Halo! Tu mówi ciało

Pierwszy felieton z cyklu ?Biegam i czytam"

Co nam mówi nasze ciało? - zastanawia się Gina Kolata (61 lat), dziennikarka naukowa "New York Timesa", która sama siebie opisuje jako uzależnioną od sportu.

Jakim głosem mówi ciało, gdy mu się zwyczajnie nie chce, a jakim, gdy ostrzega przed przetrenowaniem? I czy da się to rozróżnić?

Renata Grochal, dziennikarka polityczna "Gazety", która właśnie wróciła do pracy po operacji łąkotki opowieść o swej kontuzji zaczyna tak: "Wszystko mi mówiło, że mam tego dnia nie ćwiczyć. Ale uznałam, że to głos lenia we mnie i chciałam go zwalczyć". Ze steppera zeszła z krzykiem.

- Ale właśnie w takie dni, gdy walczymy ze sobą, żeby w ogóle wyjść na trening, jesteśmy z siebie najbardziej dumni - mówi "NYT" Deena Kastor, rekordzistka Ameryki w maratonie.

Ma rację. Gdy w tygodniowym rozkładzie jazdy wypada mi szybki bieg, przez pierwsze 10 minut co chwilę chcę się poddać, rzucić to cholerne trenowanie tempa. Godzinę później jestem w skowronkach. Jeszcze tylko jedna rzecz na świecie daje takiego endorfinowego kopa.

- Jeśli będziesz posłuszny swemu ciału, nie osiągniesz tego, do czego jesteś zdolny - mówi Tom Fleming, dwukrotny zwycięzca maratonu w Nowym Jorku.

Gdy więc w szybkim biegu moje ciało krzyczy, że umiera, muszę je ignorować - to tylko atak paniki z braku tlenu i tętna ponad 200 na minutę.

To, jak to w końcu z tą mową ciała jest? Kiedy słuchać a kiedy nie?

Nikt ci tego dokładnie nie powie, każdy biegacz się tego musi nauczyć na własnych błędach. Ja wiem jedno: jak boli i nie mija, to trzeba uważać.

Najbardziej zdradliwe są bóle małe, pełzające po człowieku. Zwłaszcza w takie trzeba się wsłuchiwać, bo mogą być początkiem czegoś poważniejszego.

W kwietniu postanowiłam ból w stopie wybiegać. Bolało przed, bolało w trakcie biegu, ale dało się biegać. Przykładałam lód i trenowałam dalej. Skończyło się ostrym zapaleniem ścięgna, miesięczną przerwą i nieplanowanymi wydatkami skłaniającego biegaczkę do myśli, by męża poszukać wśród ortopedów.

A mój największy wkład w rozwój polskiej ortopedii i traumatologii - zmęczeniowe złamanie kości łonowej? Też zaczęło się od wołania ciała o niewychodzenie na bieg. Gdybym wtedy została w łóżku, gdybym nie biegała mimo niemijającego bólu nóg, który trwała podczas treningu i nie mijał po...

Porannym szukaniem wymówki się nie zajmuję. Robisz uniki - twoja sprawa, przynajmniej przetrenowanie ci nie grozi.

Chodzi o prawdziwe szepty i krzyki.

Trener Keith Hanson głosi w NYT regułę: jeśli po 10 minutach treningu z powodu bólu kaleczysz bieg, kulejesz, dziwnie się pochylasz lub inaczej zmieniasz postawę, to znaczy, że jesteś kontuzjowany i musisz natychmiast przerwać.

Proste? To dlaczego takie trudne? Bo gdy już serio biegasz, to serio ci zależy. Na kilometrach do wybiegania w tym tygodniu, na dobrym wyniku w wyścigu, na starcie w maratonie... I tak trudno pogodzić się z przymusową przerwą.

Myślę o tych nakręconych na bieganie, podatnych na kontuzje (takich jak ja). I rzucam hasło: więcej szczerości. Żeby nie zaprzeczać, że już prawie nie boli, że przecież mogę biegać.

I przy okazji więcej luzu. Gdy o 23 wyjadam z puszki kakao, nie mam wyrzutów sumienia. Tłumaczę sobie, że ciało woła o magnez.

A czasem zawoła o nieplanowaną przerwę. Ciało nie chciało i w domu zostało - tak też może być.