Biegać każdy może, trochę lepiej...

Zakładamy stowarzyszenie Klub Polska Biega. Jest otwarte dla wszystkich, którzy już pokochali bieganie, tych którzy chcą się w nim zakochać i wspierać ten obywatelski odruch zdrowia i rozsądku

Już zaprosiliśmy do klubu tysiąc członków honorowych spośród ludzi, którzy od lat - jak Polska długa i szeroka - tworzą z nami akcję "Polska biega". Czekamy na kolejnych chętnych. Jak się zapisać, opowiemy w "Gazecie" i na www.polskabiega.pl pod koniec miesiąca, po rejestracji stowarzyszenia.

Jak co roku kulminacją akcji będą biegi w weekend 9-10 maja, "Gazeta" właśnie wtedy skończy 20 lat. Wcześniej z Warszawy pobiegną sztafety do czterech granic kraju - Cieszyna, Przemyśla, Słubic i Suwałk. Do znanych dołączą w sztafetach biegacze, którzy zakwalifikują się w organizowanych w kilku miastach eliminacjach.

W 2009 r. poprowadzimy też nowy cykl "Polska biega na wakacjach" i przygotujemy drużynę na maraton.

Piotr Pacewicz, wicenaczelny "Gazety Wyborczej"

To będzie najbardziej elitarny klub świata, bo tylko elita rozumie, po co się tak męczyć. I najbardziej egalitarny, bo biegać każdy może, trochę lepiej lub gorzej.

Czy biegam? Skoro żyję, to tak, wciąż od pięciu lat. W podturyńskim Sestriere 1 stycznia pobiegłem do Pragelato, wracałem podbiegiem o zmroku, wyprzedzając ślizgające się auta. Dziecięca satysfakcja: ludzie młodsi o30 lat po paru godzinach jazdy na tyczkach padają ze zmęczenia, a ja w 57. roku życia zaczynam trening.

Nie wiem, jak bym bez biegania przeżył przygnębiający początek roku.

Teraz w parku czy lesie można zobaczyć zimę, jakiej dawno nie było. Po 8-10 min biegu krew rusza z miejsca i zaczynasz widzieć wyraźniej -kolory nabierają głębi, śnieg jest bielszy, skrzy się mocniej. Łykasz haustami mroźne powietrze i wszystko ci już jedno, czy grząsko, w dół czy pod górę. To hartuje, nie boisz się kataru. Trzeba mieć oddychające ubranie, bo mokry strój cię przeziębi. Achillesy chronię getrami własnej produkcji (wełnianym podkolanówkom odciąłem stopy).

W klubie fitness ćwiczę sztuczki, np. bieg z narastającą prędkością. Warto, choć brakuje powietrza, a muzyka jest okropna.

Robert Korzeniowski, szef TVP Sport, czterokrotny złoty medalista olimpijski

Czy biegam? Oczywiście, po październikowym maratonie poznańskim czuję się już przechrzczony z chodu na bieganie. Mam tę pokorę: wstaję rano, bo zwykle biegam przed pracą, zmagam się z zimnem, ciemnością. 30-40 min, na więcej nie ma czasu, takie przebudzenie. A jak po pracy, to bieganie jest jak relaksujący prysznic. W weekend -po półtorej godziny. Dlaczego biegam? Bo czuję się wtedy wolny, jestem panem swego czasu, swego tętna, oddechu. Czasem z przyjaciółmi, z kim chcę, żaden trener niczego mi nie nakazuje. Dla mnie wciąż bieganie to duże emocje. To moje drugie życie na sportowej emeryturze.

1 stycznia pobiegłem w Warszawie przez Wisłę mostem Świętokrzyskim, wracałem Gdańskim, miasto było puste, tak uczciłem początek roku.

Wczoraj spotkałem dziewczynę, codziennie biega po te swoje 4-5 km. Zaczęła w naszej akcji "Polska biega 2008". Pękam z dumy.

Cieszę się, że powołujemy stowarzyszenie. Każdy może przystąpić do klubu -kto kocha bieganie i chce wspierać tę formę życia, rekreacji, sportu. Mamy do rozbiegania całą Polskę, tak by w maju 2009 pobiegło nas sto tysięcy, a przez cały rok pół miliona. Udało się w wielu krajach, uda się i nam.

Joanna Sadowska, 40 lat, Poznań

"Boże, jeśli się uda i Kuba będzie zdrów, przebiegnę maraton!" - napisała w pamiętniku w listopadzie 2006. Jej synek urodził się z sześcioma paluszkami dłoni. Operacja się udała, więc musiała spełnić obietnicę daną Panu Bogu. Zgłosiła się do "Gazety" i razem z drużyną "Polska biega" przygotowywała się do maratonu. W październiku, po 13 tygodniach treningów przebiegła 42 km. I już przy bieganiu została.

Można ją spotkać w poznańskim Lasku Marcelińskim. - Stale utrzymuję wagę o 6 kg mniejszą niż po urodzeniu Kuby. Zaraziłam potrzebą ruchu rodzinę oraz znajomych. Mąż po moim maratonie zaczął regularnie chodzić na basen i grać w squasha, a znajomi coraz częściej opowiadają o siłowni -mówi Joanna.

W marcu planuje udział w półmaratonie, a jesienią marzy jej się kolejny maraton.