The Color Run w Warszawie, czyli dlaczego potrzebujemy więcej takich imprez [KOMENTARZ]

Damian Bąbol
Gdyby Pharrell Williams miał ponownie nagrywać teledysk do utworu "Happy", bieg The Color Run w Warszawie stanowiłby do niego genialne otoczenie

W weekend startowałem w The Color Run w Warszawie. To jedna z najbardziej fotogenicznych imprez biegowych w naszym kraju. Dla fotografów, operatorów, a nawet dla początkujących, którzy dopiero zaczynają zabawę z kamerą to istny samograj. Gwarancja fajnego materiału, rekordowej liczby „lajków” i „serduszek” na profilach społecznościowych. Oczywiście pod warunkiem, że przed startem odpowiednio zatroszczyliśmy się o sprzęt i precyzyjnie go ochroniliśmy przed bezlitosnymi chlaśnięciami proszków, wystrzeliwanymi z kolorowych tubek.

Swojego smartfona ukryłem głęboko w worku, z którym biegłem całą trasę. Ale w sumie niepotrzebnie, bo co chwila musiałem go wyjmować w celu cyknięcia fotki najbardziej zakręconym biegaczom The Color Run. A tych wśród 11 tys. uczestników akurat nie brakowało.

The Color Run w WarszawieThe Color Run w Warszawie The Color Run w Warszawie

Z „bananem” po redakcji

Rok temu startowałem w The Color Run w Paryżu. Do mety zlokalizowanej pod Wieżą Eiffla dotarło ponad 20 tys. osób. Wydawało mi się, że tamtej niezwykłej atmosfery raczej nie przebije żadne tego typu wydarzenie w Polsce. I co? Pozytywnie się zaskoczyłem. Pod względem pozytywnej energii i uśmiechu na metr kwadratowy, warszawska edycja zbliżyła się do poziomu, jakiego doświadczyłem nad Sekwaną.

The Color Run w WarszawieThe Color Run w Warszawie The Color Run w Warszawie

Dla mnie, czyli biegacza, któremu mimo wszystko największą satysfakcję przynoszą uliczne zawody, gdzie mierzony jest czas - takie festyny jak The Color Run - również sprawiają mnóstwo frajdy. To fajna odskocznia od tej przedstartowej koncentracji, analizowania trasy czy nerwowego wypatrywania swojego pacemakera, a w końcu do odliczania wystrzału startera.

The Color Run w WarszawieThe Color Run w Warszawie The Color Run w Warszawie

Beztroska świadomość, że nigdzie nie musisz się spieszyć, brak limitu czasu, a następnie taplanie się w tęczowych barwach mączki ziemniaczanej - to wszystko było naprawdę zabawne. Endorfinami nafaszerowałem się aż nadto. Przez cały poniedziałek chodziłem po redakcji z „bananem” na twarzy.

Więcej takiej „komerchy”

The Color Run sam w sobie, jak i jego formułę można lubić lub nie, ale jedno jest pewne.Tak pozytywnie zakręconych imprez w Warszawie, w ogóle w całej Polsce, potrzebujemy znacznie więcej. Ktoś złośliwy zaraz zarzuci, że to kolejna komercyjna akcja, w której liczą się tylko pieniądze z pakietów startowych. Ale co w tym złego? Mało tego, poproszę o więcej takiej „komerchy”.

Znowu zobaczyłem, że kryje się za nią prawdziwa radość zarówno najmłodszych i dorosłych (nawet jeśli tylko na potrzeby „selfie”) oraz coś najważniejszego, czyli uśmiech do drugiego człowieka, którego tak bardzo mi brakuje na polskich ulicach.

The Color Run w WarszawieThe Color Run w Warszawie The Color Run w Warszawie

Trzymam kciuki za ten projekt i życzę, żeby dalej się rozwijał. Jeśli organizatorzy poprawią niektóre detale (kolejki na mecie, itd.), to w przyszłym roku do rekreacyjnego kalendarza w stolicy, dołączy kolejne, idealnie skrojone (a być może do innych polskich miast) wydarzenie dla całych rodzin.

Tekst: Damian Bąbol