Panna Anna dla PolskaBiega.pl: Bieganie a życie na walizkach [FELIETON]

Biegać można praktycznie wszędzie. Możliwości jest wiele i wszystko zależy od tego, jakim typem biegacza jesteś: jedni lubią przed wyjazdem zrobić dokładny research: popytać znajomych, przestudiować mapę, wytyczyć sobie ścieżkę. Inni stawiają na spontan - pisze Anna Szczypczyńska, autorka bloga PannaAnnaBiega.pl

WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY SZCZYPCZYŃSKIEJ NA BLOGU PANNAANNABIEGA.PL

Bieganie jest nie dla mnie: za dużo pracuję, wiecznie się przemieszczam, śpię w hotelach, jestem ciągle w drodze - słyszałam to nieraz. Jasne, nikt nie mówi, że życie na walizkach i prowadzenie zdrowego trybu życia idą w parze. To nie lada wyzwanie i często trzeba nieźle się nagłowić, żeby połączyć te sprawy ze sobą, ale da się! Wszystko się da, jeśli czegoś bardzo chcesz i trochę pogłówkujesz!

Pakuję życie w jedną walizkę

O tym, że dużo podróżuję chyba nikomu nie muszę przypominać. Jak nie wyjazd z pracy, to wyprawa na zawody, jak nie na zawody, to w odwiedziny do znajomych. Jest początek maja, a ja w tym roku leciałam samolotem już 16 razy. O pociągach i samochodzie już nie wspomnę. Ale lubię to. To trzeba lubić, bo inaczej człowiek by oszalał. Często się wprowadzam, wyprowadzam, już nawet się nie rozpakowuję nigdzie do końca, bo wiem, że wszędzie jestem tylko na chwilę. Nauczyłam się pakować całe swoje życie w jedną walizkę. Niedawno nawet kupiłam nową, większą. Buty do biegania: to ląduje jako pierwsze. Są ze mną zawsze i wszędzie. Nigdy nie wiesz, czy nie uda ci się wyskoczyć choćby na pół godzinki, by obejrzeć okolice.

Nie musisz zabierać ze sobą dużo. Jeden zestaw wystarczy: koszulka, stanik sportowy, legginsy, wiatrówka - no ileż miejsca na to potrzebujesz? Na szczęście ubrania biegowe mają to do siebie, że są lekkie. Majtki i skarpetki przecież i tak ze sobą bierzesz. Po treningu szybko pierzesz ręcznie ubranie, rozwieszasz i następnego dnia możesz zwiedzać biegowo nowe miejsce. Buty zabierasz jedne, najbardziej uniwersalne skoro do końca nie wiesz, jaki teren na ciebie czeka.

SPONTANICZNY START CZY PLAN OD "A DO Z"? [FELIETON]

Trasa to najmniejszy problem

Biegać można praktycznie wszędzie. Choćby trochę, najwyżej zrobisz marszobieg, jeśli okażę się, że śpisz w dolinie i jedyna opcja, jaką masz, jest długo, długo w górę. Możliwości jest wiele i wszystko zależy od tego, jakim typem biegacza jesteś: jedni lubią przed wyjazdem zrobić dokładny research: popytać znajomych, przestudiować mapę, wytyczyć sobie ścieżkę. Inni stawiają na spontan: wychodzą z hotelu i lecą przed siebie. Ze mną bywa różnie, ale jak łatwo się domyślać raczej stawiam na bramkę numer "2", bo w życiu w ogóle zazwyczaj idę przed siebie.

PANNA ANNA: "ZAGRYZŁAM ZĘBY I DROBIŁAM DALEJ" [FELIETON]

Czasem dzień masz wypełniony po brzegi od samego rana do późnego wieczora. Nauczyłam się jednego: na wyjeździe zdecydowanie lepiej postawić na trening na początku dnia, bo w delegacji biznesowe kolacje mogą się przeciągnąć do późnych godzin nocnych.

Nic na siłę, bez spinki - jak nie uda się wyjść pobiegać, to uda się to zrobić w domu. Dobrze jest mieć ze sobą buty i ubranie, bo nie chcesz sytuacji, że otwierasz okno, masz przed sobą takie widoki, o jakich nawet nie śniłeś, a stopy wsadziłeś w pantofle i nie masz dla nich żadnej alternatywy

WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY SZCZYPCZYŃSKIEJ NA BLOGU PANNAANNABIEGA.PL

ODWIEDŹ PANNĘ ANNĘ NA FACEBOOKU!

źródło: Okazje.info