Ponad 800 biegaczy. Rekordowy pabianicki półmaraton

861 zawodników ukończyło w niedzielę IV Pabianicki Półmaraton ZHP. Zwyciężył Jakub Wiśniewski z Warszawy, który 21 kilometrów przebiegł w 1 godzinę 9 minut i 29 sekund. Wśród kobiet bezkonkurencyjna była Daniela Cirlan z czasem 1 godzina 19 minut i 43 sekundy.

Biegowe ciekawostki, porady i newsy. Śled ź nas na Facebooku i Twitterze @PolskaBiega

Zgłoś się do 10. Weekendu Polska Biega i zorganizuj bieg. Wypełnij formularz rejestracyjny . Masz pytania? Podyskutuj z nami na FORUM!

Półmaraton był pierwszą z imprez w ramach cyklu o Puchar Marszałka Województwa Łódzkiego.

W porównaniu do zeszłego roku frekwencja wzrosła prawie o 100 procent.

Organizatorzy wrócili w tym roku do trasy poprowadzonej wyłącznie drogami asfaltowymi.

Co ciekawe, zwycięzca ubiegłorocznej edycji, która przez kilka kilometrów prowadziła drogami leśnymi (a także - z powodu nagłego wiosennego ocieplenia - po kałużach i w błocie), osiągnął lepszy wynik niż tegoroczny triumfator.

Oprócz biegu głównego tradycyjnie odbyły się także biegi dziecięce, w których wzięło udział kilkuset uczniów. W każdej z kategorii wiekowej na zwycięzcę czekał rower górski.

Dużym zainteresowaniem cieszył się rozgrywany po raz kolejny bieg na szpilkach. Niestety, w tym roku zawodniczek walczących o główną nagrodę w wysokości 500 złotych było mniej niż zazwyczaj, bo tylko dziesięć.

Po sobotniej prawdziwie letniej pogodzie niedzielne ochłodzenie i opady deszczu zostały powitane przez biegaczy z prawdziwą ulgą. - Lepiej jest biec w lekkim deszczu i chłodzie niż w upale. Tutaj trafiliśmy z pogodą idealnie, no może trochę gorzej jest dla kibiców, którzy w tym roku dopisali - mówiła Aleksandra Jarmakowska, organizatorka półmaratonu w Pabianicach. - W ogóle tę edycję uznajemy za wyjątkowo udaną. Pobiliśmy rekord frekwencji, udało nam się zgromadzić ponad 800 uczestników. Chcemy, żeby nasza impreza rosła w siłę. Mam nadzieję, że za rok pobiegnie 1000 osób.

Z trasy zadowolony był także zwycięzca Jakub Wiśniewski.

- Biegło się dobrze. Przez 19 kilometrów kolega z Kenii [James Meli - przyp. red.] nam uciekał. Szarpnąłem mocno właśnie w okolicach dziewiętnastego kilometra, pomógł mi w tym jeden z zawodników z czołówki, dzięki tej akcji udało się wyprzedzić Jamesa i wypracować przewagę. Biorąc pod uwagę warunki pogodowe i mój etap przygotowania do maratonu, można powiedzieć, że jestem zadowolony z wyniku - relacjonował tuż za linią mety Jakub.

Organizatorzy zapewniają, iż kolejne edycje także będą się odbywać na trzy tygodnie przed łódzkim maratonem.

Ma też zostać utrzymany profil trasy: nie będzie już biegów nieutwardzonymi drogami.

Po biegu zawodnicy mieli możliwość skorzystania z wyjątkowo obfitego posiłku regeneracyjnego. Można było uzupełnić spalone kalorie, jedząc m.in. chleb ze smalcem. Fani wyrobów cukierniczych chwalili sobie pączki i domowy kompot.

Więcej o bieganiu w Łodzi i województwie łódzkim TUTAJ