Adam Kszczot, biegacz na 800 metrów: "Chcę zostać mistrzem świata!" [ROZMOWA]

- Mam zamiar zostać halowym mistrzem świata. Taki jest mój cel. I dam z siebie wszystko, żeby go osiągnąć - mówi Adam Kszczot, średniodystansowiec z RKS Łódź

Sierpniowe lekkoatletyczne mistrzostwa świata w Moskwie nie były udane dla polskich biegaczy. Żaden z nich nie stanął na podium. Najlepiej spisał się Marcin Lewandowski, który był czwarty w biegu na 800 metrów. Przed najważniejszą imprezą tego roku można było liczyć na to, że w finale wystąpi też łodzianin Adam Kszczot, czyli najszybszy Europejczyk w hali. Niestety, 24-letni zawodnik Rudzkiego Klubu Sportowego nie sprostał zadaniu. Z powodu problemów zdrowotnych, z jakimi zmagał się w decydującej fazie przygotowań, zajął dopiero czwarte miejsce w półfinale.

Rozmowa z Adamem Kszczotem

Damian Bąbol: MŚ w Moskwie nie możesz zaliczyć do udanych. Jak je wspominasz już na chłodno i bez emocji?

Adam Kszczot: Nie ma czego oceniać. Przez to, co się zdarzyło w trakcie sezonu, przed mistrzostwami [podczas zgrupowania w Spale Kszczot skręcił staw skokowy, a wcześniej miał zatrucie pokarmowe - przyp. red.], nie ma o czym mówić. Niestety, takie jest życie. Było minęło...

Jak się czułeś chwilę po półfinałowym biegu na Łużnikach, gdy nie zdołałeś awansować do decydującego biegu? Żal, złość?

- Trudno nazwać to uczucie. Może nie byłem rozżalony, ale raczej nieco zdziwiony, że tak się stało. Moje przygotowania do mistrzostw do pewnego momentu wyglądały bardzo dobrze. Przez pewien czas forma była obiecująca, tyle że ostateczny efekt był zupełnie inny od tego, czego oczekiwałem.

Po twoim występie w Moskwie słyszałem opinie, że zmiana trenera ze Stanisława Jaszczaka na Zbigniewa Króla nie była jednak do końca trafiona. Jak oceniasz współpracę ze swoim nowym szkoleniowcem?

- Moje starty w sezonie nie odzwierciedlały tego, nad czym pracowałem. Na początku najważniejsze było uzyskanie minimum na mistrzostwa świata. I to zrealizowałem. Później zabrałem się do fajnej pracy i wszystko szło w dobrym kierunku, dlatego przygotowania z trenerem Królem oceniam bardzo pozytywnie. Później jednak zaczęły się problemy zdrowotne, które nie pozwoliły mi uzyskać dobrego wyniku w Rosji. Ale to już przeszłość. Zapewniam, że o wszystkich niepowodzeniach już zapomniałem. Skupiam się na przyszłości i na zbliżających się przygotowaniach.

Myślisz już o przyszłorocznych halowych mistrzostwach świata w Sopocie, które zostaną rozegrane w marcu?

- Oczywiście. Mam zamiar zostać halowym mistrzem świata. Taki jest mój cel. I dam z siebie wszystko, żeby go osiągnąć. Poza tym nadal chcę zostać najszybszym polskim biegaczem na dystansie 800 metrów [rekord 1.43,22 wciąż należy do Pawła Czapiewskiego - przyp. red.]. Obecnie jestem w trakcie roztrenowania. Zwolniłem, organizm się regeneruje i zbiera siły. Przy okazji mam czas na załatwienie swoich spraw na uczelni. W przyszły poniedziałek będę bronił tytułu inżyniera na Politechnice Łódzkiej. Planuję też rozpocząć studia magisterskie. W listopadzie zaczynam mocniejsze treningi.