Mack Horton poinformował o swojej decyzji za pośrednictwem mediów społecznościowych. - Zawsze chciałem dawać z siebie wszystko i nie jestem kimś, kto chce tylko poprawiać statystyki, więc nadszedł właściwy czas, aby na tym zakończyć. Pływanie było moim życiem, a przyjaźnie i relacje, które nawiązałem, przewyższają każdy złoty medal - napisał sportowiec w opublikowanym oświadczeniu i kontynuował: - Absolutnie chciałem wystąpić w Paryżu, ale nie mam już takiej potrzeby - dodał.
Australijczyk przez lata był znakomitym pływakiem i stanowił o sile reprezentacji swojego kraju. W trakcie kariery 27-latek zdobył tytuł mistrza olimpijskiego na 400 m stylem dowolnym na igrzyskach w Rio w 2016 roku. A do tego dołożył złoty medal mistrzostw świata z Gwangju w 2019 roku i trzy złote krążki Igrzysk Wspólnoty Narodów.
Zwrócił na siebie uwagę całego świata podczas mistrzostw świata w Gwangju w 2019 roku po tym, jak odmówił podania ręki Chińczykowi, Sunowi Yangowi, który pierwszy przypłynął na metę. W ten sposób wyraził niezadowolenie ze zwycięstwa Yanga. Wszystko przez to, że Chińczyk w przeszłości został przyłapany na stosowaniu dopingu. W 2014 roku został zawieszony na trzy miesiące. Mimo odbycia kary, Horton wciąż nazywał go "oszustem". Jego domysły okazały się słuszne, bowiem kilka miesięcy później został zdyskwalifikowany na osiem lat za złamanie dopingowych reguł (zmniejszonym później o połowę).
Mack Horton w rozmowie z "Today" zdradził, że po karierze zajmie się pracą w agencji reklamowej.