To jedna z najbardziej znanych afer w Polsce. Alicja Tchórz, Aleksandra Polańska, Dominika Kossakowska, Mateusz Chowaniec, Jan Hołub i Bartosz Piszczorowicz w połowie lipca musieli wrócić z Japonii. Polecieli na igrzyska olimpijskie w Tokio, ale nie wzięli w nich udziału. Podczas obozu w Takasaki okazało się, że z 23 polskich pływaków powołanych do olimpijskiej kadry na oficjalnych listach startowych znalazło się 17.
- Międzynarodowa Federacja Pływacka wyraziła zgodę na wymianę trojga zawodników, którzy są zakwalifikowani do sztafet. Czyli w zamian za troje, których musimy wycofać. Więc tak czy siak, sześcioro zawodników wraca do Polski. To już jest ostateczna decyzja po rozmowach Komitetu Organizacyjnego i naszej misji w Japonii. FINA nie chciała zgodzić się na nic, później tylko na jednego zawodnika na wymianę, ostatecznie na trzech, ale też z warunkiem, że pięć sztafet z tego złożymy - mówił w tamtym czasie Paweł Słomiński, ówczesny prezes Polskiego Związku Pływackiego.
Pływacy nie mieli wątpliwości, że zawinił Polski Związek Pływacki. Domagali się dymisji prezesa Słomińskiego, który w przeszłości prowadził m.in. Otylię Jędrzejczak w drodze po złoty medal igrzysk olimpijskich w Atenach (2004). To właśnie ona przejęła stanowisko Słomińskiego we wrześniu ubiegłego roku. Pierwszym celem, jaki sobie obrała, było znalezienie porozumienia z poszkodowaną szóstką pływaków.
Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
W komunikacie przekazanym przez PZP prezes przekazała, że nie może zdradzić szczegółów ugody zawartej między związkiem a pływakami. Ugoda realizuje roszczenia finansowe, jakie zawodnicy mieli do związku. - Odbyliśmy trzy spotkania. Brali w nich udział zawodnicy, ich przedstawiciel prawny, radca prawny PZP oraz przedstawiciele władz związku. W pierwszym spotkaniu uczestniczył także poprzedni prezes związku. Sprawa została załatwiona, mam nadzieję, że już nigdy do podobnej nie dojdzie - powiedziała Otylia Jędrzejczak.
Polski Związek Pływacki chce się teraz skupić na odbudowie renomy, jaką pływacy mieli w poprzednich latach. To jeden z celów, jaki władze chcą osiągnąć przed igrzyskami olimpijskimi w Paryżu, które odbędą się w 2024 roku.