Pływanie. Paweł Rurak: "Nie jadę do Budapesztu na wycieczkę"

Paweł Rurak po raz pierwszy zasłynął medialnie, gdy w 2008 roku pomagał Otylii Jędrzejczak w przygotowaniach do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. W tym roku, na Głównych Mistrzostwach Polski zdobył srebrny medal na 200 metrów stylem dowolnym, przegrywając jedynie z Konradem Czerniakiem. O kontrowersjach związanych z kwalifikacjami na Mistrzostwa Europy i o swoim starcie przeciwko Michaelowi Phelpsowi opowiada w wywiadzie dla plywacy.com.
1:50,38 to Twój rezultat osiągnięty podczas niedawnych Mistrzostw Polski w Gliwicach. Zabrakło nieco ponad sekundę do wypełnienia minimum na Mistrzostwa Europy. Jednak jedziesz ME, by jako wicemistrz Polski uzupełnić sztafetę 4x200 dowolnym. Cieszysz się?

Jasne, że tak. Fajnie, że Zarząd ostatecznie zdecydował się na wystawienie sztafet w Budapeszcie. Jednocześnie trochę dziwi, czemu mój wyjazd budzi aż tyle kontrowersji, skoro zawsze na długim basenie wystawialiśmy sztafetę 4x200 dowolnym, raz z większymi, lub mniejszymi sukcesami.

Według mnie tym razem też jesteśmy nie bez szans na finał, dlatego wydaje mi się, że kontynuacja tej sztafetowej "tradycji", to trafiony pomysł. Jedyną rzeczą, którą bym zmienił, to ustalenie jasnych i niepodważalnych kryteriów doboru tak, żeby nigdy więcej po Mistrzostwach Polski nie trzeba było się zastanawiać i niepotrzebnie emocjonować, dlaczego niektórzy zawodnicy jadą na Mistrzostwa Europy, mimo niewypełnienia indywidualnych minimów.

No właśnie, znalazłeś się w grupie zawodników, którzy dostali tzw. dziką kartę od Polskiego Związku Pływackiego. Grupa wzbudziła wielkie emocje, nierzadko nieprzychylne. Jak je odbierasz?

Wiem, że nasz wyjazd budzi głównie negatywne emocje, a przynajmniej to one są najbardziej widoczne w mediach, czy komentarzach w internecie. Nie przepadam za czytaniem opinii, że jadę na wakacyjną wycieczkę do Budapesztu, lub że marnotrawię ciężko zarobione pieniądze podatników, ale szczerze mówiąc za bardzo się nie przejmuję.

Dostaliśmy szansę pokazania się na Mistrzostwach Europy i nie zamierzamy z niej nie skorzystać. Umówmy się, nikt z nas nie traktuje tego wyjazdu na pół gwizdka. Mimo że nie jesteśmy murowanymi faworytami naszych konkurencji, to wciąż wielu z nas ma szanse na dobry występ i każde miejsce w finale czy półfinale będzie sporym sukcesem i wartościowym doświadczeniem.

Jaki cel chcesz osiągnąć w Budapeszcie?

Finał Mistrzostw Europy, a w finale każde oczko wyżej będzie sukcesem całej drużyny.

W ramach przygotowań podobno wystartujesz w zaczynającym się w sobotę meetingu Paris Open? Na listach startowych Twojego koronnego dystansu (200 metrów dowolnym) widzimy między innymi Michaela Phelpsa i lidera światowych list Yannicka Agnela. Jakie to uczucie rywalizować z takimi postaciami światowego pływania?

Powiem szczerze, że bardzo się cieszę z wyjazdu i żałuję, że nie mamy okazji częściej startować w tak dobrym gronie. Osobiście uważam, że brakuje nam opływania na międzynarodowym poziomie, bo zasada jest taka, że im lepszy przeciwnik tym większa radość ze ścigania.

Przed Igrzyskami w Pekinie podobno byłeś "zającem treningowym" Otylii Jędrzejczak. Nazywała Cię "żywą turbosprężarką" Jak wspominasz tamte przygotowania?

(śmiech) Do końca życia zostanie mi ta turbosprężarka. Jakiś czas temu mój wykładowca na AWFie odgrzebał ten artykuł z jakiejś gazety i od tamtej pory mnie tak nazywa, a teraz już na pewno się od niej nie uwolnię. Cały okres przygotowań wspominam bardzo dobrze. Nie tylko dlatego, że miałem swój mały udział w przygotowaniach Otylii do Igrzysk. Sam wyniosłem z tej współpracy wiele cennych doświadczeń. Pływałem na obozach za granicą, miałem okazję "poczuć" trening w Sierra Nevada, startowałem w Mare Nostrum i Sette Coli, pierwszy raz tak na poważnie zacząłem trening na lądzie, przedłużyłem sezon, kończąc go pod koniec lipca, a nie w połowie kwietnia, dzięki czemu kolejny zaczynałem z wyższego pułapu, a przy okazji mogłem zwiedzić kawał świata. Gdyby ktoś kiedyś dostał podobną propozycję i nie przeszkadzałaby mu "turbosprężarka" to gorąco polecam.

Czy widzisz w Polsce jakiegoś zawodnika, który mógłby niedługo zastąpić Otylię i Pawła Korzeniowskiego na absolutnym szczycie?

Ktokolwiek miałby zastąpić Otylię i Pawła będzie miał niełatwe zadanie, ale jeśli miałbym bawić się w jakieś typy to chyba wybrałbym Konrada Czerniaka. Dołączył już do światowej czołówki, lubi się ścigać i może nas jeszcze wiele razy miło zaskoczyć.

Ile medali Polacy przywiozą z Mistrzostw Europy?

Oby jak najwięcej!

Jeden będzie Twój?

Szansa jedna na milion zdarza się w dziewięciu na dziesięć przypadków, więc kto wie? Na pewno głupio byłoby z niej nie skorzystać.

Więcej informacji o pływaniu na Plywacy.com