T-Mobile Ekstraklasa. Rok pracy Oresta Lenczyka w Śląsku. Od dna tabeli do lidera ligi

27 września minął dokładnie rok od przejęcia zespołu Śląska Wrocław przez trenera Oresta Lenczyka. 12 udanych miesięcy pracy zaowocowało zdobyciem wicemistrzostwa Polski i dotarciem do IV rundy eliminacji Ligi Europy. Gdy Lenczyk zaczynał pracę we Wrocławiu, drużyna z Dolnego Śląska plasowała się na przedostatnim miejscu w tabeli. Dziś jest liderem T-Mobile Ekstraklasy...

Dyskutuj z ludźmi, nie z nickami. Nie bądź anonimowy na Facebook.com/Sportpl ?

"Wielki Śląsk" jednak bez Tarasiewicza

27 września 2010 roku, we wrocławskim Ratuszu prezydent Wrocławia zaprezentował nowego szkoleniowca Śląska. Orest Lenczyk przejął drużynę po Ryszardzie Tarasiewiczu, który wprowadził WKS do najwyższej klasy rozgrywkowej. Początkowo udało mu się zakotwiczyć w górnej części tabeli Ekstraklasy (szóste miejsce w pierwszym sezonie gry), ale w miarę upływu czasu, były reprezentant Polski zaczął tracić kontrolę nad zespołem i jego wynikami.

Śląsk Tarasiewicza miał się rozwijać. Co pół roku do drużyny dołączali kolejni zawodnicy. Jedni z polecenia samego szkoleniowca, inni na podstawie opinii Krzysztofa Paluszka - dyrektora sportowego klubu, zatrudnionego w maju 2010 roku. Obaj panowie mieli budować "Wielki Śląsk". Po transferach Cristiana Diaza, Przemysława Kaźmierczaka czy Waldemara Soboty, dziennikarze spodziewali się, że klub z Wrocławia dołączy do wielkiej trójki Ekstraklasy - Legii, Wisły i Lecha.

Nadzieje kibiców Śląska i wielkie plany klubu przerosły możliwości samego Tarasiewicza. Drużyna z Wrocławia zaczęła staczać się po równi pochyłej. Sezon 2009/10 zakończyła dopiero na dziewiątym miejscu, a w następnych rozgrywkach po siedmiu kolejkach okupowała przedostatnią lokatę w tabeli.

Trenowali na ulicach...

Metody pracy Tarasiewicza nie pasowały do obecnego składu osobowego Śląska. Znany z katorżniczych treningów szkoleniowiec nie potrafił wyzwolić u swoich piłkarzy maksimum ich możliwości. Trener zabierał swoich graczy do Zieleńca, aplikował im po cztery treningi dziennie. Zajęcia często polegały na bieganiu po górach lub... ulicach miasteczka. Tarasiewicz potrafił poprosić policję z Zieleńca o... wstrzymanie ruchu na drodze. Przez kilkadziesiąt minut samochody nie mogły przejeżdżać przez Zieleniec, ponieważ na szosie trenowali Sebastian Mila i spółka. To wywołało złość burmistrza miasta. Wysłał on jednego z urzędników, by natychmiast przywrócił ruch. Ten zrobił awanturę, argumentując, że to niedopuszczalne, by zamykać ulicę w tak dużym ośrodku narciarskim jakim jest Zieleniec. Ruch przywrócono. Strasznie niezadowolony z takiego obrotu sprawy był oczywiście Tarasiewicz.

Śląsk grał coraz gorzej, piłkarze byli źle przygotowywani do rozgrywek. Gdy pozycja Tarasiewicza słabła, gracze WKS-u nadal stali murem za swoim opiekunem. - Naszym szkoleniowcem jest Ryszard Tarasiewicz i ma on pełne poparcie ze strony zawodników. Wiemy dobrze, że zrobił wszystko, aby nas przygotować do sezonu. Mamy nadzieję, że wszystko będzie szło w dobrym kierunku - mówił Sebastian Mila. Po porażce 1:2 z Koroną Kielce w 7. kolejce poprzedniego sezonu działacze zdecydowali się jednak na zwolnienie 49-letniego szkoleniowca.

Lenczyk naprawił trafiony okręt

- Okręt został trafiony, ale nie zatonął. Teraz trzeba jak najszybciej załatać dziurę i wyprowadzić Śląsk na właściwe wody - mówił 27 września 2010 Lenczyk. Doświadczony trener szybko znalazł wspólny język z piłkarzami, przekonał ich do swoich metod treningowych. W krótkim czasie - głównie dzięki dobrym wynikom - wypracował sobie silną pozycję wśród działaczy. Lenczyk nie bał się wyrzucić z drużyny najlepszego gracza Śląska, niesfornego Vuka Sotirovicia, który swoim zachowaniem zaburzał harmonię w grupie.

Nowy opiekun drużyny udowodnił, że posiada sporą wiedzę na temat taktyki. Lenczyk poukładał grę zespołu W pięciu pierwszych meczach pod jego wodzą wrocławianie stracili tylko trzy gole. Dla porównania, Śląsk Tarasiewicza stracił 14 goli w sześciu spotkaniach...

- Przyjście trenera Lenczyka sprawiło, że zaczęło to wyglądać coraz lepiej jeśli chodzi o zdobycze punktowe, a wiosną byliśmy już naprawdę w świetnej formie, ponieważ prawie w każdym meczu zdobywaliśmy cenne oczka, które pozwoliły nam zdobyć wicemistrzostwo Polski - mówił Mariusz Pawelec.

Jesienią Śląsk spokojnie zdobywał punkty. Zimą nastąpił przełom. Lenczyk idealnie przygotował zespół do wiosennych zmagań. Wrocławianie byli rewelacją rundy. Imponowali szybkością, siłą fizyczną i dyscypliną w taktyce. Jego ekipa w efektowny sposób zdobyła pierwsze od prawie 30 lat wicemistrzostwo Polski, a 69-letni szkoleniowiec zgarnął nagrodę dla najlepszego trenera sezonu. W eliminacjach do Ligi Europy wrocławianie wyeliminowali faworyzowane Dundee United. Piłkarze Lenczyka poradzili sobie również z Lokomotiwem Sofia. Ich przygodę zakończył Rapid Bukareszt.

12 miesięcy do pełnej władzy

Dziś Śląsk jest liderem T-Mobile Ekstraklasy, awansował do kolejnej rundy Pucharu Polski. Bilans Lenczyka w Śląsku jest imponujący - jego zespół zagrał w 39 spotkaniach. Aż dziewiętnaście z nich było zwycięskich, trzynaście zremisowanych, a zaledwie siedem przegranych. Pod wodzą Oresta Lenczyka wrocławianie zdobyli 62 bramki, tracąc tylko 37 goli.

Szkoleniowiec w 12 miesięcy przejął całkowitą władzę. To on nadzorował letnie transfery - Trener Lenczyk chciałby przejąć jednoosobową odpowiedzialność za wyniki sportowe drużyny i my to rozumiemy. Być może dokonamy więc jakichś zmian, ale będą one raczej kosmetyczne. Obecny model dobrze się sprawdza, więc nie ma sensu robić rewolucji - komentuje Birka.

Do klubu dołączyli więc Johan Voskamp, Dariusz Pietrasiak, Marek Wasiluk i Krzysztof Żukowski. Dwaj pierwsi już świadczą o sile zespołu z Wracławia, kolejni dobrze uzupełniają luki w pierwszej jedenastce.

- Imponuje mi Śląsk i trener Lenczyk. To może być drużyna, która sięgnie po mistrzostwo - uważa Jacek Bednarz.

Pod koniec października Śląsk zainauguruje nowy piękny stadion. W nową erę wchodzi z Orestem Lenczykiem, który przed rozpoczęciem obecnego sezonu podpisał dwuletnią umowę z klubem. Na doświadczonego szkoleniowca liczą kibice z Wrocławia. "Ej! Solorz, zarząd i reszta - na nowy stadion nie idziemy bez Oresta!" - takie hasło fani z Wrocławia głosili w końcówce poprzednich ligowych zmagań. Sympatycy WKS-u marzą o mistrzostwie Polski. - Teraz przez chwilę możemy patrzeć na rywali z góry, ale musimy pozostać skromni - mówi w swoim stylu Lenczyk.

Niemiecka telewizja ARD zafascynowana cheerleaderkami z Gdyni [ZDJĘCIA Z NAGRANIA]

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.