MŚ w pływaniu. Michael Phelps pobity zamienia się w bestię

Na mistrzostwach świata w Szanghaju Michael Phelps pokonany przez Ryana Lochtego na 200 m st. dowolnym, Paweł Korzeniowski z trudem wszedł do finału swojej najmocniejszej konkurencji - 200 m st. motylkowym.
Lochte wielokrotnie przypływał na metę za megagwiazdą pływania Phelpsem. - Walczymy z Michaelem łeb w łeb od prawie ośmiu lat. Jestem dumny, że pływam z nim w jednym zespole, ba, nawet w tej samej konkurencji - powiedział Lochte.

Duma nie przeszkodziła mu w zrobieniu Phelpsowi tego, co on zwykle robił rywalom, gdy zdobywał 36 złotych medali na igrzyskach i mistrzostwach świata - uciekał im pod wodą po nawrotach. Na drugim i trzecim zyskał największą przewagę, a na ostatniej prostej ją utrzymał.

Zwycięstwo na ważnym w pływaniu dystansie 200 m stylem dowolnym i zarazem jednej z najmocniejszych konkurencji Phelpsa to dla Lochtego gigantyczny ładunek motywacji. Ale złoty medal ma też drugą stronę. - Mam wrażenie, że pokonany Michael w igrzyskach w Londynie będzie groźniejszym rywalem, niż gdyby triumfował w Szanghaju. Będzie jak zraniona bestia - powiedział siedzący na trybunach Aaron Peirsol, pięciokrotny mistrz olimpijski, pływak, który też prześladował Lochtego w konkurencjach grzbietowych.

Jak dotąd Phelps mistrzostwa ma słabe, więc za równy rok podrażnione ego może rzeczywiście wywołać transformację w rekina - pierwszy raz w karierze zdobył na mistrzostwach świata brązowy medal, Amerykanie doznali w niedzielę rzadkiej porażki w sztafecie 4 x 100 m dow.

Tylko że rozdrażnianie Phelpsa trwa już dłuższy czas. Tytuł na 200 m st. dowolnym stracił dwa lata temu w basenie na rzymskim Foro Italico w walce z pływającym w piankowym hiperwypornym garniturze niemieckiej Areny Paulem Biedermannem. Pobito wówczas 43 rekordy świata, kilka z nich zapewne pozostanie rekordami na wieki. Wczoraj Niemiec, już w tekstylnym stroju - jak wszyscy zawodnicy na mistrzostwach, dopłynął do mety za dwoma Amerykanami i o prawie trzy sekundy za swoim rekordem świata z Rzymu.

Całe towarzystwo pilnie obserwował kiedyś dominujący w tej konkurencji Ian Thorpe, który jesienią niespodziewanie ogłosił powrót do pływania i wystartuje w australijskich eliminacjach do igrzysk.

Phelps nie przyszedł na konferencję po porażce z rówieśnikiem i rodakiem. Po kilku minutach musiał walczyć o finał na 200 m stylem motylkowym - bodaj najbardziej wyczerpującej fizycznie konkurencji pływackiej. Miał drugi czas.

W tym samym wyścigu płynął Paweł Korzeniowski. Wicemistrz świata sprzed dwóch lat pływał już w tym sezonie lepiej i miał szczęście, że wziął udział w drugim półfinale, o niebo szybszym od pierwszego. Mimo że Polak na metę dopłynął jako siódmy, awansował do dzisiejszego finału z ostatnim, ósmym czasem półfinałów. Być może wynik 1 min 55,85 s uzyskany przez trzykrotnego mistrza Europy oznacza rezerwę sił i próbę obronienia tytułu wicemistrzowskiego. Są i wątpliwości: dwa lata temu Korzeniowski wszedł do półfinałów z najlepszym czasem, do finału - z trzecim, a w finale przegrał tylko z Phelpsem, który oczywiście pobił rekord świata.

W środę startują: Alicja Tchórz na 50 m grzbietowym, Konrad Czerniak na 100 m dow., Otylia Jędrzejczak i Mirela Olczak na 200 m st. mot, Marcin Tarczyński i Marcin Cieślak na 200 m st. zm. Transmisje w Eurosporcie, wyniki na Sport.pl.

Wyniki wtorku

Finały. Mężczyźni: 100 m st. grzbietowym: 1. C. Lacourt, J. Stravius (obaj Francja) 52,76; 3. R. Irie (Japonia) 52,98. 200 m st. dowolnym: 1. R. Lochte (USA) 1.44,44; 2. M. Phelps (USA) 1.44,79; 3. P. Biedermann (Niemcy) 1.44,88. Kobiety: 100 m st. grzbietowym: 1. Z. Jing (Chiny) 59,05; 2. A. Zujewa (Rosja) 59,06; 3. N. Coughlin (USA) 59,15. 1500 m: 1. L. Friis (Dania) 15.49,59; 2. K. Ziegler (USA) 15.55,60; 3. L. Xuanxu (Chiny) 15.58,02; 100 m st. klasycznym: 1. R. Soni (USA) 1.05.05; 2. L. Jones (Australia) 1.06,25; 3. J. Liping (Chiny) 1.06,52.

Piękna dziewczyna Michaela Phelpsa » na trybunach. ZDJĘCIA


Więcej o: