T-Mobile Ekstraklasa. Ogromna dziura Śląska

Przez ponad 6 milionów długu wrocławianie mogą nie dostać licencji na grę w ekstraklasie. Jak w tak złej sytuacji znalazł się klub, którego współwłaścicielem jest miliarder Zygmunt Solorz?

Piłkarska bomba wybuchła kilka dni temu. Władze Wrocławia przyznały, że Śląsk stoi na skraju bankructwa.

- Sytuacja finansowa jest dramatyczna - tłumaczył Włodzimierz Patalas, sekretarz miasta Wrocławia i wiceprzewodniczący rady nadzorczej klubu. - Nasz wspólnik nie wywiązuje się ze zobowiązań finansowych. W tym roku nie przekazał na klub ani złotówki, z poprzedniego ma 1 milion złotych zaległości - podkreślał Patalas.

Jeden z najbogatszych Polaków Zygmunt Solorz (51 procent akcji) oraz miasto Wrocław (48 procent akcji) są właścicielami Śląska od trzech lat. Co roku przekazywali klubowi po pięć milionów złotych. Jednak budżet Śląska nie był duży i wynosił około 25 mln zł. Aby spłacić długi oraz wzmocnić drużynę, postanowili dołożyć do budżetu po 12 mln.

Niespodziewanie reprezentujący Solorza w Śląsku Józef Birka zablokował podwyższenie kapitału spółki. - Wpłacimy te pieniądze, ale później - broni się Birka.

- My już im nie wierzymy - odpowiada Patalas.

Jeśli w najbliższych tygodniach nic się nie zmieni, Śląsk może mieć problem z otrzymaniem licencji na grę w ekstraklasie. - Komisja Licencyjna PZPN będzie miała wątpliwości, dotyczące finansowania Śląska w nowym sezonie - przyznaje Piotr Waśniewski, prezes Śląska.

Fiasko wehikułu finansowego

Pierwszy, poważny kryzys między udziałowcami Śląska pojawił się jesienią minionego roku. Wtedy fiaskiem zakończyła się budowa galerii handlowej, która miała powstać obok nowego stadionu. Zysk z jej działalności w całości miał trafić do Śląska. Prezydent miasta Rafał Dutkiewicz oraz Zygmunt Solorz prezentując inwestycje nazwali ją "wehikułem finansowym".

Miasto w dzierżawę przekazało klubowi pięć hektarów terenu, ale ludzie Solorza przed dwa lata nie uzyskali 150 mln euro kredytu na budowę galerii. Wykopali jedynie ogromna dziurę - miejsce pod fundamenty budynku. W końcu miasto rozwiązało umowę o dzierżawie i odebrało grunt inwestorowi. Dziś dziura jest wielkim problemem. Przez ogromy wykop pęka ulica oraz zawaliła się część chodnika obok stadionu, na którym w czerwcu odbędą się mecze Euro 2012. Zabezpieczenie terenu będzie kosztować Wrocław aż 3,8 mln zł.

Fiasko "wehikułu finansowego" Śląska ochłodziło relacje Solorza z Dutkiewiczem. Miliarder nie lubi futbolu, na meczu Śląska był tylko raz. Jest zniechęcony do inwestowania w Śląsk, bo nie chce wyłącznie dokładać do interesu. Poza tym ma inne problemy - co miesiąc spłaca po prawie 190 mln zł rat kredytu, zaciągniętego na kupno Polkomtela. Ludzie z jego otoczenia opowiadają, że "robi się nerwowy, gdy słyszy, że ma jeszcze dać miliony na piłkarski Śląsk".

Z drugiej strony są zdesperowane władze Wrocławia. Na budowę 43-tysięcznego stadionu wzięły 500 mln złotych kredytu. Chcą aby grała na nim świetna drużyna, bo teraz pożyczkę trzeba spłacić. Biedny i przeciętnie grający Śląsk, to kolosalny problem.

Z czego ma żyć Śląsk?

Krzysztof Sachs, ekspert z Ernst&Young twierdzi, że budowa silnego klubu we Wrocławiu stanęła pod znakiem zapytania. - Śląsk nie żyje z nowego stadionu, bo jego właścicielem jest miejska spółka, która musi spłacić kredyt. Klubu nie utrzymuje też obiecana galeria, bo jej nie ma. Pytanie jak ma funkcjonować Śląsk skoro ani marketingowo, ani organizacyjnie nie jest gotowy, by na siebie zarabiać - analizował Sachs w Radiu Wrocław. - Układ właścicielski i przyszłość klubu zawsze budziła moje wątpliwości, ale informacje o kryzysie, kompletnym braku pieniędzy i możliwości braku licencji, to po prostu szok - podkreśla.

Wrocławski kryzys potęguje fatalna runda wiosenna Śląska. Po pierwszej rundzie drużyna Oresta Lenczyka była liderem i miała nadzieję na mistrzostwo Polski. Ale wiosną z siedmiu meczów wygrała tylko jeden. Z taką grą może nawet nie awansować do europejskich pucharów. Miasto ma też ogromny problem ze stadionem. Do Euro 2012 pozostało zaledwie dwa miesiące, a obiekt wciąż nie jest ukończony.

Do Świąt we Wrocławiu nic się nie wydarzy. Później ma dojść do rozmowy Solorza z Dutkiewiczem, podczas której właściciele klubu zadecydują co dalej ze Śląskiem.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.