Blogerka na Biegu Powstania Warszawskiego rozwścieczyła biegaczy. "Przez takie zachowanie biegi masowe tracą sens!"

Agnieszka Kamińska, blogerka ally_aluh.pl, podczas Biegu Powstania Warszawskiego złamała regulamin i wywołała prawdziwą burzę wśród internautów.

Zaczęło się od zdjęcia, które wrzuciła na swój profil na Instagramie po Biegu Powstania Warszawskiego (ponad 5 tys. obserwujących). Fotografię, na której widać, jak stoi przy tabliczce "VIP + Elita", oznaczającą strefę przeznaczoną dla najszybszych biegaczy, opisała w ten sposób [PISOWNIA ORYGINALNA]: "Wymyśliłam nową strategie na biegi- startuję ze strefy VIPÓW I ELITY, czyli tam gdzie Moje miejsce :D a drugi powód jest taki, że gdybym startowała ze swojej strefy biegowej to bym wystartowała pół godziny później, a nie mialam na to czasu i nudzi mnie te czekanie :) a tak to na spokojnie biegnę, wszyscy mnie wyprzedzają a ja mam miejsce, aż kolejna grupa Mnie dogoni :)".

Kamińskiej do elity sporo zabrakło. Dystans 10 km pokonała w czasie 1 godziny, 1 minuty i 55 sekund . W ogólnej klasyfikacji zajęła 4554 miejsce. Bieg ukończyło 5468 osób.

"Bezrefleksyjne i żenujące"

W biegach masowych od dawna obowiązują zasady, że wolniejsi zawodnicy powinni ustawiać się dalszych strefach startowych, nie zagradzając tym samym trasy innym, szybszym zawodnikom. Organizatorzy Biegu Powstania Warszawskiego zapewnili uczestnikom pięć takich stref. Teoretycznie niesforna blogerka powinna się ustawić w ostatniej, skupiającej uczestników planujących przebiec 10 km w czasie 55-59 minut lub wolniej.

Zobacz wideo

Zdjęcie, a przede wszystkim jego lekkomyślny opis, wywołał burzę szczególnie wśród uczestników ostatniego Biegu PW. Oto kilka wybranych - najbardziej łagodnych - komentarzy znalezionych na Facebooku i Instagramie: "Czytam i nie wierzę. Tacy ludzie raz, że utrudniają bieg szybszym to jeszcze są zagrożeniem dla kogoś kto wpada na takiego "zawalidrogę". Idiotyczne zachowanie. Życiówki może i robisz, ale patrząc na Twój poziom, to powinnaś je robić z ostatniej strefy", "Właśnie przez takich ludzi, osoby ustawiające się na początku 3. strefy na 25 minut, miały problem. Od Sądów [w okolicach 1. kilometra - red.] już wpadaliśmy w spacerowiczów, którzy ustawili się w złych strefach, a potem już było coraz gorzej. Żenujący tekst", "Przez takie zachowanie biegi masowe tracą sens. Ale wiem, że gdy wybierzesz się na spacer to nie będzie słitfoci na instagram...", "Bezrefleksyjne i żenujące. Organizatorzy kiedyś się zorientują o tym, że są robieni w konia i będą wymagali udokumentowanych czasów na atestowanych trasach, by móc stanąć w strefie poniżej 1 godziny", "Każdy popełnia błędy, nie ma w tym nic złego. Ale trzeba umieć się do nich przyznać. Zasady są po to, żeby wszystko miało ręce i nogi. Wliczając bezpieczeństwo biegnących. Jak nie jesteś elita to możesz wpaść komuś pod nogi i co? Bo Ci się spieszyło?", "Po pierwsze: podczas biegów czas jest mierzony netto, wiec jak zaczekasz te 30min będziesz miała taki sam czas, a jak nie masz czasu poczekać, ale masz czas biec ponad 1 h? Po drugie w strefie VIP/ELITA często jest walka nawet na łokcie oraz ostre przepychanki i nie raz ktoś został stratowany ponieważ jest walka o nagrody. Sam nie raz musiałem się przepychać. Lepiej dla ciebie będzie jak będziesz startować w swojej strefie".

11 ZASAD KULTURALNEGO BIEGACZA - PRZYDADZĄ SIĘ NA ZAWODACH

Autorka zamieszania niewiele sobie robi z masowych zarzutów. Niemal każdy argument odpiera lekceważącymi komentarzami. "Napisz może do organizatorów, żeby dali mi dożywotniego bana na biegi w PL :)" - w ten sposób skwitowała jedną z negatywnych opinii.

"Lubisz być wyprzedzany?"

Postawę blogerki skomentowała również Weronika Zielińska , trenerka i zawodniczka ASICS Frontrunner , która w Biegu Powstania Warszawskiego na dystansie 5 km zajęła trzecie miejsce. - Nieodpowiedzialne zachowanie. Utrudniła innym uczestnikom rywalizację i sama naraziła się na zagrożenie utraty zdrowia. Podczas Biegu Konstytucji widziałam niebezpieczną sytuację z udziałem trzech starszych panów, którzy stanęli w drugiej linii, czyli tuż za najszybszymi biegaczami. Chwilę po wystrzale zostali niemal stratowani. Zdenerwowali się, zaczęli nawet łapać zawodników, którzy ich mijali. Mało brakowało, a naprawdę doszłoby tam do poważnego wypadku - opowiada Zielińska.

Tuż po Biegu Powstania Warszawskiego o problemie związanym z zawodnikami, którzy ustawiają się w niewłaściwych strefach startowych, napisał m.in. Bartosz Olszewski , autor bloga Warszawskibiegacz.pl . "Po co? Wszyscy Ci będą wbiegać na plecy, lubisz być wyprzedzany? I zaraz rodzi się podwójna frustracja. Jedni wyprzedzają i się denerwują. Wyprzedzani się denerwują, bo co chwila ktoś się o nich obija. Ale kurczę, jakby każdy stanął tak jak powinien, to wszystko poszłoby płynnie! Twój czas netto nic by się nie różnił! Więc po co? Duma nie pozwala stanąć za daleko? Inaczej tego nie umiem wytłumaczyć - denerwuje się.

W jaki sposób organizatorzy biegów powinni poradzić sobie z zawodnikami, którzy sprawiają tego typu trudności? Dosyć oryginalnym pomysłem na swoim blogu 100hrmax.pl podzielił się Jakub Abramczuk . "Prawo do startu na dłuższych dystansach powinno wynikać z poprzedzającego dany bieg ukończenia zawodów na dystansie krótszym. Chcesz biec 10 km? Przebiegnij najpierw piątkę. Jak nie masz w biografii "dychy" - nie zrobisz połówki. Jak nie masz połówki - zostaw maraton w spokoju.". - pisze.

Zgadzacie się?

Autor: Damian Bąbol

Śledź autora na: twitterze oraz  instagramie