Panna Anna motywuje: I Ty możesz przebiec maraton!

?O matko! To chyba trzeba biegać całe życie, żeby bez żadnej przerwy, tak po prostu pokonać na nogach 42 km? - myślałam kilka lat temu. W głowie mi się nie mieściło, że można biec bez zatrzymania np. cztery godziny. A jednak można i wbrew pozorom - nigdy nie jest za późno na to, by zacząć.

WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY SZCZYPCZYŃSKIEJ NA BLOGU PANNAANNABIEGA.PL

Pamiętam, że pierwszy raz w życiu patrzyłam na maratończyków z ogromnym podziwem jakieś pięć lat temu w Londynie. Uprawiałam już sport regularnie, co prawda nie biegałam, ale miałam kilka testowych przebieżek na koncie. Można powiedzieć, że mniej więcej byłam w stanie sobie wyobrazić jak to jest, kiedy lecisz przed siebie tyle kilometrów. Albo inaczej: właśnie nie byłam w stanie sobie tego wyobrazić. Wydawało mi się, że to coś zarezerwowanego tylko dla wybranych, wyjątkowo wytrwałych, upartych, ludzi, którzy wiedzą, czego chcą. I tak jest, ale odkryłam jedną ważną rzecz: maraton nie jest dystansem tylko dla tych, którzy całe życie mieli coś wspólnego ze sportem. Wierzę, że każdy ZDROWY człowiek jest w stanie pokonać królewski dystans. Naprawdę. Jest tylko kilka zasad, których trzeba się trzymać, i to nie byle jak, ale z całej siły!

  • Kluczem do sukcesu są regularne i urozmaicone treningi, w którym będziesz pracować nie tylko nad wytrzymałością, ale też siłą biegową czy oswajać się z wychodzeniem poza strefę komfortu. Bardzo pomocne okażą się sporty uzupełniające takie jak pływanie lub trening funkcjonalny. Dzięki temu wzmocnisz się, czasem rozluźnisz mięśnie, unikniesz kontuzji.
  • Kolejna zasada to rozsądne odżywianie. Celowo użyłam słowa "rozsądne", bo do tego, by przebiec swój pierwszy maraton, nie musisz cudować. Chodzi tylko o to, by w Twojej diecie nie zabrakło podstawowych składników odżywczych, witamin i mikroelementów. Ważne jest, by utrzymać dobrą wagę. Na takim dystansie liczy się każdy kilogram.

JEŚLI NIE BOLAŁO, TO SIĘ NIE LICZY? [FELIETON]

    Ale to są sprawy, o których każdy wie, a jeśli jeszcze nie wie, to się dowie tak szybko, jak tylko zacznie myśleć o pierwszym maratonie. Chciałam zwrócić uwagę na zupełnie inną kwestię: GŁOWĘ! - bo to ona w bardzo dużym stopniu jest odpowiedzialna za to, że dobiegamy do mety.

    Po pierwsze: Uwierz w siebie

    Brzmi banalnie? Może i tak, ale zaufaj mi: to Ty decydujesz o tym, czy dasz radę przebiec maraton. Mam na myśli zarówno ten moment, kiedy stajesz na starcie, jak i ten, kiedy w ogóle podejmujesz decyzję, że chcesz biegać. Jeśli uwierzysz we własne możliwości, możesz zdziałać cuda! Owszem, po drodze wszystko może się wydarzyć: kontuzja, problemy żołądkowe i tutaj głowa niewiele zdziała. Ale to pozytywne nastawienie i wiara we własne możliwości będą Cię "wypychać" na regularne treningi, naprawdę! Doskonale pamiętam ten moment, kiedy postanowiłam, że chcę przebiec maraton. Chyba już nigdy w życiu nie byłam tak zmotywowana jak w tamtym roku. Ja po prostu wiedziałam, że muszę iść na trening, że chcę. Wszędzie zabierałam ze sobą buty do biegania i ciągle jak się rozglądałam myślałam tylko: "Ale tutaj by się fajnie biegało. Jutro przyjadę". Szaleństwo, ale tak cudowne szaleństwo, że życzę każdemu takiego.

    KAŻDEGO DNIA DZIĘKUJĘ ZA KONTUZJE I NIEPOWODZENIA! [FELIETON]

    Po drugie: Nie słuchaj tych, którzy wiedzą lepiej od Ciebie

    Musisz się przygotować na to, że na swojej drodze spotkasz wielu życzliwych, którzy będą Cię karmić mądrościami z gatunku: "Baśka, maraton? Przecież Ty nigdy nie biegałaś! To nie jest dla Ciebie. Zapisz się ja jakąś zumbę czy pilates". Baśka, owszem zapisz się na pilates czy inny sport - to fajne uzupełnienie, ale nie rezygnuj z biegania. To co, że miałaś zwolnienie z WF-u? To co, że nigdy nie lubiłaś biegać? To co, że łapiesz zadyszkę jak biegniesz do autobusu? Spokojnie, masz czas! Nie od razu Rzym zbudowano. Zacznij od marszobiegów, później wystartuj sobie w biegu na 5 km. Po kilku miesiącach sprawdź się na "dyszkę". Jak pokochasz bieganie, pomyśl o treningu do maratonu. Wiesz ilu dzisiejszych maratończyków-amatorów unikało WF-u, prowadziło niezdrowe "korpożycie" i nie było w stanie przebiec 2 kilometrów? Ja też zaczynałam od zera.

    Anna Szczypczyńska, PannaAnnaBiega.plAnna Szczypczyńska, PannaAnnaBiega.pl facebook.com/pannaannaczylija facebook.com/pannaannaczylija

    Po trzecie: Otaczaj się pozytywnymi ludźmi

    Wokół nas zawsze znajdą się "narzekacze", "zastraszacze", pesymiści. Prawda jest taka, że jeśli chcesz, to zawsze znajdziesz powód do tego, by nie biegać: jednego dnia będzie za zimno, innego za gorąco, raz będzie za wcześnie, a innym razem za późno. "Nie wygłupiaj się, nie będziesz z nami dzisiaj balować do rana tylko dlatego, że jutro masz dłuższe wybieganie? Ja rozumiem zawody, ale trening?". Owszem, równowaga musi być: przyznaję, że zdarzyło mi się w nocy wysyłać wiadomości: "Przepraszam Cię, ale jutro rano nie dam rady stawić się na wybieganiu w lesie" i wyjść na trening popołudniu (oj pierwsze kilometry to droga przez męką i powtarzanie mantry "ja już więcej nie piję"), ale umówmy się, wszyscy jesteśmy ludźmi i czasem każdy z nas ma ochotę "powinkować" sobie ze znajomymi. Ale nie w tym rzecz: to od Ciebie zależy czy danego dnia będziesz imprezować czy nie. Każda decyzja jest dobra, bo jest Twoja. Znajomi, bez względu na to, czy biegają czy nie, powinni Cię w niej wspierać. Pamiętam jak raz byłam na imprezie, piłam kolejne piwo, podchodzi koleżanka i mówi: "Ania, które to już piwo? Przecież masz jakiś bieg", a ja sobie sączyłam niewinnie bezalkoholowe. Dobrze mieć przy sobie takich ludzi, którzy zrozumieją i w wielki dzień pojawią się na trasie, by zdzierać gardło i pomóc Ci dolecieć do mety jak na skrzydłach.

    Także nie ma "to nie dla mnie", "ja nigdy nie dam rady". Jeśli zdrowie dopisuje, a Ty czujesz, że masz chęć - zrób to! Wiesz co jest najcenniejsze w takim doświadczeniu? Po swoim pierwszym maratonie masz poczucie, że możesz wszystko, jeśli tylko czegoś bardzo chcesz i konsekwentnie dążysz do celu. A to uczucie jest warte zachodu, bo bardzo ułatwia życie. Naprawdę!

    WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY SZCZYPCZYŃSKIEJ NA BLOGU PANNAANNABIEGA.PL

    ODWIEDŹ PANNĘ ANNĘ NA FACEBOOKU!

    mama a