Rosyjski mistrz i rekordzista świata żali się na falę nienawiści. "Co mogę zrobić?"

- Doświadczyłem hejtu - żali się rosyjskim mediom pływak i wielokrotny mistrz świata Klimient Kolesnikow. Po inwazji Rosji na Ukrainę fala nienawiści dotknęła wielu sportowców z kraju agresora.

Władze światowe pomimo ostrej reakcji i wielu sprzeciwom ze środowiska sportowego zdecydowały się nie wykluczać Rosjan z udziału w międzynarodowych rywalizacjach. Szefowa Polskiego Związku Pływackiego Otylia Jędrzejczak zapowiedziała, że reprezentanci naszego kraju nie przystąpią do zaplanowanych mistrzostw świata w Budapeszcie, jeśli Rosjanie i Białorusini nie zostaną z nich zdyskwalifikowani. W rezultacie sam rosyjski związek zrezygnował z udziału w turnieju, argumentując to dbaniem o bezpieczeństwo sportowców.

Zobacz wideo Analizujemy rywali Polaków na MŚ. Na to musi być gotowy Czesław Michniewicz

Klimient Kolesnikow narzeka na falę nienawiści. "Doświadczyłem hejtu"

Rosyjscy sportowcy spotykają się z powszechną falą nienawiści w mediach społecznościowych. Jednym z nich jest pływak i wielokrotny mistrz świata Klimient Kolesnikow. Rosjanin postanowił wyżalić się rodzimej agencji prasowej TASS. - Doświadczyłem hejtu. W mediach społecznościowych każdy może napisać to, co chce. Co mogę z tym zrobić? - powiedział rosyjski pływak.  

mecz GKS Katowice - Widzew ŁódźSkandal w Katowicach. Sektor gości ostrzelany. PZPN wszczyna postępowanie

Kolesnikow poparł także decyzję federacji o wycofaniu się z Mistrzostw Świata w Budapeszcie. - To wydaje się na tę chwilę najlepszym rozwiązaniem, zamiast pojechać tam i prowokować wszystkich swoją obecnością - dodał sportowiec. 

Więcej tego rodzaju treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Klimient Kolesnikow jest wielokrotnym medalistą i mistrzem świata w pływaniu. Na swoim koncie ma sześć złotych krążków mistrzostw świata w krótkim basenie oraz 19 tej samej rangi zdobytych podczas mistrzostw Europy. Ponadto w maju ubiegłego roku pobił rekord globu na dystansie 50 metrów stylem grzbietowym. Wynosi on 23.80 sekundy. 

Czesław MichniewiczCzesław Michniewicz: Redaktor Kurowski mnie zapalił

Więcej o: