Święty Jerzy i smok biegają w dobrym celu

Smoka zwą Derek. Waży 130 kilogramów i biega maratony. Nie sam - nikt przecież nie zostawiłby smoka bez opieki wśród masy ludzi. Derek daje się ciągnąć swojemu właścicielowi - Lloydowi Scottowi - maratończykowi, który ma już 50 lat na karku, dla którego zwykły maraton nie jest już wyzwaniem. Dlatego trasy uznanych na świecie biegów pokonuje w przebraniach - nurka głębinowego, Św. Jerzego, Indiany Jonesa. Po co? By pomóc innym.

Lloyd Scott mówi, że ma do spłacenia dług. Gdy miał 27 lat zdiagnozowano u niego białaczkę, a dwa lata później znaleziono dla niego dawcę szpiku. Operacja, która była wówczas raczej nowością przebiegła pomyślnie, ratując mu życie. Lloyd zdając sobie sprawę z tego jaki spotkał go cud, postanowił znaleźć sposób by pomagać innym, którzy znaleźli się w tak trudnej sytuacji, jak on.

Ze 130-kilogramowym smokiem Derekiem pokonał trasę maratonu londyńskiego w 2006 roku. Lloyd wystąpił wówczas jako Św. Jerzy - patron Anglii. Dotarcie do mety z uroczym "zwierzątkiem" zajęło mu 8 dni i 13 minut, ale ich wielki trud nie poszedł na marne. Zebrali 2 miliony funtów, bijąc tym samym rekord wśród indywidualnych akcji charytatywnych.

Lloyd Scott na trasie maratonu londyńskiego jako św. Jerzy, towarzyszy mu smok DerekLloyd Scott na trasie maratonu londyńskiego jako św. Jerzy, towarzyszy mu smok Derek www.lloydscott.co.uk Lloyd Scott pokonuje trasę maratonu w Londynie jako św. Jerzy. Towarzyszy mu smok Derek - ma 130 kilogramów! Fot. Archiwum Lloyda Scotta ( www.lloydscott.co.uk )

Św. Jerzy i smok nie byli jednak pierwszym pomysłem Scotta. Cztery lata wcześniej kupił za 2500 funtów zabytkowy kostium nurka głębinowego i wystartować w nim w brytyjskiej stolicy, bijąc ówczesny rekord najwolniejszego przebiegnięcia... pokonania trasy maratonu. Zajęło mu to 6 dni. Kostium nurka wprawił również w osłupienie kibiców maratonu w Nowym Jorku w tym samym roku, później również kibiców w Edynburgu. W 2003 roku Lloyd postanowił wykorzystać kostium zgodnie z oryginalnym zastosowaniem i pokonał dystans maratoński pod wodą - pod taflą jeziora Loch Ness w Szkocji. Dziś ten oryginalny i spracowany strój można zobaczyć w Narodowym Muzeum Morskim w Londynie. Z oryginalnym numerem startowym na piersi...

Lloyd Scott w maratonie w Londynie w 2008 roku :

 

W rok później można go było spotkać w roli Sherlocka Holmesa na bicyklu, gdy w 40-stopniowym upale przemierzał 4 tysiące kilometrów w 50 dni. W 2005 roku przepłynął" dystans 1000 mil z John o'Groats do Land's End (trasa pomiędzy dwoma skrajnymi punktami wyspy Wielkiej Brytanii - lądem). Jakim cudem? Płynął w zbiorniku na pace jadącej ciężarówki. We wrześniu tego samego roku pobiegł w Wielkim Biegu Północnym w przebraniu astronauty z promu kosmicznego Apollo 17.  W 2006 roku wykorzystał swoje trzy wcielenia i ukończył Londyński Triatlon jako nurek, cyklista i rycerz.

Szczególnie Lloyd upodobał sobie Londyn. W 2007 roku po raz kolejny rzucił Brytyjczyków na kolana we wcieleniu Indiany Jonesa, ciągnąc za sobą 136-kilogramową replikę głazu! Innym razem pokonał tę trasę w kostiumie robota z filmu "Stalowy gigant" (Iron Man). Zaangażował również kolegów i stworzył z nimi team Beatlesów wyposażony w żółtą łódź podwodną. W 2009 roku przeszedł z Land's End do John O'Groats - tym razem w podróży towarzyszył mu ogromny tyranozaur rex, transportowany dżipem.

Lloyd Scott z tyranozaurem:

 

Jego fenomenalne akcje biegowe pozwoliły mu zebrać łącznie ponad 5 milionów funtów na organizacje charytatywne zajmujące się walką z rakiem. Lista jego pomysłów jest jeszcze długa. Nie przeszkodziły mu liczne operacje, a nawet wymiana stawów w obu biodrach. Lloyd podejmuje się tylko prawdziwych wyzwań, które dają szansę na zebranie dużych pieniędzy i wywołują uśmiech u innych. To działa - bo jak tu się nie uśmiechnąć widząc maratońskiego rycerza z towarzyszącym mu smokiem?

 

Więcej na temat Lloyda Scotta i jego działalności charytatywnej znajdziecie na stronie: www.lloydscott.co.uk

Dołącz do nas na Facebooku.

Lloyd Scott na trasie maratonu londyńskiego jako św. Jerzy, towarzyszy mu smok DerekonEdition