Panna Anna dla PolskaBiega.pl: Spontaniczny start czy plan od "A do Z"? [FELIETON]

O spontanicznych startach, biegowej wolności, łamaniu zasad i nieprzestrzeganiu - rzecz jasna z umiarem - treningowych reguł - pisze w najnowszym felietonie dla PolskaBiega.pl Anna Szczypczyńska, autorka bloga PannaAnnaBiega.pl

WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY SZCZYPCZYŃSKIEJ NA BLOGU PANNAANNABIEGA.PL

Do każdych zawodów trzeba się przygotować. Idealnie skrojony plan treningowy, przemyślana dieta, czas na regenerację. Rzeczywiście, jeśli tak podejdziesz do sprawy, szanse na to, że na starcie pojawi się stres, zmniejszają się. Masz świadomość, że dobrze przepracowałeś ostatnich kilka tygodni, jesteś przygotowany do tego, by na trasie dać z siebie wszystko. I słusznie, tak to wygląda w świecie idealnym. Ale życie lubi nas zaskakiwać. Jest wiele czynników, które mogą pokrzyżować ci plany: nagła kontuzja, choroba, nawał pracy, domowe obowiązki. Raptem pojawiają się nieprzespane noce, na talerz kładziesz to, co na szybko udaje ci się chwycić, zaczyna brakować ci sił na trening. I co wtedy? Zrezygnować? Tak by nakazywał zdrowy rozsądek, ale czasem warto zrobić coś wbrew regułom.

PANNA ANNA DLA POLSKABIEGA.PL: CHODZI O TO, BY SIĘ NIE IZOLOWAĆ [FELIETON]

PANNA ANNA DLA POLSKABIEGA.PL: ZAGRYZŁA ZĘBY I DROBIŁAM DALEJ [FELIETON]

Stres przed zawodami

To coś, co dopada każdego. Raz jest silniejszy, raz słabszy, ale zawsze jest. Raptem pięć razy przed wyjściem z domu musisz jeszcze skoczyć do toalety, twoje tętno spoczynkowe przypomina to, które masz na rozgrzewce, choć jedyne co zrobiłeś, to wstałeś z łóżka i zjadłeś śniadanie. I bez względu na to, czy szykujesz się na kolejną życiówkę, czy wymyśliłeś sobie start tylko dlatego, żeby np. zrobić sobie dłuższe wybieganie bez zatrzymywania się na światłach, lekki stres zawsze się pojawi. A gdyby tak stanąć na linii startu właśnie nieprzygotowanym? Nie mówię, że tak kompletnie bez wytrenowania - to byłaby po prostu głupota, a do robienia głupot namawiać nie należy. Wiadomo, jesteś aktywny, biegasz regularnie, ale nie przygotowywałeś się pod konkretne zawody. Decyzje podejmujesz nagle, zupełnie spontanicznie i lecisz. I co? I jest fajnie!

Anna Szczypczyńska, PannaAnnaBiega.plAnna Szczypczyńska, PannaAnnaBiega.pl www.facebook.com/pannaannaczylija www.facebook.com/pannaannaczylija

Nie wiem na czym polega ten fenomen, ale ostatnio kilka razy skusiłam się na podobne rozwiązanie. Pewnie ma to związek z moim życiem na walizkach. Ciężko było przewidzieć, gdzie akurat będę, jakiego rodzaju trening uda mi się zrobić, czy zmrużę oko i będę miała siłę, no i czy to przeklęte rozcięgno pozwoli mi pobiegać.

Mknąć do przodu z uśmiechem

Stajesz na starcie i czujesz wolność. Nie masz żadnych wymagań wobec siebie, bo nie wiesz na ile cię stać. Nie będziesz mieć do siebie żalu na mecie, bo nie trenowałeś pod dany dystans, po prostu sobie biegałeś. Zaczynasz spokojnie, żeby wybadać sprawę: czy coś boli, jak z formą, na ile możesz sobie pozwolić. Pierwsze minuty powiedzą dużo i wtedy możesz już sobie wyznaczyć jakiś realny cel. Taki, który w twojej sytuacji tu i teraz będzie ambitny. Mkniesz do przodu z uśmiechem na twarzy. To jest to, to jest to uczucie za które pokochałam bieganie i pewnie nie tylko ja. Lubię tę wolność, to łamanie zasad, nieprzestrzeganie reguł i to uczucie, kiedy wiem, że na koniec i tak dałam z siebie wszystko. Ale żeby było śmiesznie, zarówno w Hadze, gdzie pobiegłam półmaraton tak po prostu, bo była okazja przejąć numer startowy, jak i na Maderze, gdzie wystartowałam w Madeira Island Ultra Trail na dystansie 40 km pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy na mecie to było: "Jej, jak ja już chcę tak porządnie trenować i zaszaleć na zawodach".

WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY SZCZYPCZYŃSKIEJ NA BLOGU PANNAANNABIEGA.PL

ODWIEDŹ PANNĘ ANNĘ NA FACEBOOKU!