22. Bieg Powstania Warszawskiego - Sanitariuszki, morowe panny [ZDJĘCIA]

Upalny wieczór, znicze, powstańcze opaski i śpiew. W miniony weekend po raz 22. odbył się Bieg Powstania Warszawskiego. Przedstawiamy galerię zdjęć i subiektywną relację Wojtka Staszewskiego.

Rozbrzmiewa Rota, jest naprawdę patetycznie, stoimy na starcie, niektórzy próbują śpiewać, ale Rota ma strasznie niewygodną tonację, więc wychodzi fałszywie. A w dodatku zgrzyta mi przed oczami widok dziewczyny wymachującej butelką izotonika z telefonem przy uchu. Serio, w pierwszym-drugim rzędzie biegaczy stoi dziewczyna i macha jakiejś koleżance w środku tłumu, żeby się przepchała. Nie będę się wywyższał i odsyłał ich na koniec, chociaż czuję, że stojąc tutaj stwarzają zagrożenie - dla siebie i dla innych. Są całą grupą, na białych koszulkach logo Adwokatura Polska, blokują jedną trzecią startu i wiem, że będą tak blokować też jezdnię po starcie. Gotuję się z nerwów, z gorąca i z bliskości z innymi biegaczami. Chociaż jest godzina 21, to podobno temperatura przekracza 30 stopni. Ja się zwykle na bieganiu nie pocę, mam niską potliwość. Tutaj czuję jak mi wszystko płynie. Startujemy.

Oczywiście adwokatura rusza tyralierą, trzeba się przez nich przesmyknąć. Kilka susów i jestem przed nimi, ale wpadam na matkę biegnącą z dwunastoletnim, na oko, chłopcem za rękę! Serio! Może im to nie przychodzi do głowy? Biegaczko, biegaczu! Stawaj w swojej strefie czasowej! W pierwszym rzędzie pierwsza dwudziestka, w ostatnim - ostatnia. Wtedy wszyscy będziemy mogli komfortowo ruszyć. I tak liczy się potem czas netto - od przebiegnięcia przez linię startu do mety, każdy ma w numerze elektroniczny chip. W interesie każdego biegacza jest, żeby nie było korków po starcie. I żeby nie było kolizji. Wiem od znajomych, że slalom między biegaczami zajmował niektórym nawet pół kilometra.

Na pierwszym skręcie - ostrzeliwanie. To powstańcza grupa rekonstrukcyjna. Nie wszystkim się to podoba, ale mnie ta ornamentyka przypomina zawsze o powstaniu. Kiedy kończymy pierwsze kółko spiker mówi nazbyt patetycznie, że dziś wszyscy jesteśmy powstańcami. Przyłóżmy właściwą miarę - powstańcy to bohaterowie, dziś rzeczywistość nie stawia przed nami bohaterskich wyzwań. Ale czujemy w sobie pozytywny pierwiastek, bo jesteśmy tu dlatego, że umiemy się pocić na treningach, sięgać po wyznaczone cele.

Ja po swój nie sięgnę - zamiast 38 minut będzie ledwo złamane 40, będę ostatnim biegaczem, który pobiegnie poniżej tej bariery. Częściowo tłumaczy to pogoda, wiem od znajomych, że wszyscy potracili od 2 do 7 minut wobec zamierzeń. Wśród mężczyzn na dystansie 10 km zwyciężył Radosław Dudycz (31:36), wśród kobiet Iwona Lewandowska (34:32). Na 5 km (niepełne) pierwsi byli Artur Kozłowski (14:22) i Izabela Zaniewska (17:35).

Padł za to inny wspaniały rekord. Wśród 4,5 tys. biegaczy, którzy dotarli do mety ponad jedna czwarta (blisko 1,2 tys.) to kobiety. W biegu na 5 km kobiety stanowiły nawet więcej niż jedną trzecią. To dobry znak, bo bolączką polskich biegów - a może bardziej polskiego społeczeństwa - jest niski odsetek startujących w nich kobiet. Bieg Powstania 2012 pokazuje, że kobiety zaczynają biegać i generalnie są super. O ile nie są z Adwokatury Polskiej. Z na oko 20-osobowej grupki adwokackiej, która blokowała start przede mną w klasyfikacji znalazłem dwie osoby.

Tekst: Wojciech Staszewski

Dołącz do nas na Facebooku.