Pływanie. Który z Polaków dopłynie do medalu na MŚ?

Na basenie trzeba wierzyć w siebie. To jest coś, co ma Paweł Korzeniowski, a czego Konradowi Czerniakowi chyba trochę brakuje - mówi Paweł Słomiński, były trener kadry polskich pływaków
Jakub Ciastoń: Zaskoczył pana medal Pawła Korzeniowskiego na 200 m motylkiem na MŚ w Barcelonie?

Paweł Słomiński, były trener Korzeniowskiego i Otylii Jędrzejczak, doradca w Ministerstwie Sportu: Nie. W tej konkurencji w tym sezonie był bardzo niski poziom. Tak słabych wyników nie pamiętam od sześciu lat. Na igrzyskach w Londynie pływano 1,5-2 s szybciej. Oczywiście, nawet gdy poziom jest słaby, to sztuką jest uzyskanie drugiego wyniku na świecie. Nie da się jednak nie zauważyć, że czasy czołówki były przeciętne.

Pomogło mu szczęście?

- Popłynął na swoim ustabilizowanym poziomie - w okolicach 1,55.00 miny. Od jakiegoś czasu tyle pływał na dużych imprezach. To, czy zajmuje siódme miejsce, czy zdobywa wicemistrzostwo świata, zależy od rywali. Chad Le Clos z RPA wygrał, choć miał dużo gorszy czas niż na igrzyskach, bo długo leczył kontuzję. Część starszych zawodników, np. Japończyk Takeshi Matsuda, rok poolimpijski trochę odpuszcza. Takich pływaków na 200 m jest kilku. Przebieg kariery Pawła [medale zdobywał zawsze w rok po igrzyskach - wcześniej w 2005 i 2009 r.] pokazuje, że on takie szanse potrafi wykorzystywać. Chwała mu za to, to jego wielki sukces.

Będą jeszcze polskie medale na MŚ? Radosław Kawęcki to mistrz świata z krótkiego basenu na 200 m stylem grzbietowym, ale na 50-metrowym basenie ma wyniki gorsze o kilkadziesiąt setnych od Amerykanów i Japończyków.

- Radek świetnie popłynął na 100 m, czyli na swoim drugim dystansie [pobił rekord Polski, ale nie wszedł do finału]. W czerwcu osłabiła go kontuzja mięśni uda. Trochę odpuścił treningi. Zobaczymy, co pokażą rywale. Ryan Lochte w roku poolimpijskim pływa wolniej, to nie jest ten sam zawodnik co na igrzyskach. Nie przekreślam szans Radka na medal. Na 100 m pokazał, że jest mocny, jeśli dołoży do tego wytrzymałość, którą trenuje od lat, a która jest kluczowa na 200 m, może odnieść sukces.

Kawęcki uchodzi za specjalistę od krótkich basenów, bo są częstsze nawroty i dłużej płynie się pod wodą, a w tym jest najlepszy. Gorzej, gdy musi więcej pływać na powierzchni.

- Wszystko to prawda, Radek jest zawodnikiem przede wszystkim krótkiego basenu. Ale pamiętamy, że był czwarty na igrzyskach w Londynie na długim. Bardzo poprawił pływanie na dystansie. Ma szanse na dobry wynik, a być może na medal.

Konrad Czerniak, uznawany za nadzieję naszego pływania, na razie rozczarowuje. Na 50 m delfinem nie wszedł do finału. Na 100 m kraulem w półfinałach był 15. Nie boi się pan, że na jego koronnym dystansie 100 m delfinem też się spali?

- Gdybym powiedział, że patrzę ze spokojem na to, co Konrad prezentuje na MŚ, tobym skłamał. W 2011 r. w Szanghaju, gdy zdobywał srebrny medal, od początku było widać, że jest naładowany energią i będzie walczył o podium. Teraz nie widać w nim takiego potencjału. Chciałbym mieć nadzieję, że po prostu oszczędza się na najważniejszy start, ale na razie nie wygląda to kolorowo. Jego sytuacja pokazuje, jak trudno w sporcie być powtarzalnym zawodnikiem, odnieść sukces nie na jednej, ale też na kolejnej imprezie. Igrzyska Konradowi się przecież kompletnie nie udały.

Może problemem jest psychika? Łatwiej zdobywa się medal z zaskoczenia, jak w Szanghaju, trudniej, gdy wszyscy oczekują sukcesu.

- Oczywiście. To się tylko tak wydaje, że gdy pływak jest bardziej doświadczony, to jest mu łatwiej. Konrad potrzebuje powtórzenia sukcesu, potwierdzenia przed samym sobą, że Szanghaj to nie był przypadek. Myślę, że to go przytłacza. Nie każdy rodzi się z odpornością psychiczną. Konrad musi sobie z tym problemem poradzić.

Czy o medal na 100 m delfinem może powalczyć też Korzeniowski? Ostatnio trenuje więcej sprintów, pobił niedawno rekordy życiowe na 50 i 100 m.

- Czas 51,75 na 100 m, czyli jego niedawny rekord życiowy, to wynik, który dałby mu medal na każdej dużej imprezie [na igrzyskach - czwarte miejsce, złotym medalistą był Michael Phelps, który zakończył karierę]. Paweł ma w tym sezonie lepszy czas na 100 m niż Konrad. To będzie arcyciekawy wyścig [finał w sobotę]. Najmocniejszą cechą Pawła, w przeciwieństwie do Konrada, jest to, że bezgranicznie wierzy w to, co robi. Wymyślił sobie własne metody treningowe, które ze stoickim spokojem akceptuje jego trener Robert Białecki. Dużo trenował u Bartosza Kizierowskiego, trochę w Anglii. Z pozoru to wszystko jest mało systematyczne. Ale jednak w pływaniu najważniejsza jest głowa. Trzeba wierzyć w siebie. To jest coś, czego chyba Konradowi trochę brakuje.

Jeśli się okaże, że skończymy te mistrzostwa z jednym medalem, to czy to będzie sygnał dla Ministerstwa Sportu, że pływanie powinno zniknąć z grupy dziewięciu strategicznych polskich dyscyplin?

- Sport jest niewymierny. Nie da się zrobić równania: jak dyscyplina X zdobywa Y medali, to znaczy, że jest strategiczna, a jak jeden mniej, to już nie. Na każdy sport trzeba patrzeć całościowo, a więc także na wiek zawodników, na ich perspektywy na przyszłość. W pływaniu te perspektywy ciągle są. Na mistrzostwach Europy juniorów pojawiło się sporo zdolnej młodzieży. Ważna jest też ocena pracy trenerów. I to, jak wystartują inne strategiczne sporty. Łatwo jest powiedzieć, że pływanie ma tylko jeden medal, ale czy inni będą lepsi? Pływanie nie dostaje największych pieniędzy - ponad dwa razy mniej niż lekkoatletyka czy wioślarstwo i kajaki, gdzie jest przecież dużo mniej zawodników.