Zbigniew Boniek prezesem PZPN. Dariusz Marzec: Boniek musi włożyć więcej pracy [ROZMOWA]

Walne Zgromadzenie PZPN wybrało w piątek Zbigniewa Bońka na prezesa Związku. To druga kadencja działacza i byłego piłkarza. O to, co ten wybór znaczy dla polskiej piłki, rozmawialiśmy z Dariuszem Marcem, prezesem Ekstraklasy S.A.

Michał Zachodny: - Czy Zbigniew Boniek daje większą nadzieję na spełnienie postulatów klubów Ekstraklasy niż Józef Wojciechowski?

Dariusz Marzec, prezes Ekstraklasy S.A.: - Prezes Boniek doskonale rozumie, w jakim kierunku Ekstraklasa i jej kluby chcą się rozwijać. Mam nadzieję, że w tej drugiej kadencji większość projektów będzie wspólnie konsultowana. Jest wiele zagrożeń dla tej dyscypliny, nie tylko w kraju, ale też na świecie, poprzez decyzje zapadające w UEFA, Europejskim Stowarzyszeniu Klubów. Na pewno to będzie miało oddziaływanie na polskie kluby, polską ligę. Dlatego zacieśnienie współpracy na linii PZPN-Ekstraklasa-związki wojewódzkie jest kluczowe. Mam nadzieję, że w przyszłości zaowocuje to rozwojem polskiej piłki.

- W których punktach praca Zbigniewa Bońka powinna być spójna z tym, co robi Ekstraklasa?

- Są trzy takie obszary. Bezpieczeństwo na stadionach, szkolenie kadr w sferze sportowej i biznesowej, a także wejście do struktur międzynarodowych. Myślę, że jeśli przez 60 lat tylko jeden Polak zasiadał w Komitecie Wykonawczym, to na pewno można to poprawić.

- A który z obszarów Boniek w kolejnej kadencji musi najbardziej poprawić?

- Ten szkolenia, ponieważ te standardy wyznaczane klubom przez komisję licencyjną są powyżej limitów wyznaczanych przez UEFA. Jednak niestety jesteśmy w obszarze minimum jeśli chodzi o szkolenie, więc tu trzeba więcej włożyć pracy.

W piątkowych wyborach Boniek wygrał ze swoim oponentem, Józefem Wojciechowskim, z miażdżącą przewagą - na dotychczasowego prezesa postawiło 99 delegatów, podczas gdy Wojciechowski otrzymał jedynie 16 głosów poparcia. Więcej o tym, co działo się na Walnym Zgromadzeniu Związku, znaleźć można TUTAJ .

Zobacz wideo

Piłkarze, którzy nienawidzili się jak najgorsi wrogowie, a musieli grać w jednym zespole

Więcej o: