Jeden bieg - różne powody

Do startu w 11. Poznań Maratonie już niewiele ponad trzy tygodnie. Sześć pań i sześciu panów z ''Gazetowej'' drużyny zbliża się - niektórzy pędem, inni wolniej - do realizacji swoich marzeń: żeby odzyskać młodość, rozruszać Żuromin, pozbierać się po stracie pracy, schudnąć, przeżyć coś niezwykłego, rzucić alkohol albo papierosy, zaimponować rodzinie lub uczniom, odzyskać formę po ciąży.

W połowie czerwca ogłosiliśmy, że szukamy ochotników, którzy - tak jak ''Gazetowa'' drużyna z 2008 i 2009 roku - w kilkanaście tygodni przygotują się do startu w największym polskim maratonie (w zeszłym roku do mety w Poznaniu dotarło rekordowe 4018 osób). Wojciech Staszewski, licencjonowany trener i  ''Gazetowy'' reporter obiecywał pot, łzy i szczęście. Wicenaczelny ''Gazety'' Piotr Pacewicz namawiał, ale i przestrzegał: Czy na pewno masz dość determinacji i czasu, by przygotować się tak, żeby przebiec te 42 km bez nadmiernego cierpienia?

Wszystkim chętnym zadaliśmy pytanie: Po co ci ten maraton?

Dostaliśmy 243 zgłoszenia, aż 90 od kobiet. Urzekło nas mnóstwo opowieści. Wybór był bolesny.

Od początku lipca pod okiem Staszewskiego trenuje sześć biegaczek i sześciu biegaczy. Walczą z niemocą i brakiem czasu, borykają się z kontuzjami, ale też pękają z dumy - po pierwszym dwugodzinnym wybieganiu (bez zatrzymania!), po udanych sprintach czy podbiegach. Gdy nadchodzi dzień odpoczynku, zaczynają odczuwać organiczną tęsknotę za bieganiem, co jest oznaką uzależnienia się od tego najzdrowszego z nałogów.

Piotr Kacejko, profesor Politechniki Lubelskiej, i Marcin Wróbel, student zarządzania z Warszawy, planują na 11. Poznań Maraton zrobić życiówki. Nie ma tu żadnego znaczenia, że student chce być na mecie o półtorej godziny przed profesorem, zwłaszcza że profesor wyprzedził go już o 31 lat. Treningi idą dobrze, wygląda na to, że każdy wygra z samym sobą. A to jest w maratonie najważniejszy, a właściwie jedyny rywal.

Fantastycznie ćwiczy Kasia Gudaniec, studentka z Koszalina, która chce udowodnić, że po poważnym wypadku wraca do sportu, oraz Ewelina Wolszczak z warszawskiej redakcji " Gazety Praca", która pragnie na mecie odlecieć w kosmos. Już odlatuje na treningach, aż ją Staszewski musiał mitygować, bo nie robiła ani dnia przerwy.

Adam Skrobuk, wuefista ze Szczecina, chce pokazać uczniom, że nauczyciel potrafi. Wyleczył już kontuzje i goni plan treningowy, a że jest bardzo sprawny, na pewno da radę. Strasznie zależy nam na tej grupie zawodowej, która nie jest w Polsce doceniana. I w ogóle sport w szkole mamy kiepski. Adamów trzeba nam tysiące.

Pisaliśmy też o Jagnie Hałaczek, nauczycielce geografii z Łodzi, której udało się odciąć od papierosów, i o Mariuszu Grzesiku z Poznania chudnącym (prawie) zgodnie z planem. I o Małgosi Kazubowskiej z Bydgoszczy, która wraca do formy sprzed ciąży, biega coraz lżej. Nawet pacjenci zauważyli, że pani doktor szczupleje.

Co u innych?

Aleksandra MireckaAleksandra Mirecka Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Aleksandra Mirecka z Potaszy pod Poznaniem 52 lata, chemiczka, przedstawicielka firmy produkującej farby Motto: Ja wam pokażę!

Mężowi i trójce dzieci chciała pokazać, że stać ją na więcej niż tylko rower, aerobik i spływy kajakowe po Rospudzie. Na coś szalonego. Już wcześniej synowie z uznaniem patrzyli na aerobik Oli i podsuwali jej ćwiczenia na konkretne partie mięśni. Całą rodziną interesują się sportem. Ale żeby maraton?!

- Zainspirowała mnie Bożenka Knorps-Sobiechowska, która do " Gazetowej" drużyny 2009 zgłosiła się z dwudziestoletnim synem. Poszłam za ciosem, zaczęłam biegać, wybraliście mnie. I stało się! Mój Wojtek, 23-latek, wystartuje razem ze mną w Poznaniu! Starszy syn Michał (27 lat), który był najpierw bardzo sceptyczny, obiecał, że jak zrobię Poznań, to i on zacznie biegać. Córka Kasia (21 lat), która studiuje filologię rosyjską i angielską w Grenoble, również biega, i to nie tylko po płaskim, również po skałkach. Odgraża się, że ona też będzie maratonką.

Ola mieszka od niedawna na wsi, biega po lesie, łąkach. Podczas długich wybiegań mąż Janusz jedzie obok na rowerze i kontroluje tempo. - Częściej zdarza się odwrotnie: to kobieta na rowerze towarzyszy mężowi. Jesteśmy fajnym wyjątkiem - śmieje się Ola.

Marcin SłowikowskiMarcin Słowikowski Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Wyborcza.pl

Marcin Słowikowski z Żuromina (woj. mazowieckie) 33 lata, technik dentystyczny Motto: Pokazać żurominiakom!

Biega od czterech lat (z przerwami). "Chcę udowodnić mieszkańcom Żuromina, że bieganie to nie jakaś fanaberia małomiasteczkowego szaleńca. Może pociągnę za sobą większą grupę osób? Chcę być pierwszym żurominiakiem, który przebiegnie maraton. A oprócz tego udowodnić światu, że wegetarianie też mogą". Tak pisał w zgłoszeniu. Udało się?

''Biegam za miastem, sąsiedzi mało mnie widzą. Nikt mnie nie poklepie po plecach, entuzjazmu z mego powodu w Żurominie nie ma. Dzwonią tylko starzy znajomi, śledzą nasze poczynania w " Gazecie" i blogu, komentują. Wciągnąłem w bieganie dwóch kolegów Krzyśków. Z jednym biegam regularnie, drugi tak się rozhulał, że jesteśmy dla niego za wolni! Może jak wrócę z Poznania z tarczą, żurominiacy to zauważą?''

''Może powinieneś biegać dumnie przez środek miasta? Gdybyście tak w trzech przetruchtali przez centrum, pozdrawiając wszystkich?''

''Uznaliby nas za kompletnych wariatów. Jak biegam w tych moich obcisłych spodniach i ze słuchawkami na uszach, to komentują. Jakby nas było trzech, komentarzy byłoby trzy razy więcej. Muszę przekonywać do biegania metodycznie.''

Dlatego przede wszystkim chce zorganizować w Żurominie bieganie w ramach weekendu Polska Biega Chciał już w tym roku. Rozmawiał z burmistrzem, starostą, ale w końcu rozeszło się po kościach.

''Teraz, gdy jestem bliżej Polska Biega, uda się. W maju 2011 roku żurominiacy pobiegną!''

Łukasz Piorun Łukasz Piorun  Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Wyborcza.pl

Łukasz Piorun z Łowicza (woj. łódzkie) 28 lat, prowadzi hurtownię okularów słonecznych, czapek i rękawiczek Motto: Uciec od imprez

''Muszę biegać, bo wtedy życie nabiera sensu, inaczej planuje się dzień, człowiek potrafi z niby superzajętego dnia wygospodarować godzinkę na trening, a potem jest zadowolony, nie denerwuje się, potrafi nad sobą panować'' - pisał Łukasz w czerwcu. Równo rok temu pobiegł w półmaratonie łowickim. Wynik: 1 godzina i 55 minut. W noc poprzedzającą start balował do późna nocy. Zgłaszając się do Drużyny 2010 chciał uciec od imprez, od alkoholu, skupić się na bieganiu, mieć nad sobą trenerski autorytet.

''Życie towarzyskie się kręci, ale ja ograniczyłem konsumpcję. Niedawno, gdy na imprezie skończył się alkohol, zaproponowałem, że mogę pojechać do nocnego po zakupy. Kumple nie chcieli mi uwierzyć, że mogę prowadzić, że nic nie piłem'' - mówi Łukasz.

Agata GronekAgata Gronek Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Wyborcza.pl

Agata Gronek z Warszawy 45 lat, dekoratorka Motto: Po odmianę losu

Latem 2008 r. firma Agaty fetowała dziesięciolecie na polskim rynku, ale przed Bożym Narodzeniem zwolniła masę ludzi. Agata została bez pracy. ''Mijały dni, tygodnie, wciąż wierzyłam w odmianę losu. I żeby nie tracić wiary, żeby się nie poddać, wymyśliłam sobie bieganie''.

Pierwszym konkretnym celem było 10 km wokół zoo. Udało się. Ale życie stemperowało zapał. Pracy wciąż nie było, nadziei coraz mniej. Treningi z ''Gazetowa'' drużyną traktuje jako reanimację.

Na wiosnę złożyła wniosek do urzędu pracy o unijną dotację. Chce założyć pracownię witraży i fusingu (technika wytapiania kolorowego szkła). Dostała odmowę, zabrakło jednego załącznika. Złożyła nowy wniosek.

''Jestem trochę sceptyczna, bo urzędnicy rozpatrują wnioski schematycznie. Pozostawiam sprawę szczęściu. Jeśli się nie uda, zmieniam front. Czy mój los się odmienił? Zdecydowanie tak! Załapałam się do Drużyny i naprawdę trenuję. Oczywiście przerażona startem w Poznaniu też jestem, ale to jest pozytywne przerażenie.''

Na maraton do Poznania jedzie też - jako kibic - mąż Tomek. ''Może ta wycieczka przywróci mu chęć do biegania, bo tak naprawdę to on zawsze biegał i lubił to, a ja wprost przeciwnie.''

W tej sytuacji ''rozbiegać Tomka'' dopisujemy do listy celów Maratońskiej Drużyny Gazety 2010.

Więcej o drużynie na www.PoCoMarataon.blox.pl

Partnerem cyklu jest 11. Poznań Maraton