Poprowadzę was ja, Szkielet

Nikt tak głupio nie przygotowywał się do debiutu w maratonie jak ja

Raz na dwa tygodnie kilkanaście kilometrów w Puszczy Kampinoskiej - to akurat dobrze, chociaż powinno być co tydzień. A pięć razy w tygodniu po 10 minut szybkiego biegu - fatalnie, lepiej byłoby raz 45 minut wolno, raz 30 minut szybko, a w pozostałe dni odpoczynek. Na debiutanta wystarczy.

Mogę się tłumaczyć, że to było 15 lat temu, "Gazeta" nie prowadziła jeszcze akcji Polska Biega, nie doradzała jak przebiec maraton. Wiedziałem tylko, że trzeba zacząć ostrożnie, a na trzecim kilometrze biegacze z klubu Meta Lubliniec powiedzieli mi, żeby koniecznie pić parę łyków wody co 5 km (dzięki raz jeszcze chłopaki). Na 41. kilometrze przeżyłem euforię, że się udało. Złamałem nawet cztery godziny.

Od tego czasu zaliczyłem 42 maratonów, rekord życiowy poprawiłem o ponad godzinę. I dostałem ksywkę "Szkielet", bo mam BMI na poziomie Kenijczyków. Zrobiłem też, ku osłupieniu redaktorów "Gazety", kurs instruktora lekkoatletyki, a potem trenera lekkoatletyki.

Dziś zapraszam Was na maratońską ścieżkę. Postaram się poprowadzić Czytelników - tych, którzy odpowiedzą na nasz apel i tych, którzy wolą biegać anonimowo, ale będą podczytywać o naszej drużynie. Tych, którym przestał wystarczać jogging, chcą się sportowo wyżyć. Chcą udowodnić, że wszystko jest możliwe.

Da się. Na starcie ''akcji maratońskiej" rok i dwa lata temu stanęło łącznie dwadzieścia osób. Ci, którzy przeszli treningi, dobiegli do mety (jeszcze raz brawo dziewczyny i chłopaki). Starałem nauczyć się ich tego, co umiem, ale i sam dużo się od nich nauczyłem. Że jak się zaczyna, to przerwa między szybkimi przebieżkami musi trwać nie dwie, ale nawet pięć minut. Że debiutujący 60-latek powinien mieć w tygodniu trzy treningi, a nie pięć, jak trzydziestolatek. Że bieganie to nie zakon - można nie rzucać palenia, nie rezygnować z imprez, nie zmieniać diety, a jednak dodać bieganie do swego życia.

I że maraton można pobiec dla urody, z ambicji, goniąc młodość. Albo żeby wypełnić obietnicę daną Panu Bogu.