Jak było w Pile?

Nasi debiutanci, którzy startują w niedzielę w maratonie wrocławskim, powinni się regenerować, ale resztę "Gazetowej" drużyny namawiam do udziału w zawodach. Starty kontrolne budują przede wszystkim psychikę, i pozwalają przewidzieć, jak będzie Wam się biegło w maratonie.

We półmaratonie w Pile (mistrzostwa Polski w półmaratonie) startowałem i ja (szykuję się na Warszawę), i Janusz Zienkiewicz z naszej drużyny, który z 3-letnią Amelką w wózku pobiegnie w Poznaniu. Był potworny upał, nie było mowy o szybkim bieganiu. Mimo to Janusz z Amelką w wózku (!) zrobił półmaratońską życiówkę: 1:44! Na mecie tato i córeczka dostali huragan braw. Bohaterowie publiczności. Taki czas oznacza, że duet Zienkiewiczów bez problemu złamie cztery godziny w maratonie. W Pile Janusz testował też, ile żelków wystarczy, by Amelka była spokojna przez 21 km, teraz dystanse przelicza na ilość żelków, które musi mieć ze sobą.

Janusz Zienkiewicz na treningu z córeczką

Kolejnym bohaterem Piły był Marcin Chabowski - nowy Mistrz Polski w półmaratonie (czas 1:02), w tym upale jedynie on z czołówki pobiegł na wysokim poziomie. Agnieszka Gortel umocniła swoją pozycję najlepszej Polki na 21 km, choć jej czas był kilka minut słabszy niż rok temu. Słyszałem też o zawodniku, który na 20 m przed metą przewrócił się - pewno miał skurcze - ale doczołgał się do mety. Dał radę, twardziel. Jak nie na dwóch nogach, to na czworaka.

Wojciech Staszewski, trener "Gazetowej" drużyny

Dołącz do nas na Facebooku.