Panna Anna dla PolskaBiega.pl. Zugspitz Ultratrail: A jednak biegamy głową

Wygrzebuję z plecaka muzykę, wkładam do ucha jedną słuchawkę, żeby mieć kontakt z otoczeniem, i odcinam się na jakiś kwadrans. To daje mi siłę, żeby mknąć przed siebie bez zatrzymywania. Zagaduje ludzi, trochę sobie śpiewam, to już jest to, co być powinno. ?Dasz radę Szczypiorku, jeszcze trochę? - gadam ze sobą przez resztę trasy - pisze Anna Szczypczyńska, autorka bloga PannaAnnaBiega.pl, która wystartowała w Zugspitz Ultratrail na dystansie 35 km.

WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY SZCZYPCZYŃSKIEJ NA BLOGU PANNAANNABIEGA.PL

Nieprzespana noc daje się we znaki. Mam wysokie tętno, ale nie takie, które nazwałabym: tryb - ekscytacja, tylko zmęczenie, niechęć, wyczerpanie. Jakoś tak źle mi się biegnie, od samego początku. I nie chodzi o deszcz, który lał całą noc i lać nie przestaje. Teraz jest nawet do zniesienia, bo bardziej przypomina mżawkę. Drobne igiełki tną policzki, rozpryskują się na ubraniu: są najgorszą męczarnią z możliwych - wykańczają powoli ale konsekwentnie. Pod stopami błoto, skarpety od razu nasiąkają wodą. Ale to nie to mnie męczy. Bez przesady, nie takie rzeczy się robiło. Owszem, nie ukrywam, że deszcz, który dudnił o szyby całą noc, a ja zastanawiałam się tylko: czy to jeszcze wielkie krople wody, czy już porządny grad, dał mi do myślenia. Nie spałam i zastanawiałam się tylko: po co my wszyscy to robimy? Zamiast spędzić weekend w Rotterdamie, Amsterdamie, Kolonii czy Warszawie, iść na zakupy, na koncert, pobiegać po parku, skoczyć na kolację, drinka, a potem potańczyć do rana, fundujemy sobie takie coś? Ale to choroba, której wyleczyć się już chyba nie da. "Mnie już nic nie zdziwi, po prostu uważaj na siebie w tych Alpach" - mówi moja mama i ucina rozmowę, bo jak każdy przyzwoity człowiek ma wolny weekend i jest na spacerze. Ale wszystkie te wątpliwości to norma. "Dwa tygodnie temu obiecywałem sobie, że nigdy więcej" - mówi do mnie Michał, którego spotkałam na starcie. "A ja chciałam zrezygnować, na cholerę pchać się w góry w taki deszcz?" - dodaje Asia. A jednak wszyscy się pchamy i walczymy.

PANNA ANNA: "ZAGRYZŁAM ZĘBY I DROBIŁAM DALEJ" [FELIETON]

Tylko tym razem ta walka jest wyjątkowo trudna. Widzę jak mijają mnie ludzie i jeszcze bardziej mnie to demotywuję. Zwykle, kiedy startuję, mam w sobie chęć, zapał, pozytywne nastawienie, teraz jestem zrezygnowana, nie odczuwam żadnej przyjemności, po prostu nie chce mi się biec. A to najgorszy objaw. Staram się o tym nie myśleć, daję sobie czas. W końcu jednak decyduję się na to, by pogadać ze sobą, znaleźć powód takiego stanu rzeczy. No i mam: pokłóciliśmy się przed startem. Nic poważnego, kilka bzdur nałożyło się na siebie, do tego zmęczenie i problem gotowy.

SPONTANICZNY START CZY PLAN OD "A DO Z"? [FELIETON]

Od rana po prostu wszystko szło nie tak: czegoś nie wzięliśmy, o czymś zapomnieliśmy, z czymś nie zdążyliśmy - takie uroki życia osób, które żyją na walizkach. No dobra, ale za mną dopiero dziesięć kilometrów, czeka mnie jeszcze przynajmniej 20 i to dużo trudniejszych, bo szykuje się konkretne podejście i długi, stromy zbieg. Żeby przetrwać, muszę sobie wszystko ułożyć. Analizuję całą sytuację, zastanawiam się na rozwiązaniami, układam aż trzy plany, które można wprowadzić w życie, by uniknąć takiej sytuacji w przyszłości. Kamień spada mi z serca, a nogi robią się lżejsze. Podejście faktycznie jest długie i daje w kość. Wygrzebuję z plecaka muzykę, wkładam do ucha jedną słuchawkę, żeby mieć kontakt z otoczeniem, i odcinam się na jakiś kwadrans. To daje mi siłę, żeby mknąć przed siebie bez zatrzymywania. Zagaduje ludzi, trochę sobie śpiewam, to już jest to, co być powinno. "Dasz radę Szczypiorku, jeszcze trochę" - gadam ze sobą przez resztę trasy. Chwalę samą siebie, czasem coś sobie tłumaczę. Na metę wbiegam zadowolona. Dałam z siebie dużo, powalczyłam w trudnych dla mnie warunkach, nie dałam mojej głowie przejąć władzy nad ciałem. Rezerwy są, mogłabym więcej i fajna to świadomość.

"Pierwszy raz tak źle mi się biegło" - przytulił mnie, kiedy obydwoje byliśmy już po wszystkim. Wniosek? Nie kłócić się przed zawodami. Przecież jesteśmy od tego, by się wspierać i razem przeżywać tę najlepszą przygodę.

WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY SZCZYPCZYŃSKIEJ NA BLOGU PANNAANNABIEGA.PL

ODWIEDŹ PANNĘ ANNĘ NA FACEBOOKU!

Partner - materiał

zobacz najlepszy sprzęt do biegania