Człowiek i pies - dobrana para biegaczy

Filip i Eto - człowiek i pies - tworzą bardzo zgraną parę. Razem trenują, razem startują w zawodach - na 5, 10, 15 kilometrów, mają już za sobą nawet półmaraton. Wszystko zaczęło się od tego, że psu brakowało ruchu w mieście - wspólne przebieżki po parku rozwiązywały ten problem. W końcu pojawiły się również ambicje startowe. Jak to się zaczęło, co można osiągnąć i o czym trzeba pamiętać biegając z psem - opowiada Filip Bojko.

Eto jest przyjaznym i kontaktowym multirasowcem z przewagą krwi labradora. Urodził się 5 lat temu w Nowicy, pewnej beskidzkiej wsi. Ostatnimi laty krążyliśmy pomiędzy Beskidem Niskim a Warszawą. Gdy mieszkaliśmy w górach nasze psy miały dostatek ruchu, ale  w dużym mieście trzeba było już o to zadbać. Oboje z moją żoną - Karoliną pracowaliśmy całymi dniami. Postanowiliśmy, że dla dobra wszystkich trzeba wziąć się do galopu i zadbać o to żeby regularnie czuć pot na plecach. Na szczęście pod domem mamy Park Skaryszewski co ułatwiło nam całe biegowe przedsięwzięcie.

Eto widząc mnie zakładającego buty czy koszulkę biegową już był pod drzwiami w pełnej gotowości. Deszcz, mgła czy śnieg nie były w stanie nas zniechęcić.

Wspólne bieganie zaczęliśmy 2,5 roku temu wraz z mamą Eto -  Hubą (żółtą labradorką). W pewnym momencie z racji jej już zaawansowanego wieku musieliśmy pani odpuścić i ograniczyć jej aktywność fizyczną do pływania. Sami podkręciliśmy tempo. Eto od małego był bardzo aktywnym stworem, za młodu główną pasją było bieganie za końmi. Ja natomiast kopałem kilka ładnych lat w nogę, z racji kontuzji i braku czasu na treningi musiałem dać sobie spokój.

Czas na toaletę i wąchanie

Obaj jako taką biegową bazę mieliśmy już na starcie. Zaczęliśmy na jesieni zasuwać codziennie rano w "Skaryszaku". Mimo że ja miałem już za sobą maratoński dystans, mój czworonóg od początku nie odstawał tempem. Treningowo zaczęliśmy dochodzić wspólnie do 15-kilometrowych przebieżek. W międzyczasie regularnie odwiedzaliśmy naszego super weterynarza na Saskiej Kępie, żeby Etosia osłuchał i opukał. Jest kilka istotnych spraw, o których biegając z psem należy pamiętać. Po pierwsze: nawadnianie i regularne chłodzenie, szczególnie latem, może to być nurkowanie w jeziorku tudzież w sadzawce, pies się nie poci, a chłodzi jedynie przez paszczę. Po drugie: w miarę możliwości należy spuszczać go ze smyczy, żeby mógł załatwić swoje sprawy - obwąchać to i tamto, no i oczywiście uskutecznić toaletę. Po trzecie - i najważniejsze: nie wolno karmić psa przed biegiem ale tylko i wyłącznie po. Generalnie - jest podobnie jak z nami.

Filip Bojko z psem 'Eto'. Filip Bojko z psem "Eto".  PolskaBiega.pl

Pierwszy medal i talerz grochówki

Któregoś ranka zaświtała mi myśl: "A może by tak pobiec razem jakiś zorganizowany bieg?!". Wyszperałem w biegowym kalendarzu Praską Dychę po naszym ukochanym Skaryszaku. Na moje pytanie czy możemy pobiec w tandemie, jeden sympatyczny pan z obsługi powiedział mi tak: "Generalnie nie możecie ale jak się ustawicie gdzieś z boku żeby nikomu nie przeszkadzać to powinno być dobrze".  Z kilkoma przystankami na toaletę i nawadnianie dobiegliśmy na metę, po drodze wzbudzając aplauz, szczególnie najmłodszych kibiców. Eto dostał swój pierwszy medal i talerz grochówki. Ucięliśmy sobie pogawędkę z kilkoma "psiarzami". Dumni i szczęśliwi w asyście Karoliny i Huby - naszych najwierniejszych kibicek - ruszyliśmy do domu. Połknęliśmy bakcyla. Już nie było mowy o treningu w pojedynkę. Eto widząc mnie zakładającego buty czy koszulkę biegową już był pod drzwiami w pełnej gotowości. Deszcz, mgła czy śnieg nie były w stanie nas zniechęcić. Biegamy po lasach, po górach, nad morzem i w naszym ukochanym Skaryszaku. Nie ma nic przyjemniejszego od biegania z psem!

Filip Bojko z psem 'Eto'. Filip Bojko z psem 'Eto'. Fot. fotomaraton.pl

Kiełkująca myśl o maratonie

Naszym przełomowym biegiem był Półmaraton Św. Mikołajów w Toruniu - świetna impreza, super trasa, przemili ludzie, no i te medale w kształcie dzwonków. Ukończyliśmy go poniżej dwóch godzin. Pamiętam, że wtedy na mecie patrząc na mojego psa, który śmiało mógłby biec dalej zrozumiałem, że marzenie o wspólnym maratonie jest w naszym zasięgu. Potem był Bieg Sylwestrowy na 10 km w Gorlicach, Bieg WOŚP na 5 km, Bieg Chomiczówki na 15 km, Półmaraton Warszawski. Biegowa brać wokół nas w każdym zakątku życzliwa i pomocna. Chociaż nie obyło się bez małego incydentu - na biegu Chomiczówki jeden starszy pan z obsługi chciał nas siłą ściągnąć z trasy ale stwierdziliśmy, że nie uznajemy takich argumentów i dobiegliśmy do mety. Zdarzały się nam sytuacje groteskowe, gdy ktoś z biegaczy na poważnie rzucił, że to doping i powinni nas zdyskwalifikować.

Filip Bojko z psem 'Eto'. Filip Bojko z psem 'Eto'. Fot. fotomaraton.pl

Ów pan nie zrozumiał, że my to robimy dla frajdy i do tego mamy częste przystanki. No, cóż malkontentów i zgryźliwców nie brakuje, wiadomo nie od dziś. Nie przejmujemy się, tylko się uśmiechamy.

Biegamy po lasach, po górach, nad morzem i w naszym ukochanym Skaryszaku. Nie ma nic przyjemniejszego od biegania z psem!

Wszystkim psiarzom chcącym zacząć wspólne bieganie polecam skonsultować się najpierw z weterynarzem, zacząć metodą małych kroczków oraz zaopatrzyć się w uprząż biegową z elastyczną smyczą, zaoszczędzi bólu obu stronom.

Tekst: Filip Bojko

Jaki jest Eto? Sami zobaczcie...

 

Dołącz do nas na Facebooku.