Podlaskie biega z Polską

Od sześciolatków w Śniadowie po biegaczy wyczynowych w Grajewie - tak różne imprezy odbyły się w naszym województwie w ramach akcji zainicjowanej przed kilku laty przez "Gazetę". I o to chodzi. Sztafetę promującą "Polska Biega" do Suwałk przyprowadził w niedzielę mistrz olimpijski w skoku, Leszek Blanik

13 maja 2009 r.: Piąta edycja akcji Polska Biega znów okazała się rekordowym przedsięwzięciem. W całym kraju zorganizowano ponad 500 biegów. W naszym województwie zwolennicy ruchu na świeżym powietrzu - amatorzy, zawodowcy, duzi, mali... - mogli uczestniczyć w 12 imprezach. Na tle kraju to niedużo, tym większe słowa uznania dla organizatorów.

Jak niewiele trzeba, by taki bieg się odbył, pokazuje przykład Śniadowa, gdzie dystans kilkuset metrów dzięki Gabrieli Piszczatowskiej pokonała grupa uradowanych sześciolatków. Dla porównania w Grajewie na starcie stanęło prawie 1000 osób, a wśród nich biegacze wyczynowi i to nie tylko z Polski. W sumie i jedni, i drudzy bawili się wybornie.

W tegorocznej edycji akcji wyróżnione zostały Suwałki, gdzie bieg swój kończyła jedna ze sztafet promująca akcję. Już we wtorek biegacze wyruszyli w cztery krańce Polski z miejscowości Piątek w województwie łódzkim. Do Suwałk musieli pokonać ponad 500 kilometrów.

 

'Polska Biega'. Suwałki

 

Załadowane przez: wyborcza_bialystok - Koszykówka, baseball,piłka i wiele więcej sportowych wideo!

W Przebrodzie przed Suwałkami, oprócz mieszkańców tego miasta, do sztafety dołączył Leszek Blanik, mistrz olimpijski w skoku z Pekinu.

Od początku do końca trasę przebiegła propagatorka zdrowego stylu życia, Justyna Kowalczyk z Warszawy.

- Na trasie było bardzo różnie - opowiadała. - Bywało, że w niewielkich miejscowościach jeden nauczyciel wychowania fizycznego potrafił zebrać wiele dzieci, które wraz z nami biegły, ale czasami trasę pokonywaliśmy samotnie. Co ciekawe, w tamtym roku biegłam w sztafecie do Krakowa, gdzie były większe górki, ale to niewielkie wzniesienia na Mazurach bardziej dały się nam we znaki. Najbardziej utkwiły mi w pamięci piękne krajobrazy, no i po raz pierwszy w życiu jechałam motorem. Przed Suwałkami spotkaliśmy grupę harleyowców, która nas podwiozła niewielki odcinek.