PZPN. Kręcina się tłumaczy: Za głośno chrapałem

Wypiłem parę drinków i do tego doszło zmęczenie pomeczowe. Wsiadłem do samolotu, nikt mi tego nie zabronił. A ja natychmiast zasypiam, no i widocznie jakiś drobny element chrapania spowodował, że komuś to przeszkadzało- tłumaczył w rozmowie z dziennikarzem TVN24 Zdzisiław Kręcina, dlaczego został wyproszony w czwartek z pokładu samolotu do Wrocławia.

Do zdarzenia doszło w czwartek popołudniu na lotnisku we Wrocławiu. Jak twierdzą świadkowie, sekretarz generalny PZPN był pod wpływem alkoholu, "ledwo trzymał się na nogach", zachowywał się głośno i wulgarnie.

- Ja przede wszystkim nie byłem pilotem tego samolotu. Więc jako pasażer zawsze jestem na tzw. lunchu, wypiłem sobie piwo w towarzystwie człowieka z piłki, nie będę mówił kogo. Wszedłem na pokład i na własne życzenie wyszedłem z pokładu - odpowiadał rano w Radiu Zet Kręcina .

Kręcina: Wypiłem piwo w towarzystwie człowieka z piłki

Popołudniu zmienił wersję. W rozmowie z reporterem TVN 24 powiedział : - Wypiłem parę drinków i do tego doszło zmęczenie pomeczowe. Wsiadłem do samolotu, nikt mi tego nie zabronił. A ja natychmiast zasypiam, no i widocznie jakiś drobny element chrapania spowodował, że komuś to przeszkadzało.

-. Panowie z obsługi lotniska poprosili mnie o to, żebym wyszedł z samolotu. Bez żadnych awantur opuściłem lotnisko, przebukowałem bilet na kolejny lot i tyle - dodał Kręcina. Jak sam tłumaczył, na lotnisku w saloniku dla vipów był w towarzystwie Marka Drabczyka, członka zarządu Legii Warszawa, z którym rozmawiał m.in. o meczu Polska - Meksyk.

Wypiłem piwo i znalazłem się w potrzasku. Nie tylko kręcina  ?

Więcej o: