Polacy najlepsi wśród obcokrajowców w Hillary Everest Marathon

Tenzing Hillary Everest Marathon to najwyżej rozgrywany maraton na świecie. 42-kilometrowa trasa wiedzie spod bazy wypadowej na Mount Everest (5364 m) do Namche Bazar (3446 m). Pomimo, że trasa prowadzi w dół, zawodników czekają trzy wymagające podbiegi. Całość przewyższeń to około 4500 metrów, przy czym średnia wysokość to 4600 m. n.p.m.

Tenzing Hillary Everest Marathon wystartował 29 maja o 7:00 (3:15 czasu polskiego). Wiemy już o zwycięstwie Piotra Hercoga, zawodnika Salomin Suunto Team - był pierwszy w kategorii obcokrajowców z czasem 4:38:22. 10 min za Piotrem przybiegł Robert Celiński, 4:48:58, trzeci był Fabrice Armand z Francji, 5:28:30. Czwarty był Łukasz Zdanowski, czasu jeszcze nie znamy.

Jestem trochę poturbowany po wywrotce, były po niej kłopoty ze zbieganiem, ale jestem zadowolony. Jak na pierwszy wysokogórski start i krótką aklimatyzację, jest dobrze. Kolejne ważne doświadczenie. Trenujemy i walczymy dalej! Po powrocie opiszę wszystko na blogu –  napisał na swoim fan page'u Łukasz.

Wiemy od Piotra, że w Everest Marathon wystartowało około 200 osób z czego 150 obcokrajowców, około 50 Nepalczyków. Niestety nie ma dokładnej listy startowej na stronie biegu.

W zeszłym roku trasę Tenzing Hillary Everest Marathon najszybciej pokonał  Bed Bahadur Sunwar w 4:00:10. Za nim uplasował się ubiegłoroczny triumfator Bhim Bahadur Gurung – 4:03:14.

Jeszcze nigdy na podium w klasyfikacji open nie stanęła osoba spoza Nepalu! Najszybszym obcokrajowcem w Tenzing Hillary Everest Marathon w poprzednich edycjach był Robert Celiński, który startował w tej imprezie czterokrotnie (w tym roku będzie to jego już piąte podejście).  Rok temu Robert osiągnął czas 4h 24 min i 2 sekundy, co dało mu piąte miejsce w klasyfikacji generalnej.

Właśnie dotarłem do Lobuche na 4910. Trochę dzisiaj zimo, nawet lekko padał śnieg. Jutro przenosimy się do najwyżej położonej wioski – Gorak Shep 5140. Tam zrobię mały krótki trening, odbierzemy pakiety startowe i po nocy w niedzielę rano ruszam do Everest Base Camp. Tam ma się odbyć próbny start dla mediów.

Poza tym zimno strasznie... Siedzę teraz w 4 bluzach, kurtce puchowej, śpiworze i pod jakąś lokalną derką i od 2 godzin nie mogę się zagrzać. Kark mi przewiało 2 dni temu- jak chcę popatrzeć na bok to muszę cały tułów skręcać – nawet mnie to bawi, nie narzekam, jest przygoda!

Co do warunków pogodowych to szef zawodów mówił, że ma padać śnieg.  Mam nadzieje, że nie będzie jak 3 lata temu. Podobno tyle napadało, że ledwo udało się przeprowadzić zawody – ciężko było wybiec z Everest Base Camp.

A reszta Ok - aklimatyzacja coraz lepsza, jak nic szczególnego się ze mną nie wydarzy to powinno być w porządku. Choć .... realnie: Tubylcy – sportowcy – są raczej poza zasięgiem. Jak patrzę jak oni się naturalnie poruszają / oddychają na wysokości 4-5 tys metrów to pomimo, że mamy myślę, poziom sportowy trochę lepszy – 3 tygodniowa aklimatyzacja to nie to samo. Musiałbym chyba zamieszkać tu na dłużej. No, ale powalczę ile płuca dadzą – zwierzał się Piotr przed startem.

No i powalczył. Gratulujemy, Piotrze.

Również ogromne gratulacje dla Roberta i Łukasza.

Zapraszamy do śledzenia Fan Page’a Piotra Hercoga,

jak również Łukasza Zdanowskiego.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.