Mała Wielka Hania

Dzięki niej serca setek polskich orientalistów zabiły mocniej tego lata. Podczas odbywających się niedawno mistrzostw świata w biegach na orientację we Francji - przybiegła w finale na średnim dystansie na fantastycznym 11. miejscu. A to dopiero początek jej kariery. Ma zaledwie 21 lat. Nazywa się Wiśniewska. Hania Wiśniewska.

Hania Wiśniewska to drobna, dziewczyna o króciutkich włosach i uroczym uśmiechu. Skromna, niepozorna, nikt nie domyśliłby się, że gdy dostanie do ręki mapę wstępuje w nią zwierzak. Gna przed siebie, nie ważne czy przez łąkę, wśród skał czy przez gęste krzaki, pędzi w kierunku ukrytego w lesie punktu jakby miała w głowie wbudowaną nawigację podpowiadającą jej za-100-metrów-skręć-w-prawo.

Jedenaste miejsce. Najlepsze, jakie udało się osiągnąć Polakom podczas mistrzostw we Francji. Swój wynik zrobiła na bardzo trudnej trasie. Bardzo dobry rezultat osiągnęła również w finale biegu na najcięższym z dystansów - klasyku, skończyła na bardzo wysokim - 19. miejscu. Hania jest wielką nadzieją polskich orientalistów na medal. Jest jeszcze bardzo młoda, chociaż z punktu widzenia większości biegaczy amatorów ulicznych - jest prawdziwą weteranką, biega już od 14 lat! Jak trenuje, ile poświęca na to czasu i co ją motywuje? Z Hanią Wiśniewską rozmawiała Magda Ostrowska-Dołęgowska Zdjęcia: www.worldofO.com

Haniu, od jak dawna biegasz na orientację? Jak trafiłaś na ten sport? Ktoś w rodzinie się pasjonował?

Pierwszy raz zetknęłam się z tym sportem podczas festynu, który był organizowany w szkole, gdzie pracuje moja mama. Miałam wtedy 7 lat i zajęłam 3. miejsce. Myślę, że ten  mały sukces zmotywował mnie do dalszego udziału w zawodach. Poza tym mój tato też startował, a i moja mama z czasem dała się namówić na bieganie w lesie. Teraz sama wyszukuje zawody, w których moglibyśmy brać udział.

I od razu w to "wsiąkłaś"? Czy jak zaczęłaś biegać na orientację to przychodziło Ci to z lekkością? Z czym miałaś największe problemy?

Bywało różnie. Zazwyczaj zajmowałam bardzo dobre miejsca, często wygrywałam, ale czasami gubiłam się i siedziałam dość długo w lesie, bo małemu dziecku ciężko było szybko się odnaleźć. Ale to mnie motywowało do kolejnych startów, sprawdzenia się na nowych trasach.

Opowiedz trochę o tym jak wyglądają treningi biegów na orientację, zwłaszcza te początkowe. Słyszałam, że biegacze na orientację miewają takie sprawdziany, że czytają gazetę w trakcie biegu po lesie na przełaj, a potem trener odpytuje ich z tego, co zrozumieli...

Treningi są bardzo urozmaicone. Zazwyczaj na początku są to proste trasy, zabawy z mapą - na przykład niepełną, czasami są na punktach jakieś zadania, rebusy, które trzeba rozwiązać aby odnaleźć następne. Później treningi w lesie stają się bardziej profesjonalne, np. biegniemy z różną prędkością od punktu do punktu, żeby zobaczyć przy jakiej jesteśmy jeszcze w stanie czytać mapę i się nie gubić.

Większość Waszych treningów odbywa się pewnie z mapą, ale czy robisz jakieś akcenty dodatkowe - interwałowe, tempowe - bez mapy, po ścieżkach leśnych albo na przełaj? Albo w grupach?

Prawdę mówiąc - biegamy głównie treningi typowo biegowe, a w polskich warunkach, przy braku dobrych map, niskim budżecie... wyjeżdżamy na trening z mapą raz, dwa razy w tygodniu. Resztę czasu trenujemy w grupach lub indywidualnie, prawie tak mocno jak lekkoatleci. Na zachodzie te proporcje są raczej odwrócone, ale również dużą wagę odgrywa przygotowanie wydolnościowe.

Jakie w ogóle rozwijasz prędkości w lesie na przełaj? Znasz swój wynik na 5 czy 10 km z biegu po wyznaczonej trasie?

Ja biegam zwykle w tempie 5 do 10 minut na kilometr, w zależności od trudności terenu, np. w górach czy na wydmach biega się wolniej. Wydaje się nawet, że to bardzo wolno, ale prędkości te podaje się po linii prostej trasy, a tak naprawdę zawodnik nie pokonuje punktów w linii prostej, więc - decyduje wybór szybkiego wariantu. Nie startuję za bardzo w biegach ulicznych ale mój przybliżony czas to ok. 38 do 40 minut na 10 km.

A ile czasu w tygodniu poświęcasz na trening?

Około 15 godzin czystego treningu. Dochodzą dojazdy, mycie się, wypoczynek. Robisz jakieś treningi uzupełniające? Siłownia, rower, basen?

W sezonie raczej nie, nie mam na to czasu, ale w okresie roztrenowania czy w zimie zdarza się rower, częściej narty biegowe, basen raz w tygodniu. Dużo się rozciągam, na siłownię też chodzę - tak raz w tygodniu.

Często startujesz w zawodach?

To zależy kiedy - w sezonie, czyli od kwietnia do września to co tydzień w weekend mam przynajmniej dwa starty.

Hania - czy Ty w ogóle masz czas wolny? Dochodzą jeszcze studia... A spotkania ze znajomymi? Masz czas na życie towarzyskie?

Mam tyle zajęć w ciągu tygodnia, że nie ma czasu na nudy, a już na pewno nie na życie towarzyskie. Studiuję Inżynierię Środowiska na Politechnice Wrocławskiej, zaczynam trzeci rok. Generalnie w ciągu roku akademickiego mój dzień jest wypełniony od 6 rano do 23, kiedy to zalegam nieżywa w łóżku. Nie mam życia towarzyskiego we Wrocławiu, mam czas jedynie dla rodziny i na trening. Ze znajomymi spędzam czas na wyjazdach, obozach - to środowisko biegowe. Chyba siła charakteru i jasny cel i... chęć osiągnięcia sukcesu napędzają mnie do pracy. Poza tym lubię uczucie, kiedy wiem, że sukces jest okupiony ciężką pracą.

Fot. www.worldofO.com Profil polskich zawodników

Miewasz kontuzje?

Miewam problemy z kolanami... Mam wrodzoną dysplazję rzepki, ale na szczęście szybko trafiłam w odpowiednie ręce i właściwie udało mi się wyjść z tego. Ale zawsze na koniec sezonu funduję sobie fizjoterapię, żeby zapobiegać nawrotom tych problemów. Chyba dosyć skutecznie udaje mi się zapobiegać urazom dzięki wzmacnianiu mięśni i stawów. Robię np. ćwiczenia z taśmą.

Startowałaś wiele razy za granicą i w zawodach w Polsce - które wspominasz najmocniej - najlepiej, najgorzej?

W Polsce nie jest jeszcze to na tyle rozwinięte, nie ma takiego zaplecza logistycznego i zaangażowania w zawody jak za granicą. Tam ludzie dosłownie tym żyją, to jest styl życia, sposób na spędzanie czasu, na przyjaźnie, naukę życia. Dlatego - najgorsze to zapewne te zawody w Polsce, kiedy nie ma nagłośnienia, biega się w mało atrakcyjnym terenie, i jest niewiele ludzi. Te najlepsze to regionalne zawody w Czechach i Szwecji, gdzie co tydzień zjeżdżają całe rodziny, niezależnie od pogody, aby spędzić razem czas i porozmawiać, zaanalizować razem po zawodach przebiegniętą trasę. Wszystko działa jak w zegarku, za niewielką opłatą zapewniają mały pakiet startowy, bufet po zawodach.

Twoje osiągnięcie z ostatnich Mistrzostw Świata we Francji - 11. miejsce jest bardzo dużym wydarzeniem. Pisało o tym sporo mediów internetowych. Opowiedz coś o tym biegu.

Jestem z niego bardzo zadowolona. Wiedziałam, że teren jest bardzo trudny, więc aby zająć dobre miejsce, trzeba się bardzo pilnować, nie zrobić błędu. Sprawdziło się, bo nie biegałam bardzo szybko, ale za to dokładnie. Uniknęłam dużych błędów, które mogły mnie rozproszyć. Mogę powiedzieć, że zrobiłam ten bieg od początku do końca tak jakbym to sobie mogła wymarzyć. Miałam odpowiednią prędkość żeby uniknąć błędów, ale zająć dobre miejsce. Ale - byłam trochę zestresowana, bo wiedziałam, że dobrze mi idzie i bałam się, żeby czegoś nie zepsuć szczególnie na końcu, kiedy się jest już blisko mety, a wiadomo - w lesie wszystko się może zdarzyć i nawet łatwy punkt przy dużym zmęczeniu może sprawić problemy.

Hania Wiśniewska na finiszu dystansu średniego, WOC2011, fot. www.worldofO.comHania Wiśniewska na finiszu dystansu średniego, WOC2011, fot. www.worldofO.com www.worldofO.com Fot. www.worldofO.com Profil polskich zawodników

A na jakim dystansie czujesz się najmocniejsza?

Ostatnio przekonałam się do dystansu klasycznego tzw. longu, gdzie biega się ponad 70 minut. To bieg ze średnią intensywnością, za to trwa dość długo i pod koniec trzeba się bardzo skoncentrować, żeby przy zmęczeniu nie zrobić błędu. Paradoksalnie najlepsze wyniki osiągnęłam w sprincie, chyba dzięki doskonałemu przygotowaniu szybkościowemu. To najkrótszy dystans, na około 14 minut biegania, często w mieście.

Zdradzisz kto jest Twoją bezpośrednią rywalką - w Polsce, za granicą?

Jest kilka bardzo dobrych dziewczyn na dość równym poziomie - Daria Lajn z Pabianic, Monika Gajda z Warszawy i Anna Koconka z Oleśnicy. W lesie to moje rywalki, ale prywatnie dobre koleżanki, towarzyszki na wszystkich obozach i treningach kadrowych. To dziewczyny, które znam od dobrych kilku lat, i dzięki którym mogę przetrwać trudne chwile porażki i ciężkich treningów. Za granicą ciężko mi wymienić główną rywalkę. Jest grupa około 30. dziewczyn, które przy dobrym biegu mogą wygrać. Od niedawna zaliczam się do tej ścisłej elity.

Co w ogóle najbardziej lubisz w bieganiu na orientację? I co sprawia Ci największą satysfakcję?

Indywidualną rywalizację to,że wszystko zależy ode mnie i nawet osoba mniej sprawna biegowo ma szansę wygrać, bo biega się tu nie tylko nogami ale również głową. Największa radość to udany bieg, kiedy wiem, że zrobiłam niedużo błędów, wybrałam optymalne warianty no i wygrałam z osobami, które wiele razy były ode mnie lepsze.

Hania opowiada o swoim występie na dystansie średnim podczas MŚ we Francji:

WTFrance - Middle Finał from PZOS.tv on Vimeo .

Osiągnięcia Hanny Wiśniewskiej:

2010 MŚ (WOC) - sprint - 19m; MŚ (WOC) - średni - 24m; MŚ (WOC) - sztafeta - 14m; MŚ CISM - sztafeta - 3m; MŚ CISM - średni - 10m; MŚ CISM - klasyk - 16m; MŚJun. (JWOC) - sprint - 2; MŚJun. (JWOC) - średni - 23; MŚJun. (JWOC) - klasyk - 7; MŚJun. (JWOC) - sztafety - 4; MP - sprint - 1; MP - średni - 2; MP - sztafeta - 3;

2009 MŚ (WOC) - sprint - 36m; MŚJun. (JWOC) - średni - 18; MŚJun. (JWOC) - klasyk - 47; MŚJun. (JWOC) - sztafety - 9; MP - sprint - 1; MP - średni - 3; MP - klasyk - 1; MP - nocne - 3; MP - sztafeta - 3; MP - długi dystans - 1;

Dołącz do nas na Facebooku.