Debiut na dystansie podwójnego Ironmana, tego nie dokonała jeszcze żadna Polka

Pływa, jeździ na rowerze i biega. Triathlon trenuje od 2011 roku, ale nigdy nie miała przeszłości sportowca. Od kilku lat planuje swój debiut na dystansie podwójnego IM. Natalia lubi nowe wyzwania, nie boi się wymagających treningów, a z uprawiania sportu czerpie ogromną radość. Nie musi być w czołówce, żeby spełniać swoje kolejne marzenia. Inspiruje, robi swoje i nie ogląda się na innych. Poznajcie kobietę z żelaza!

Natalia Jędrzejczyk od lat boi się startów na krótkich dystansach a najlepiej czuje się na dystansie pełnego Ironmana. Aktualnie przygotowuje się do pokonania podwójnego IM czyli 7,6 km pływania, 360 km roweru i 84 km biegu. Ten start traktuje jako pewnego rodzaju odskocznię, bo ciągle marzy o udziale w  Mistrzostwach Świata IRONMAN w Kona na Hawajach. To od 39 lat najbardziej rozpoznawalne zawody triathlonowe na świecie. Na starcie stają najlepsi  zawodowcy globu i amatorzy triathlonu.

Agnieszka Kwiatkowska: Skąd pomysł na udział w podwójnym IM?

Natalia Jędrzejczyk:

Zawsze chciałam mieć coś swojego, w czymś być najlepszą. Coś z czego będę dumna. Parę lat temu postanowiłam zostać pierwszą Polką, która ukończy dystans podwójnego Ironmana – 7,6 km pływania, 360 km roweru i 84 km biegu. Z tego co wiem, nigdy żadna kobieta z Polski tego jeszcze nie zrobiła. A wśród mężczyzn mamy niesamowite osiągnięcia – Jurek Górski, który w 1990 roku został Mistrzem Świata na podwójnym Ironman’ie i jest legendą polskiego triathlonu i Roberta Karasia, który w 2017 ustanowił nowy rekord świata na tym dystansie. Nie planuję zostać Mistrzynią Świata, ale mam nadzieję, że uda mi się ukończyć ten dystans na przyzwoitym poziomie i z uśmiechem.
Wprawdzie w tym roku takich jak ja „pierwszych Polek” będzie więcej, ale postanowiłam nie rezygnować i zmierzyć się z tym dystansem, bo to wszystko ma być sportowa zabawa i przygoda.

Natalia JędrzejczykNatalia Jędrzejczyk fot.: archiwum prywatne

Gdzie i kiedy zaplanowałaś swój wymarzony start?

Wybór nie był prosty, bo pomimo coraz większej dostępności imprez triathlonowych, zawody na dystansie podwójnego Ironmana to jeszcze rzadkość. Poza tym, muszę też dopasować termin zawodów do grafika zawodowego, bo praca przy organizacji takich zawodów triathlonowych jak Enea IRONMAN 70.3 Gdynia czy wyścigu kolarskiego GFNY Gdynia wymaga dostępności, wtedy kiedy przypada większość triathlonowych startów. Na swój start wybrałam, więc zawody rozgrywane na Litwie, pomiędzy 23 a 26 sierpnia. To najlepszy z dostępnych dla mnie w zasięgu Europy startów. I znany wśród polskich ultratriathlonistów. W zeszłym roku było tam dwóch reprezentantów. Na liście startowej 2018 jest już 7 polskich zawodników, w tym dwie kobiety.

Kiedy ruszyły Twoje przygotowania pod ten dystans, kilka miesięcy to chyba zdecydowanie za mało?

Zdecydowanie przygotowania trwają dłużej niż kilka miesięcy. Dystans „siedział” we mnie już od dawna, więc przygotowania pod wyścigi IRONMANA przez ostatnie dwa sezony zawsze miały z tyłu głowy „to jeszcze nie koniec”. Za każdym razem na mecie pytałam siebie „czy dałabym radę jeszcze raz tyle”. A właściwie nie „czy dałabym radę” tylko „czy na pewno chcę dłużej”. Starty w 2017 roku były swego rodzaju testem przed startem w 2018 roku.

Trenujesz sama czy masz konkretny plan treningowy?

Od paru lat pracuję pod okiem trenera. To ogromne ułatwienie i mobilizacja do cięższej pracy i realizacji ambitnych planów. Od wiosny 2017 roku trenuję u Mateusza Kaźmierczaka, który stale próbuje „kopnąć w tyłek” mojego wewnętrznego lenia. I pomimo lepszych i gorszych momentów jakoś to chyba mu wychodzi.

Czego się najbardziej obawiasz podczas wyścigu?

Pewnych rzeczy na zawodach niestety nie da się przewidzieć. Podczas treningów testujemy różne rozwiązania. Inne rodzaje bodźców treningowych, sprzęt, odżywianie. Ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć każdego scenariusza. Najbardziej obawiam się kłopotów żołądkowych. To kwestia, nad którą muszę dużo pracować przed docelowym startem. Odpowiednio dobrane i przetestowane odżywki, jedzenie spożywane w trakcie wyścigu to czasami kluczowy element na zawodach. Mówi się, że odżywianie to czwarta dyscyplina triathlonu. I wiem, że jeśli coś się dzieje z brzuchem w trakcie zawodów to często nawet świetne przygotowanie w pozostałych trzech dyscyplinach nie uratuje wyniku.
Poza kłopotami z odżywianiem obawiam się 90 pętli na rowerze. Na Litwie etap rowerowy rozgrywany jest na bardzo krótkich, bo 4 kilometrowych pętlach. Normalnie na Ironmanie przeważnie są dwa kółka po 90 kilometrów. Jak już wyjedziesz to nie ma opcji, żeby zejść – no bo trzeba dojechać do bazy. A przy krótkich pętlach pokusa zejścia z trasy pojawia się co 4km, czyli bardzo często. Ale mam nadzieję, że jej nie ulegnę.

Natalia JędrzejczykNatalia Jędrzejczyk fot.: rchiwum prywatne

Pływanie, rower, bieganie – tak wygląda kolejność trzech dyscyplin podczas triathlonu. Która z nich jest najbliższa Twojemu sercu, której obawiasz się najbardziej?

Na początku triathlonowej przygody rower był dla mnie najgorszą mordęgą. Nigdy nie jeździłam nim zbyt wiele, więc też najmniej czasu w treningach na niego poświęcałam. Aż nagle „coś” zaskoczyło i teraz bez kolarstwa nie wyobrażam sobie już życia. Mam nadzieję, że na sportowej emeryturze to właśnie rower będzie mi na co dzień towarzyszył. Lubię pływać, lubię biegać, więc triathlon okazał się najlepszym dla mnie połączeniem.

Jaki będzie Twój kolejny cel?

Bez względu na to czy ukończę dystans podwójnego ironmana czy nie, wracam później na „zwykłego” Ironmana. Żadnych potrójnych, poczwórnych nie planuję. IRONMAN to mój ukochany dystans, na nim czuję się najlepiej. W 2019 postaram się popracować nad szybkością na krótszych dystansach. Od 2020 wracam na trasę mojego ukochanego IRONMAN UK.  

Z czym kojarzy Ci się słowo „zaciesz”?

Zaciesz to najlepsza rzecz jaka przydarzyła mi się w sportowej przygodzie. Ktoś kiedyś tak nazwał w ten sposób mój uśmiech, który towarzyszy mi na zawodach. Radość jaką dają mi starty, treningi jest ogromna. Ale tak naprawdę chodzi o ludzi, którzy tę dyscyplinę tworzą. Zaciesz jest maksymalnym stanem radości, który pojawia się na zawodach i treningach. Dają go ludzie, inni zawodnicy, kibice, emocje które temu wszystkiemu towarzyszą. Zaciesz to największy profit jaki czerpię ze sportu. I nigdy nie chciałabym go stracić. Nie będę nigdy mistrzem świata, robię to dla frajdy. I to jest dla mnie w tym sporcie najważniejsze.

Natalia JędrzejczykNatalia Jędrzejczyk fot.: archiwum prywatne

 Czy triathlon jest dla każdego?

Absolutnie tak. Jeśli tylko nie ma medycznych przeciwwskazań to każdy może spróbować. Myślę, że jestem tego dobrym przykładem. Nie mam sportowej przeszłości, a od paru lat triathlon jest moim codziennym zajęciem. Zawody rozgrywane są na różnych dystansach, także bardzo krótkich. Sprzęt jest teraz łatwo dostępny, w zróżnicowanych cenach. W zawodach startują przeróżni ludzie. Od ludzi na wysokich stanowiskach, po osoby wykonujące prace fizyczne. Matki, ojcowie, dziadkowie. Młodzi i starzy. Ludzie z wysportowanym ciałem i ci, którzy raczej nie szykują się do sezonu bikini. Najważniejsze to wybrać sobie cel i krok po kroku się do niego przygotować. A potem już tylko mieć zaciesz na zawodach.