Elektronika w służbie biegaczom - pulsometry, zegarki, GPS-y

Wojciech Staszewski wyjaśnia po co biegaczowi pulsometr, GPS, wirtualny trener i... własny mózg.

Stawiającym pierwsze kroki w bieganiu potrzebny jest tylko zegarek. Zawsze radzimy, by zaczynać od marszobiegów więc musisz wiedzieć, ile minut biegniesz, a ile maszerujesz.

Kiedy już możesz przebiec pół godziny ciurkiem, przejdź do drugiego etapu: wolnego biegania uzupełnionego ćwiczeniami tzw. siły biegowej (podbiegi pod górkę). Tu już przyda się zegarek ze stoperem. Kiedy przyjdzie czas na start w zawodach i walkę o wyniki, przydadzą ci się już bardziej zaawansowane elektrogadżety. Podpowiadamy, po które z nich sięgać.

Krokomierz

Umieszczany przy pasku pozwala liczyć kroki. Zaawansowane modele szacują liczbę spalonych kalorii i pokonany dystans. Ale to szacunek bardzo niedokładny, bo każdy ma nieco inną długość kroku. A w krokomierzach najwyżej można wprowadzić rozróżnienie chód-bieg. Chyba, że komuś będzie chciało się policzyć na 400-metrowej bieżni stadionowej liczbę kroków. Zaleta: niska cena, nawet poniżej 50 zł. Moja opinia: zawracanie głowy.

Stoper w zegarku

Przydatne funkcje to: możliwość łapania międzyczasów. Przydają się one jeśli biegasz na pętli (np. na stadionie) i chcesz utrzymać stałe tempo. Timer zaś (dostępny w zaawansowanych modelach) pozwala zaprogramować trening interwałowy: np. 3 min. szybko, 3 min. truchtu, powtórzone 6 razy. Dźwięk pikania informuje nas o końcu danego odcinka. Timer dwuzakresowy pozwala na sensowniejszy program, np. 3 min. szybko, 2 min. truchtu. Moja opinia: niezbędne.

Pulsometr

Najbardziej popularne są te z paskiem zakładanym na klatkę piersiową. Istnieją też modele odczytujące tętno z nadgarstka albo z palca (dotykowe).

Prostszy model mierzy tylko tętno w danym momencie. Bardziej zaawansowany pozwala zaprogramować pożądany zakres tętna, a to podstawa świadomego treningu. U mnie bieg poniżej progu 155 uderzeń na minutę (u każdego te wartości są różne - wzór można znaleźć w internecie) będzie ćwiczył wytrzymałość ogólną, a powyżej - szybkościową. Zaś poniżej 130 nie wytrenuje nam niczego. Zegarek pikaniem informuje nas o przekroczeniu granicy pożądanej strefy.

Pulsometr może mieć tez przydatną funkcję wskazywania jak długo podczas treningu byliśmy w pożądanej strefie tętna. Czyli na ile rzetelnie zrealizowaliśmy trening.

Z intensywności i długości biegu możemy oszacować liczbę spalonych kalorii - większość modeli ma taką opcję. To ważne dla tych, co chcą schudnąć. Pamiętajmy, że dla spalania tkanki tłuszczowej najlepsze jest wolne i długotrwałe bieganie. Biegnąc szybciej i krócej spalimy wprawdzie kalorie, ale będzie to glikogen, a nie tłuszcz.

Sygnał wysyłany z paska pulsometru do zegarka może być kodowany lub nie. Jeśli biegamy z pulsometrem w grupie to może mieć znaczenie, gdyż sprzęt będzie łapał także puls sąsiada i może pokazać nam np. tętno 300 - sumę wskazań z dwóch pasków.

Możliwość zrzucania danych do komputera - w postaci wykresów pozwalających na szczegółową analizę tętna - to najbardziej zaawansowana funkcja pulsometru. W pulsometrach ze średniej półki (od 500 zł) za ok. 200 zł można dokupić specjalny transmiter. Najwyższa półka ma już wbudowany odpowiedni moduł. Funkcja ta jest przydatna jednak wyłącznie profesjonalnym sportowcom oraz biegaczom pracującym w dziale analiz.

Moja opinia: pulsometr przyda się do treningów z wyznaczonym zakresem tętna. Warto go mieć, nawet jeśli użyjemy go tylko raz w tygodniu.

GPS

Chcesz wiedzieć, z jaką prędkością biegniesz i jaki dystans pokonałeś? Potrzebujesz modułu GPS. Zegarek z tą funkcją to solidny wydatek (ok. tysiąc złotych). Dlatego kupując go warto zadać sobie kilka pytań.

* Na ile starcza bateria? Starsze modele pozwalały na nieprzerwaną pracę GPS-u przez sześć godzin, potem trzeba było zegarek podładować, jak telefon komórkowy. Dla maratończyka to ok., dla triathlonisty lub ultrasa już nie. Nowsze modele wystarczają na 10, 16, a nawet 24 godziny.

* Jaki jest zakres prędkości? Zegarki posiadające funkcję ''multisport'' mogą złapać prędkość na rowerze, a nawet w samochodzie.

* Czy jest wodoodporny?

* Jakie dane można przesłać do komputera? Wykresy czasu, tętna, tempa to standard. Ale nie każdy sprzęt potrafi narysować trasę biegu na mapie.

Wady GPS-ów są dwie: w gęstym lesie gubią sygnał lub podają błędne wskazania, nie zadziałają na bieżni mechanicznej.

Moja opinia: fajne, ale drogie. Kup sobie jako prezent, gdy złamiesz nieosiągalną na początku barierę (np. 3:00 w maratonie).

Komórka

Do pomiarów, które zapewnia GPS możemy także użyć komórki z takim modułem. Wchodzimy na odpowiedni portal internetowy (np. endomondo.pl, ale wpisując w wyszukiwarkę hasło ''sport tracker'' znajdziesz też inne), podajemy swój numer telefonu i dostajemy link do ściągnięcia aplikacji (zapłacimy tyle, co za transmisję pakietu danych).

Potem po prostu na treningu włączamy aplikację. GPS jest wtedy darmowy.

Moja opinia: bieganie z komórką jest niewygodne.

Foot pod

Lepsza wersja krokomierza. Zwykle to mały gadżecik przyczepiany do buta, choć może też być umieszczony w podeszwie albo w pasku od pulsometru. Oprócz tego, że liczy kroki, ma też czujnik przyspieszenia (działa podobnie, jak wyświetlacz w telefonie lub aparacie, który ''wie'', że zmieniamy położenie sprzętu z pionowego na poziome).

Foot pod jest zwykle zsynchronizowany z urządzeniem do słuchania muzyki. Po kolejnym kilometrze w słuchawkach usłyszysz informację o tempie biegu.

Sprzęt należy skalibrować. To ważne, bo przy różnych warunkach (wolne lub szybkie tempo, podłoże twarde lub miękkie) zmienia się długość kroku. Sprzęt potrafi mieć dokładność zbliżoną do GPS-u (do 5 proc. błędu).

Moja opinia: nie nadaje się do biegów w trudnym terenie (np. po górach), gdzie długość kroku się zmienia na zbiegach, podbiegach.

Elektrotrener

Dwie duże firmy odzieżowe wypuściły podobne działające urządzenia trenujące. Zaleta to cena rzędu kilkuset złotych. Za te pieniądze dostaniesz sprzęt do słuchania muzyki i monitorowania treningu. Ale sam nie poznasz wyników monitoringu - posłużą one wirtualnemu trenerowi.

Logujesz się na portal, wprowadzasz swoje dane, piszesz, jaki cel chcesz zrealizować (schudnąć, przygotować się do maratonu itp.). A elektroniczny trener opracowuje ci plan treningu. Biegniesz ze słuchawkami na uszach (możesz słuchać muzyki), pulsometrem i foot podem - w słuchawkach słyszysz informację, czy masz przyspieszyć, czy zwolnić, żeby znaleźć się w ustalonej przez wirtualnego trenera strefie tętna. Biegacz nie musi myśleć, ma tylko realizować polecenia.

Moja opinia: wolę myśleć podczas biegania.

Wojciech Staszewski

Za pomoc w zebraniu informacji dziękuję Janowi Kasei ze Centrum Biegowego ERGO w Warszawie

Dołącz do nas na Facebooku