Pokonaj maraton: Czas zdecydować o stroju, butach i co jeszcze zabrać na maraton

Maraton za chwilę. Czy czekają mnie jeszcze jakieś przygotowania? "Masz odpoczywać i jeść" - radzą znajomi. Łatwo powiedzieć. Na odpoczynek nie specjalnie jest czas, ale staram się kłaść jak najwcześniej, a jem po prostu to, co lubię. Ale to nie koniec moich przygotowań. Owszem, treningowo już niczego nie poprawię, ale to nie znaczy, że można się totalnie wyluzować.

Buty wybrane

Wczoraj wyczyściłam buty, żeby dać im czas przeschnąć. Mam dwie pary, w których biegam najchętniej więc, jak się łatwo domyślać, nie wyglądają zachęcająco, po moich leśnych zabawach, które przynajmniej raz w tygodniu lubię sobie zorganizować. Przebiegnę się w nich jeszcze króciutko: 3-4 kilometry, z czego część tempem maratońskim, w piątek, żeby sprawdzić czy wszystko jest ok i wejść w rytm. Już kilka miesięcy temu wiedziałam, w których butach czuję się najlepiej i w nich zmagałam się z kilometrami podczas półmaratonu czy biegów terenowych. Jeśli mam pokonać maraton, to tylko w nich!

Opcja stroju powoli się klaruje

Ubranie jeszcze nie jest gotowe, bo nadal na spokojnie sobie biegam. Wybrałam już ulubiony zestaw - Magda i inni biegacze doradzili, by bez względu na pogodę postawić na krótki rękaw. Faktycznie, przy takim dystansie trudno sobie wyobrazić, że będzie za zimno. Poza tym wszystko wskazuje na to, że pogoda nam dopisze. Oby nie lało, bo nie przywykłam.

Mam w swojej szafie staniki sportowe, topy i leginsy bardzo różne. Jest i Nike, Reebok, adidas i kilka mniej znanych marek. Kiedy trenowałam na siłowni, wydawało mi się, że to nie ma większego znaczenia. Wybierałam stroje, które mi się podobały i nie szokowały zbyt wysoką cena. Leginsy specjalne do biegania? Koszulka odprowadzająca pot? Wszystko wydawało mi się bajerem, który ma sprawić, że niepotrzebnie wydamy fortunę na strój treningowy. Dopiero jak zaczęłam biegać, zrozumiałam, że to, jaki biustonosz sportowy i jaki top wybierzemy na dłuższy bieg, ma wcale nie dużo mniejsze znaczenie, niż dobór odpowiedniego obuwia.

Na początku biegałam w topach, które zostały przeznaczone na siłownię czy zajęcia fitness, bo takie miałam. Skutek? Bolesne otarcia (obawiam się, że zostaną blizny), które musiałam zaklejać wielkimi opatrunkami, poprawianie w trakcie treningu - czasem naprawdę aż podnosił mi się poziom agresji w trakcie biegu. Zamiast cieszyć się treningiem (zazwyczaj sprawia mi to ogromną frajdę, wczoraj aż podskoczyłam kilka razy na moście, bo tak ładnie i przyjemnie było wieczorem) wkurzałam się źle dobranym strojem. Teraz mam idealny stanik, top, który świetnie odprowadza pot, nie mam otarć, blizn, nic się nie klei. Aż wstyd byłoby zrobić zły wynik, bo na żadne problemy techniczne nie mogę zwalić winy.  Ostatecznie wybrałam stanik, koszulkę i leginsy z kolekcji adidas Supernova. Chyba założę też szorty, bo lubię i zazwyczaj tak biegam, by nie świecić pupą. Ale tego jeszcze nie wiem.

Muzyka

Stresuję się, bo od wielu miesięcy biegałam z telefonem. Oddałam leciutkiego iPoda do naprawy, bo wierzę, że tak jednak będzie mi wygodniej. Jednak naprawa się przeciąga i boję się, że coś będzie nie tak. Tak czy siak, na sprzęt ostatecznie zdecyduję się w piątek. Jeśli padnie na telefon, trzeba będzie zainwestować w kolejną opaskę na rękę, bo moja jest już zajechana na śmierć, a nie kupowałam nowej, bo czekam na iPoda.

Muzyka już zebrana, ale w zbyt dużej ilości. Jutro i w piątek będę porządkować i stworzę ostateczną playlistę. Źle, bo nie zdążę przesłuchać? A czy ja będę w ogóle się w nią wsłuchiwać? Liczę na to, że ciekawiej będzie słuchać kibiców. Jednym słowem: liczę na WAS!

Tekst: Ania Szczypczyńska

30 września, już od 8 rano będziemy relacjonować co dzieje się na 34. Maratonie Warszawskim. Będziemy przekazywać wieści z trasy na temat maratońskiego debiutu Ani. Jeśli nie zamierzasz wychodzić z domu - zaglądaj na naszą stronę i Facebooka!