inov-8 roclite 268 - buty do zadań specjalnych w terenie

Dostałam je od męża w zeszłym roku na jesieni. Od tamtej pory stały się moimi butami do zadań specjalnych. Inov-8 roclite 268 towarzyszyły mi podczas treningów w terenie, etapów pieszych na rajdach przygodowych i podczas długich kilometrów bardzo wymagającego wyścigu po Saharze. To damska wersja butów roclite 295.

Jak we wszystkich butach tej brytyjskiej firmy numer w nazwie oznacza wagę. Ale rozmiaru wzorcowego - dla kobiet to 39 dla mężczyzn 42. Moje buty w rozmiarze 37 ważą 230 gramów od sztuki. Dla porównania waga, pod terenowym adidasem Exerta TR tej samej wielkości, pokazuje 273 gramy, pod New Balance 909 - 259 gramów, Salomona XA Pro 3D nawet nie wstawiam na wagę. Roclite 268 są lekkie. Nie mają pod piętą tyle pianki co Exerta, ale trzy strzałki w nomenklaturze inov-8 to całkiem spora warstwa amortyzacji. Te buty zaprojektowano na długie dystanse w trudnym terenie. W polskich górach sprawdzają się świetnie.

Bieżnik jest agresywny, ale nie tak przesadnie jak w przypadku bare-grip 200, którego podeszwa przypomina starą, solidną maszynkę do robienia gofrów. Roclite 268 to buty na zróżnicowany teren - będą dobrze trzymać na błocie, kamienistych szlakach (ma w tym pomóc dosyć miękka guma bieżnika), nie będą ślizgać się w śniegu.

Cholewkę tworzy przewiewna siateczka, piętę, i palce otoczono tworzywem przypominającym sztuczną skórę. Takie samo tworzywo znajdziemy wokół całego buta tuż powyżej podeszwy - chodzi zapewne o to, aby chronić te strefy przed kontaktem z korzeniami, kamieniami, które mogłyby podrzeć siateczkę, ale i przed miałkim błotem i płytką wodą. W przedniej części zastosowano dodatkowe wzmocnienie, które chroni palce przed tłuczeniem w kamienie czy korzenie. To bardzo dobre rozwiązanie w butach terenowych. Język jest odpowiednio mięsisty, aby sznurówki nie wbijały się w przednią część stopy. Zastosowano w nich cienką, trzymilimetrową wkładkę, dzięki której stopa siedzi w bucie nisko, blisko podłoża. To zgodne z ogólną ideą firmy inov-8 - w ich butach stopa ma być jak najbliżej podłoża, ma się czuć stabilnie i pewnie, dlatego buty nie mają za bardzo podwyższonej pięty. Z tyłu znajdziemy jeszcze pętelkę, która ma nam ułatwić założenie buta. Są bardzo wygodne, damskie zbudowano na kopycie dostosowanym do charakterystycznej budowy kobiecej stopy - z węższą piętą, męskie na kopycie endurance - na długie dystanse. W praktyce - doskonale pasują osobom o szerokiej przedniej części stopy. Cholewkę oplatają wąskie taśmy, które zbierają but w ryzy, mają wspomóc dopasowanie do stopy współgrając z systemem sznurowania, a w dodatku jak najmniej ograniczać wentylację.

Siateczka jest trochę zmechacona - to skutek niełatwej pracy w błotnistych terenach beskidzkich szlaków i bezdroży. Gdy błoto wciska się wszędzie i oblepia siateczkę materiał jest narażony na tarcie. A pranie w pralce też mu nie pomaga...

Lubię je. Nie będę ukrywać. Nie dlatego, że napisali o nich fajne rzeczy, nie przez wzgląd na kolor (zwłaszcza, że dużo bardziej podoba mi się czarna wersja męska z szarymi wstawkami). Po prostu mi się sprawdziły. Na wymagającym rajdzie przygodowym w deszczu i błocie, na zawodach zimą, gdy wkręciłam w nie śruby na lód - zgubiłam tylko po 4 kolce z 20, podczas gdy mój mąż z wkręconych w Saucony Razor zgubił prawie wszystkie. Po wykręceniu w podeszwie mam tylko malutkie dziurki. Najlepiej jednak sprawdziły się na ciężkim wyścigu po pustyni - Maratonie Piasków. Długo się zastanawiałam jakie zabrać buty i do końca nie byłam pewna czy dobrze robię. Szewc dokleił mi do nich rzepy do stuptutów, dzięki czemu nie wsypywał mi się do nich piasek z wydm. Cholewka nie dostała zatem dużego łomotu, cięższą szkołę życia miał bieżnik, który musiał pokonać 250 km w dużej mierze kamienistej pustyni. Starł się - owszem, klocki nie mają już małych ząbków, które zdobiły je w czasach nowości. Ale same klocki nadal groźnie wystają z podeszwy. Moje stopy są mi chyba wdzięczne za ten wybór. Spodziewałam się, że codziennie będę je wyciągać z butów z okropnym bólem, co dzień będą rodzić się nowe paskudne pęcherze, obtarcia. Ale wszystko co się działo miało niewielki wymiar. Na jaw wyszło jednak, że ewidentnie mam jedną stopę większą - poznać to można po braku trzech paznokci... Zatem - gdybym miała jechać na pustynię jeszcze raz - wzięłabym te same buty, tylko trochę większe.

Męska wersja - inov-8 roclite 295

Info: www.inov-8.pl

Dołącz do nas na Facebooku.