Kręcina formalnie jest wciąż sekretarzem generalnym PZPN

PRZEGLĄD PRASY. Jak donosi ?Super Express? Zdzisław Kręcina wysłał do PZPN-u pismo wraz z opinią prawnika, który twierdzi że listopadowe odwołanie sekretarza generalnego było niezgodne ze statutem związku. Jeden z członków zarządu przyznaje się do błędu, który może kosztować piłkarską centralę ponad pół miliona złotych!

Przypomnijmy, że pod koniec listopada ujawniono taśmy, z których wynikało że doszło do korupcji przy przetargu na budowę nowej siedziby PZPN. Zarząd związku odwołał wówczas ze stanowiska Kręcinę, jednak jak się okazuje zrobił to niezgodnie ze swoim statutem.

Jeden z jego artykułów mówi bowiem, że aby głosowanie było ważne, musi powstać komisja skrutacyjna złożona z trzech osób wybranych w głosowaniu jawnym. Taka komisja nie powstała przed odwołaniem Kręciny, a głosy liczył jeden z członków zarządu Janusz Hańderek. Oznacza to, że Kręcina został odwołany bezprawnie, a więc formalnie wciąż jest sekretarzem.

Kręcina wysłał w ostatnich dniach do PZPN-u pismo podparte opinią profesora prawa Huberta Izdebskiego. Tymczasem członkowie zarządu próbują tłumaczyć się ze swojego błędu: - Z prawnego punktu widzenia było to przeoczenie z naszej strony - mówi jeden z nich prawnik Zbigniew Lach.

- Ale mam nadzieję, że jeśli Kręcina pójdzie do sądu, to porządny sędzia uzna, że komisją skrutacyjną był cały zarząd. On chce wrócić do PZPN, bo czuje, że ma poparcie Grzegorza Laty. Sam powiedział mi kiedyś, że poświęcił się, żeby d... Lacie uratować - mówi Lach na łamach "SE" .

Aby Kręcina przestał być formalnie sekretarzem, głosowanie musi zostać powtórzone. A to oznacza, że okres wypowiedzenia jego kontraktu przedłuży się o rok. Będzie to kosztowało PZPN dodatkowo ponad pół miliona złotych.

Zobacz wideo

UEFA dopłaci Wrocławiowi do organizacji Euro 2012 ?

Więcej o: