Co za pech Polaka na MŚ! Zabrakło 0,2 sekundy

Co za pech. Michał Chmielewski zajął czwarte miejsce w finale 200 m stylem motylkowym podczas pływackich mistrzostw świata w Dosze. Polakowi do medalu zabrakło zaledwie 0,2 sekundy. Zawody wygrał Japończyk Tomoru Honda, który uzyskał cza 1:53.88.

Michał Chmielewski w półfinale na 200 metrów stylem motylkowym uzyskał czas 1:55.38, który był trzecim wśród wszystkich zawodników. Polak z pewnością liczył, że podobny rezultat pozwoli mu zdobyć medal mistrzostw świata. W ostatecznym starciu spisał się równie dobrze, ale do medalu zabrakło mu ułamka sekundy. 

Zobacz wideo BOGDANKA LUK Lublin pierwszy raz w historii awansowalła do turnieju finałowego TAURON Pucharu Polski. Jakub Wachnik: Spełniliśmy swoje marzenia

Pech Polaka na mistrzostwach świata. Michał Chmielewski 0,2 sekundy od medalu

Finał w Dosze odbył się w środę 14 lutego i Chmielewski popłynął o 0,2 sekund szybciej niż dzień wcześniej. Uzyskał bardzo dobry czas 1:55.36, ale ten okazał się dla niego niezwykle pechowy, bo pozwolił na zajęcie "tylko" czwartego miejsca.

Prawdopodobnie o wyniku Chmielewskiego zdecydował dość zachowawczy początek. Po pierwszym nawrocie Polak był dopiero siódmy i musiał gonić przeciwników. Na ostatniej prostej płynął na piątej lokacie, ale finalnie zdołał przesunąć się zaledwie o jedną pozycję.

Trzeci Austriak Martin Esperberger przypłynął szybciej od Polaka o zaledwie 0,2 sekundy i to on zdobył brązowy medal mistrzostw świata. Drugie miejsce zajął Włoch Alberto Razzetti, a złoty medal świętował Japończyk Tomoru Honda, który uzyskał czas 1:53.88. Do rekordu świata zabrakło mu ponad trzech sekund.

Dyskwalifikacja drugiego z Polaków. Mogło być dwóch Chmielewskich

W półfinale Michał Chmielewski uzyskał trzeci czas, ale tylko oficjalnie. Do wyników nie wpisano rezultatu jego brata Krzysztofa, który pokonał tor jeszcze szybciej niż Honda. Popełnił jednak błąd podczas pierwszego nawrotu i został zdyskwalifikowany. Srebrny medalista zeszłorocznych MŚ w Fukuoce nie wystąpił więc w finale, gdzie byłby jednym z faworytów do medalu. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.