Pływanie. Porażka Peirsola i szalejący Phelps

Najlepszy grzbiecista wszechczasów, Aaron Peirsol bardzo rzadko przegrywa na 100 metrów swoim stylem w USA. W środę było inaczej. Z kolei Michael Phelps rozwiał zasłonę dymną w temacie swojego przygotowania kraulowego. Wydatnie pomógł mu w tym Ryan Lochte.
Drugi dzień rozgrywanych w Irvine pływackich mistrzostw USA przyniósł kilka niesamowitych wyścigów, w których startowały największe gwiazdy światowego pływania.

Oto główne wydarzenia z pływalni William Woollett Jr. Aquatics Center.

200m dowolnym mężczyzn

Jeden z najbardziej oczekiwanych finałów tych mistrzostw przyniósł rewelacyjną rywalizację i zepchnięcie dotychczasowego lidera tegorocznych list światowych Paula Biedermanna na trzecią pozycję. Po wspaniałym pojedynku i walce bark w bark na całym dystansie, tryumfował narzekający przed zawodami na swoją technikę Michael Phelps (1:45,61) przed Ryanem Lochte (1:45,78). Trzeci był wtorkowy zwycięzca dystansu dwukrotnie dłuższego, Peter Vanderkaay (1:46,84).

100m grzbietowym mężczyzn

Pierwsza wielka niespodzianka mistrzostw USA, wydarzyła się właśnie w tym wyścigu. Wszyscy oczekiwali kolejnego wielkiego zwycięstwa Aarona Peirsola po walce z Nicolasem Thomanem. Wielkich rywali pogodził mało znany, 24-letni David Plummer pokonując dystans w 53,60. Peirsol był drugi, przegrywając o 0,03 sekundy (53,63), Thoman dopiero trzeci (53,78).

200m motylkowym mężczyzn

W swojej koronnej konkurencji, Michael Phelps nie przegrywa nigdy. Tym razem Phelps zrobił tylko to, co musiał zrobić (uzyskał czas 1:56,00) aby wygrać, po wyczerpującej walce, którą rozegrał nieco wcześniej z Ryanem Lochte na 200 metrów stylem dowolnym. Drugi na mecie był Mark Dylla (1:57,08), trzeci Tyler Clary (1:57,32).

Z ciekawostek. W 2009 roku (w stroju hi-tec) Phelps zwyciężył ten dystans w czasie 1:51,51. W 2007 roku, gdy zawodnicy jeszcze pływali w strojach materiałowych do zwycięstwa potrzebował 1:52,09.



Więcej o: