Polska Biega 3 maratony: Sprawdzian dla rodziców

Za dwa dni w 12. Poznań Maratonie im. Macieja Frankiewicza wystartuje łącznie dziewięć osób z "Gazetowej" drużyny: czwórka rodziców i piątka dzieci. Oczywiście maluchy nie będą musiały biec, pokonają maraton w specjalnych trzykołowych wózkach. Oto oni.

Czy rodzice z maluchami w wózkach będą szybsi od facetów debiutantów i kobiet z maratońską przeszłością? W niedzielę maraton w Poznaniu; około 15 będziemy już wszystko wiedzieć.

Od początku lipca Wojciech Staszewski, reporter "Gazety" i trener lekkiej atletyki, przygotowywał do startu w maratonie drużynę czytelników ochotników. "Gazetowa" ekipa jest mocno zróżnicowana pod względem zaawansowania biegowego, wieku (uwaga! najstarszym członkiem "Gazetowej" drużyny jest 65-letni Czesław Przybylski ze Świdnicy, najmłodszym - półroczna Nelia z Warszawy).

Różne były też miejsca startów: 11 września we Wrocławiu pobiegli czterej panowie - maratońscy debiutanci. Dwa tygodnie późnej cztery maratonki w znakomitym stylu pokonały trasę Maratonu Warszawskiego. Za dwa dni w 12. Poznań Maratonie im. Macieja Frankiewicza z dystansem zmierzą się rodzice z dziećmi w wózkach.

Michał Safianik 33 lata politolog, Warszawa tato półrocznej Nelii i 3-letniej Julki

Gdy zgłaszałem się do "Gazetowej"drużyny, Julka miała prawie trzy latka, a Nelia zaledwie cztery miesiące. Zwykle to mama spędza z niemowlakiem więcej czasu, a mnie też zależało na silnej więzi. Wspólne treningi z Nelią miały taką więź zbudować. Potem się okazało, że dla Nelii 42 km w wózku to może być za dużo. A przecież Julka też chciałaby pojeździć taaaakim szybkim wózkiem. Dlatego w Poznaniu lecimy wszyscy: ja biegnę maraton, a moje córki sprawdzą się na dystansach półmaratońskich: na pierwszą pętlę biorę Nelię, na drugą Julkę. Żona - Gosia będzie pomagać w podmiance i wspierać nas na trasie. Trening z dzieckiem w joggerze to ciężka praca, ale miła, bo wzbudza zainteresowanie. Kilka dni temu biegnę, a tu macha do mnie młody kierowca, uśmiecha się kobieta z zakupami, a potem nawet chwiejący się klient sklepu monopolowego o nazwie "Carington". Mam szczęście co do sprzętu: najpierw joggera pożyczył mi znajomy, a potem firma Dwa Plus Dwa wypożyczyła mi Chariota Cougara (to Mercedes wśród wózków do biegania) na okres przygotowań do maratonu. Czy boję się startu w Poznaniu? Nie. Jak się ma takie dziewczyny w rodzinie, nie ma nic niemożliwego.

Fot. Adam Kozak / Agencja Wyborcza.pl

Anita Smyk 41 lat korektorka w prasie lokalnej, Biała Podlaska mama 3-letniego Stefanka

Niby to mój trzeci maraton, ale się stresuję. I nie chodzi o bolące ostatnio biodro. Nigdy nie wiadomo, jaka będzie pogoda. Boję się przede wszystkim deszczu, ale też dużego wiatru. Ostatnio mocno wiało i Stefanek na treningu co chwila pytał: "Mamo, wracamy do domu?". A wczoraj powiedział, że nie chce iść na bieganie - pierwszy raz tak miał, byłam w szoku. Ale w drodze do pracy zobaczyłam tęczę i pomyślałam sobie: "To dobry znak". W maratonie poznańskim oprócz naszego tandemu startuje moja siostra Jola, mój brat Leszek, a na trasie będzie prawie cały mój ród. Specjalnie przyjeżdżają też Marysia, Kacper i Bartek, moje starsze dzieci. Boję się tylko, że jak Stefanek ich zobaczy, może mieć fantazję i zechce wyskoczyć z wózka w biegu. Dobrze, że są dwie pętle, zawsze mogę mu powiedzieć, że nie możemy zawracać, że spotkamy się z nimi jeszcze raz, jak zrobimy kółeczko. Jak biegam po Białej Podlaskiej, to ludzie mnie już kojarzą. Panie z mięsnego powiedziały, że będą o mnie myśleć w niedzielę. Dzięki.

Anita SmykAnita Smyk Fot. Rafał Michałowski / Agencja

Daniel Głembski 34 lata nauczyciel angielskiego, Warszawa tato półtorarocznego Kamilka

Do Poznania pakujemy milion rzeczy. Śpiwór w wózku już zamontowany, pompkę mam, dwie zapasowe dętki - jakby co, będzie jak w Formule 1, zjedziemy do pit-stopu i będzie szybka wymiana. Mam zamiar biec szybko - kiedyś myślałem o zejściu poniżej 3 godzin, teraz dodaję sobie jeszcze kwadrans - więc nie zabieram dla Kamilka dużo łakoci. Mała butelka wody, kilka ciastek, dwa jabłka - to najlepsze owoce, bo będzie zajęty jedzeniem przez jakieś piętnaście minut. No i oczywiście pampersy. Rano wstaniemy około piątej, wybawimy się, poszalejemy, zjemy śniadanie i sądzę, że około dziesiątej będzie gotowy do ululania. Sądzę, że prześpi cały maraton. Wczoraj na trening "zabraliśmy" Wojtka Staszewskiego. Chciał pobiegać z joggerem, więc przekazałem wózek, i nagle Kamil - wielkie pretensje, nerwy. Niesamowite, że chce być wożony tylko przez tatę. Kolejny maraton zrobi już na własnych nogach. Mam nadzieję, że wtedy też będę biegł tuż za nim.

Daniel Głembski z KamilemDaniel Głembski z Kamilem Fot. Robert Kowalewski / Agencja

Janusz Zienkiewicz 39 lat specjalista ds. ubezpieczeń i restytucji mienia, Bydgoszcz tata 3-letniej Amelki

Bieganie z dzieckiem w wózku to inna bajka. Dlatego my, maratońscy rodzice, zaczęliśmy w pewny momencie dzwonić i mailować do siebie, i gadaliśmy o sprawach, które nie dotyczą biegaczy solistów. Z Michałem o wózkach i że może pobiegniemy takim samym tempem w Poznaniu. Z Danielem o przemakaniu wózków na deszczu, o klejeniu przebitych opon w joggerze i ich klejeniu (Daniel robi to w 3 minuty) - kupiłem więc zestaw naprawczy, oby nie był potrzebny. Z Anitą o śpiących maluchach podczas biegu (marzenie rodzica, któremu brakuje oddechu na rozmowy z dzieckiem). Wielu moich klientów czytało artykuły w "Gazecie", niektórzy wątpili, czy te treningi dzieją się naprawdę i pytali z przerażeniem, czy Amelka będzie biegła sama, bo chyba trochę za mała jest na maraton (śmiech ). Musiałem tłumaczyć, że w wózku. Już czekam na ten moment, gdy na finiszu wyjmę Amelkę z wózka i przebiegnie metę na własnych nóżkach. Jeszcze tylko dwa dni.

Janusz i AmelkaJanusz i Amelka Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Wyborcza.pl

Dołącz do nas na Facebooku.

Przeczytaj relację mężczyzn z drużyny "Gazety" z maratonu we Wrocławiu.

Przeczytaj relację kobiet z drużyny "Gazety" z maratonu w Warszawie.