Panna Anna dla PolskaBiega.pl: Każdego dnia dziękuję za kontuzje i niepowodzenia [FELIETON]

Najważniejsze jest to, by każdego dnia znaleźć chwilę na docenienie tego, co nas otacza, na swego rodzaju wdzięczność - pisze w najnowszym felietonie Anna Szczypczyńska, autorka bloga PannaAnnaBiega.pl.

WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY SZCZYPCZYŃSKIEJ NA BLOGU PANNAANNABIEGA.PL

Przez te wszystkie lata nauczyłam się jednego: każdego dnia dostrzegać małe rzeczy, które sprawiają, że życie ma smak, że nabiera sensu. Czasem zatrzymuję się tak po prostu w środku miasta, siadam na ławce, bo jest ładna pogoda i patrzę na ludzi. Młoda dziewczyna spogląda w telefon i uśmiecha się z TYM błyskiem w oku. Poznała go niedawno, napisał coś miłego - myślę i zazdroszczę jej tych motyli w brzuchu. Choć nie, teraz nie zazdroszczę, bo sama je mam. Łączę się z nią w tym boskim upojeniu, które przypomina stan po dwóch lampkach dobrego wina, albo lepiej - po dobrym treningu. Ktoś inny się kłóci, ktoś płacze - i świetnie, i to chodzi. Te wszystkie emocje w gruncie rzeczy są dobre. Sama dziś uśmiecham się dużo, bo poniekąd nauczyłam się żyć. To za dużo powiedziane, takiej umiejętności chyba do końca w pełni nie da się osiągnąć, ale powiedzmy, że dotarło do mnie to i owo i nauczyłam się jakoś względnie raczkować, wybierać to, co dla mnie dobre. Ale wiadomo jak to jest: czasem jestem zła, kiedy indziej płaczę. Równowaga musi być. Na szczęście ostatnio zdarza się to rzadko, bo - odpukać w niemalowane - teraz wszystko dobrze się układa, ale każdy z nas ma momenty, miesiące, czy nawet - o zgrozo - całe lata, gdy po prostu jest gorzej, ja też je miałam. Ale z pełną odpowiedzialnością za każde słowo mogę powiedzieć: niczego nie żałuję.

Lekcja pokory

Nie żałuję złej decyzji, którą nie raz i nie dwa zdarzyło mi się podjąć, a później słono za to zapłacić. Nie żałuję źle ulokowanych uczuć, błędów młodości, tego, że kiedyś zamiast uprawiać sport, wolałam palić papierosy i imprezować do białego rana. Nie ma czegoś takiego jak "stracony czas". Wszystko jest po coś, czegoś nas uczy i wzmacnia. Tak samo jest z kontuzjami. Pojawia się pierwsza, przypominasz sobie o tym, że warto byłoby się częściej rozciągać, dorzucić do treningu kilka ćwiczeń wzmacniających. Zaczynasz to robić, raptem w jakiś cudowny sposób okazuje się, że jest na to czas, że się da. Za jakiś czas pojawia się druga, dostajesz lekcję pokory. Rozumiesz, że nie wszystko da się zaplanować i czasem trzeba zrezygnować ze startu, na którym tak bardzo ci zależy, kompletnie zmienić plan.

PANNA ANNA: NIECH ŻYJE CIAŁO! NIECH ŻYJE NAGOŚĆ! [FELIETON]

Najważniejsze jest jednak to, by każdego dnia znaleźć chwilę na docenienie tego, co nas otacza, na swego rodzaju wdzięczność. Cieszę się, że czasem w życiu coś poszło niezgodnie z planem. Cieszę się, że są wokół mnie ludzie, którzy dają mi nieźle popalić, sprowadzają mnie na ziemię i przypominają jak ważne jest to, by ufać tylko sobie samemu. Tak samo cieszę, że czasem popełniłam błąd w treningu, w diecie, że coś zaniedbałam, bo dzięki temu każdego kolejnego dnia mogę zrobić coś lepiej. Być może nie wykorzystam tej szansy, być może znowu coś spieprzę, ale przynajmniej mam tego świadomość Także nie poddawaj się, nie załamuj, gdy pojawi się pasmo biodrowo-piszczelowe czy inny czort, tylko wyciągaj wnioski.

WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY SZCZYPCZYŃSKIEJ NA BLOGU PANNAANNABIEGA.PL

ODWIEDŹ PANNĘ ANNĘ NA FACEBOOKU!

Materiały partnerów

zobacz wybrane produkty