UTMB. Rory Bosio: Od razu ciągnęło mnie w góry

Amerykanka Rory Bosio to nie tylko najlepsza zawodniczka tegorocznej edycji The North Face Ultra Trail du Mt. Blanc, ale także rekordzistka trasy z 2013 roku. Choć tym razem nie udało się poprawić wyniku sprzed roku, czas Rory - 23 godziny 23 minuty i 20 sekund jest o ponad 1,5 godziny lepszy od wyniku drugiej na mecie Hiszpanki - Nurii Picas!

SZUKASZ STARTU NA WRZESIEŃ? SPRAWDŹ KALENDARZ BIEGÓW POLSKABIEGA.PL

Rozmowa przeprowadzona w niedzielę, 31 sierpnia - dzień po zawodach

Justyna Grzywaczewska: Rory, jesteś niesamowita! Drugi rok z rzędu wygrywasz jeden z najtrudniejszych biegów świata i to rozkładając rywalki na łopatki! Jak się czujesz?

Rory Bosio: Czuję się szczęśliwa. Nogi trochę bolą, ale nie jest to jakiś szczególnie potężny ból. Patrząc na wynik - o ponad 45 minut gorszy od ubiegłorocznego widać, że byłam w gorszej formie niż przed rokiem, mimo to mam poczucie, że nie było źle.

Który fragment trasy był dla Ciebie najtrudniejszy, a który lubisz najbardziej?

Największym wyzwaniem i najtrudniejszym fragmentem był dla mnie ostatni odcinek, 10-15 kilometrów przed metą. To bardzo trudny, techniczny zbieg po kamieniach, kiedy nogi były już zmęczone i bolał każdy krok. Z kolei mój ulubiony fragment trasy to okolice Grand col Ferret. Przebiegałam tam z samego rana, obserwując piękny wschód słońca. To taki magiczny moment podczas biegu i zdecydowanie najpiękniejszy fragment.

Co jadłaś podczas biegu?

Wiele rzeczy. Salami, chleb, czekoladę, owoce, orzechy, żelki miśki. Piłam wodę i coca-colę. Żadnych żeli, batonów energetycznych, czy izotoników.

To ciekawe. Powiedz jeszcze, że w zasadzie w ogóle nie trenujesz, nie masz trenera, bo właściwie wygrana w UTMB to nic trudnego

Nie, aż tak dobrze to nie jest. Mieszkam w Sierra Nevada, tutaj trenuję od dziecka, bo zaczęłam biegać w wieku 10-11 lat. Od razu ciągnęło mnie w góry, bieżnia w ogóle mnie nie interesowała. Ale trenuję sama. Nie mam trenera, nie biegam według sztywnych założeń, a według tego co mi podpowiada intuicja i co mam akurat w głowie. Jestem pielęgniarką, mam bardzo elastyczny grafik i dużo czasu na trening.

Zobacz wideo

Co czułaś wbiegając na metę?

Na mecie towarzyszyły mi ogromne emocje, czułam że kocham życie. Bardzo cieszyłam się widząc tłumy kibiców, rodzinę, przyjaciół, osoby z zespołu, które pomagały mi podczas biegu. To niesamowite uczucie widzieć, jak ci którzy towarzyszyli Ci przez wiele kilometrów na trasie, cieszą się, gdy docierasz na metę, dzielą z tobą tą wielką radość.

Wracasz do Chamonix za rok?

Wrócę tutaj, ale nie w przyszłym roku. Chcę spróbować innych biegów, ale nie mam jeszcze sprecyzowanych planów. Kolejny start czeka mnie w październiku w USA, ale będzie to bieg dla przyjemności, nie walka o zwycięstwo.

Polacy na UTMB. Rekord i pierwsze miejsce Kamila Leśniaka