. W takim przypadku jeden typ obuwia pasuje do obu stylów.

Kupować buty uznanych marek, jak Fischer, Rossignol, Atomic, Salomon, czy mniej znanych?

- W swoim sklepie proponuję najpierw nabywcom najtańsze modele. Wcale nie jest powiedziane, że droższe buty, z wyższej półki, będą automatycznie lepiej dopasowane lub wygodniejsze od podstawowego modelu. Można kupić modele z zamkiem (sznurówki pozostają zakryte, a śnieg nie przedostaje się do buta) i systemem dociągania, ale to nie ma aż takiego znaczenia, liczy się komfort.

Wspomniał pan o wiązaniach. Czy któryś system jest lepszy dla początkującego?

- Dla początkującego nie ma znaczenia, czy będzie to system SNS, czy NNN.

Komplet sprzętu do biegania przyzwoitej jakości może kosztować 900-1000 zł.

Jak znaleźć dobre narty?

- Wśród używanych można trafić na dobre, ale trzeba się na tym znać. Często przychodzą do naszego serwisu ludzie z prośbą o pomoc, gdy już jest za późno. Przynoszą narty sprzed 10-15 lat, skonstruowane z innego tworzywa niż stosowane obecnie. Poza tym nie zawsze były dobrze przechowywane i przez to straciły wszelkie walory. Wśród starszych modeli zdarzają się też narty z archaicznymi wiązaniami, do których nie dopasujemy nowych butów, trzeba wtedy kołkować wszystkie dziury i robić nowe pod wiązania. Narty nie mogą być mocno zużyte, zwykle nie wytrzymują kilkunastu sezonów. Zakłada się, że niskie narty są dobre na trzy, cztery sezony, ale zależy kto i jak intensywnie biega. Łuska i ślizg powinny być w dobrej kondycji, nie za bardzo porysowane, bo możemy mieć problemy na podbiegach.

Czy obecnie produkowane narty różnią się od siebie? Czy każdy z producentów ma swój patent na dobre biegówki?

- Mniej więcej wszystkie są podobne konstrukcyjnie, mają zbliżony profil, sprężystość, wyważenie, ale różnią się materiałami. Niskie, jak i wysokie modele, np. Fischera, mają wstawki drewniane, Atomic i Salomon mają w sobie więcej kompozytów, pianek i przez to narty są lżejsze, mają też inny kształt. Narty biegowe produkuje kilka liczących się firm. Atomic dla siebie, Salomona i One-Way. Fischer też dla siebie oraz dla firm Rossignol, Madshus oraz znanych gównie w Skandynawii: Peltonen i Karhu. Fabryki znajdują się w Austrii, Norwegii, Finlandii oraz w Rosji i na Ukrainie. Niekoniecznie miejsce przekłada się na jakość.

Wybierając nowe narty, decydujemy się zwykle na model z łuską. Dla wszystkich, którzy będą bardziej spacerować, niż się ścigać, powstała nawet taka kategoria marketingowa "nordic cruising" - narty taliowane (o zmiennej szerokości), krótsze, dobierane do wagi, ładnie malowane. Czy kupować takie narty na początek, czy nie bać się nart dłuższych, ale bardziej odpowiednich do nauki jazdy klasykiem?

- Te krótsze narty stały się popularne, bo łatwiej nimi skręcać, hamować i manewrować, ale nie wszystkie z tych modeli są odpowiednio sztywne. Są to często narty, od których nie możemy zbyt wiele oczekiwać, jeśli chodzi o konstrukcję i jakość materiału. Generalnie im wyższy model, tym narta wymaga od nas większych umiejętności. Zawsze polecam klientom, by kupić trochę droższe narty, niekoniecznie najtańsze, bo jeśli ktoś ma zamiar poświęcić temu sportowi więcej czasu i wysiłku, to tanie narty będą go zadowalać tylko przez pierwsze tygodnie. Dopóki nie nauczy się biegać, wszystko jest w porządku. Gdy tylko podszkoli się w technice jazdy, to najtańsze narty nie ułatwią mu jazdy, bo łuska cały czas styka się z trasą, a gdy ją dociśniemy, będzie nas spowalniać. Warto zatem kupić model o takiej sprężystości, by po zaliczeniu pierwszych kroków nadal pozwalał nam się rozwijać. Nie ma sensu zaczynać od topowych modeli, jeśli ktoś nie umie jeszcze biegać, bo nie wykorzysta potencjału tej narty. W nauce jazdy na biegówkach najlepsze są małe kroki, a nie rzucanie się na głęboką wodę, jak robią niektórzy. Komplet sprzętu do biegania przyzwoitej jakości może kosztować 900-1000 zł. Za ok. 800 złotych kupimy sprzęt "spacerowy", czyli do nordic cruising w sportowych supermarketach.

Narty dobieramy według wagi, a nie wzrostu. Wielu producentów publikuje zakresy wagowe swoich modeli nart (można je znaleźć w internecie).

Czy kupując pierwsze narty, można poradzić sobie bez fachowego doradztwa?

- Wykonajmy w hipermarkecie prosty test: złóżmy narty ślizgami i spróbujmy zbliżyć je do siebie tak, by zetknęły się łuskami. Gdy ściskamy je bez większego trudu w jednej ręce, a do tego łuska jest bardzo długa, to na pewno nie mają wystarczającej twardości. Obojętne, czy są długości dwóch metrów, czy 1,80 metra. W takim przypadku nie róbmy sobie wielkich nadziei na dobrą jazdę, bo gdy staniemy na nartach, łuska umiejscowiona pod wiązaniem będzie dociskana do śniegu, powodując hamowanie. Narty dobieramy według wagi, a nie wzrostu. Wielu producentów publikuje zakresy wagowe swoich modeli nart (można je znaleźć w internecie). Jeśli nie uda nam się to, powinniśmy zapytać sprzedawcę i on powinien taką tabelą dysponować.

Przedziały wagowe podawane w tych tabelach są czasem dość szerokie. Jak je czytać?

- Jeśli mamy narty długości np. 192 cm i podany jest do nich zakres wagowy od 60 do 80 kg, to jeśli ma używać ich osoba, która raczej na nartach spaceruje, jest na początku nauki, nie odbija się, to powinna ważyć do 80 kg. Jeśli natomiast miałaby ich używać osoba z aspiracjami, która chciałaby nauczyć się poprawnej techniki, poleciłbym je ważącym niewiele ponad 60 kg. Będą dla takiej osoby tak sprężyste, że będzie mogła się z nich odbijać. Jeśli mamy większe umiejętności, szukamy nart, których dolny przedział wagowy jest bliższy naszej masie - przy wadze 60 kg wybierzmy więc narty z przedziału 55-70 kg, a nie 50-65 kg.

Czy szerokość nart ma znaczenie?

- Dobiera się ją do tras. Jeśli mamy zamiar przemierzać szlaki nieprzygotowane, pola, ścieżki leśne, wybieramy szersze narty, niezbyt sprężyste. Na przygotowanej trasie szerokość narty nie ma tak istotnego znaczenia. Wyczynowe narty mają 44-45 milimetrów, ale narta szersza jest bardziej stabilna. Większość modeli rekreacyjnych mieści się w śladzie na przygotowanej trasie, więc nie musimy się martwić.

Pozostaje dobór kijków. Jaką mają mieć długość i z jakiego materiału powinny być wykonane?

- Długość kijków obliczamy według wzoru: wzrost minus 30 cm do stylu klasycznego i wzrost minus 20 cm do stylu łyżwowego. Tolerancja to plus minus dwa centymetry. Gdy zaczynamy biegać, można kupić kije aluminiowe. Jeśli się przewrócimy - wygną się, ale nie pękną. Trochę droższe bywają z włókna szklanego. Zazwyczaj są trochę lżejsze, ale zarazem bardziej miękkie.

Jeśli mamy większe umiejętności, szukamy nart, których dolny przedział wagowy jest bliższy naszej masie - przy wadze 60 kg wybierzmy więc narty z przedziału 55-70 kg, a nie 50-65 kg.

Jeśli ktoś jest niski, to nie ma problemu: zarówno kije aluminiowe, jak i te z włókna do pewnej długości, to jest około 145 cm, są w miarę sztywne. Schody zaczynają się, gdy ktoś jest bardzo wysoki i potrzebuje kijków o długości 160 cm i więcej. Wtedy kije z włókna szklanego, a trochę mniej z aluminium, zaczynają się bardzo mocno wyginać. Przy wadze 80-90 kg prawie cała siła odpychania idzie w kijek i bywa, że przy zbyt mocnym obciążeniu możemy złamać lub złożyć (zgiąć w pół) aluminiowy kij. Im cięższy i wyższy narciarz, tym kije powinny być sztywniejsze, wykonane z lepszego aluminium. Można zainwestować w kijki z większą domieszką karbonu. Włókno szklane czy karbon są porównywalne, jeśli chodzi o wytrzymałość na łamanie.

Wywiad ukazał się na stronach lokalnych Gazety Wrocław nr 40, wydanie z dnia 17/02/2012 Gazeta na Biegówkach, str. 10