Alpejski bieg w sercu Beskidów

Gdy tysiące biegaczy w całym kraju przemierzało wczoraj ulice, bieżnie i parki, grupa twardzieli pędziła na szczyt Magurki Wilkowickiej. Ponad 6 km trasy, tylko pod górę

13 maja 2009 r.: Było to jedno z największych wyzwań podczas akcji "Polska Biega" w województwie śląskim. - To bieg górski w stylu alpejskim, czyli cały czas pod górę. Przez 6,5 km - mówił Romuald Szyra, prezes Ludowego Uczniowskiego Klubu Sportowego "Groniczek", który od lat organizuje biegi na Magurkę.

Wczorajsza edycja była 13., ale pechowa liczba nie podziałała odstraszająco. Wręcz przeciwnie. Na starcie stawiło się prawie 180 uczestników. Wśród rozgrzewających się biegaczy nie brakowało zarówno uczniów podstawówek, jak i statecznych emerytów.

Dla 16-latków Dominika Jarco i Grześka Pawlusa z Pietrzykowic był to pierwszy taki bieg. - Dopiero zaczynamy przygodę z bieganiem, nie mieliśmy żadnych specjalnych treningów. Planujemy dotrzeć na szczyt w 50 minut - mówili.

18-letni Tomek Dyrlaga z Węgierskiej Górki był bogatszy w doświadczenia z zeszłego roku. - Najważniejszy jest spokojny start, żeby nie złapać zadyszki. Potem trzeba trzymać tempo. A jak przyjdzie kryzys, to przetrwać go na głębszych oddechach - wyjaśniał.

Na starcie nie zabrakło też Edwarda Dudka, słynnego beskidzkiego maratończyka. Niedawno biegł w maratonie w amerykańskim Bostonie, tydzień temu startował na Litwie, a za tydzień biegnie w Ustce. - Pod akcją "Polska Biega" podpisuję się dwoma rękami. Ona powinna być raz w miesiącu, a nie raz w roku - mówił Dudek.

Na Podbeskidziu biegano też w Brennej, Wilkowicach, Dębowcu, Hażlachu i Cieszynie. Tutaj dotarła też niecodzienna sztafeta, która w tym roku promowała naszą akcję. Z geograficznego środka Polski w Piątku (woj. łódzkie) znani ambasadorzy i sympatycy biegania wyruszyli w kilku kierunkach: do Słubic, Przemyśla, Suwałk i właśnie Cieszyna.

Polecamy: W Beskidach pojawiły się pierwsze borowiki