Małopolska biegała jak długa i szeroka

Na długie i krótkie dystanse, na przełaj, pod górę i z góry, a nawet z duchowym wsparciem: Małopolanie nie zawiedli i licznie stawili się na trasach biegów organizowanych w ramach akcji Polska Biega.

14 maja 2009 r.: Tegoroczna edycja akcji "Polska Biega", zainicjowanej przez "Gazetę", zebrała wielkie żniwa w całym kraju. Rozegrano ponad pół tysiąca biegów, z czego 39 zawodów odbyło się w województwie małopolskim.

Największym wydarzeniem była XIX edycja krakowskiego Biegu Samorządowego, który już na stałe wpisał się do kalendarza każdego młodego sportowca. Mimo niezbyt zachęcającej pogody na Błoniach stawiło się ponad 5 tys. osób, które wystartowały w kilkunastu kategoriach wiekowych.

Nim impreza ruszyła pełną parą, najmłodsi rozładowywali stres w parku zabaw, grając w piłkę poduszkami. Największą atrakcją była krowa łapana na lasso. Tymczasem ci nieco starsi kryli się za namiotami i w tajemnicy przed wuefistami podpalali papierosy. Cele, jak i przygotowania do startu, były równie odmienne.

- Nie liczę na wygraną, pobiegnę po koszulkę - mówił 17-letni Marcin, który ostatecznie musiał obejść się smakiem. Podobno konkurencja była zbyt silna. Tymczasem furorę wśród uczestników i publiczności zrobiła 12-letnia Patrycja Domagała, która stanęła na najwyższym podium wśród dziewcząt z klas piątych szkoły podstawowej. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dziewczyna nie znalazła pogromczyni od czterech lat, gdy pierwszy raz wystartowała w Biegu Samorządowym jako drugoklasistka. - Najlepsza w Krakowie? Może i tak. Biegam, bo lubię i tyle - ucięła mistrzyni i utonęła w objęciach koleżanek.

Tymczasem młodzi i nieco starsi biegali w 38 innych miejscowościach województwa. W Wieliczce biegano po parku, w Lipnicy Murowanej po leśnych ścieżkach okalających Kamienie Brodzińskiego, w Niepołomicach po puszczy, w Bieczu za trasę posłużyła po prostu bieżnia.

Do Makowa Podhalańskiego zjechały tłumy na słynny już Międzynarodowy Biegu Uliczny po Ziemi Makowskiej. Historia pokazuje, że w tych zawodach poza nagrodami pieniężnymi można zyskać sławę, jak ubiegłoroczny zwycięzca Arkadiusz Sowa, który reprezentował Polskę w biegu maratońskim podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.

W malutkiej Kojszówce, gdzie już tradycyjnie dotarła akcja "Gazety", cała wieś pobiegła motywowana względami duchowymi. Proboszczem niewielkiej parafii jest Paweł Łukaszka, były reprezentant Polski w hokeju na lodzie, olimpijczyk z Lake Placid.

- Co roku powtarzam, że muszę być pasterzem, który pójdzie, lecz niekoniecznie pobiegnie za owieczkami - śmiał się Łukaszka. Najmłodszy uczestnik miał 3 lata, najstarszy 71, a na starcie stanęły nawet "gospodynie domowe oderwane od niedzielnego rosołu". Zawodników dopingowała prof. Joanna Senyszyn, a to kolejny dowód, że bieg łączy nie tylko pokolenia, ale i ludzi o różnych światopoglądach.