Po rozstaniu z reprezentacją Polski Czesław Michniewicz podjął pracę w Arabii Saudyjskiej. Polak rozpoczął pracę w Abha Club. W tamtejszym klubie 51-latek współpracował m.in. z Grzegorzem Krychowiakiem. Początek sezonu w wykonaniu jego piłkarzy nie był najgorszy. Dwa zwycięstwa i dwie porażki w pierwszy czterech spotkaniach wyglądały przyzwoicie. Jednak później przyszła passa rozczarowujących wyników. Po ośmiu kolejkach ligowych piłkarze Abha Club mieli w dorobku tylko sześć punktów. Tak fatalny bilans sprawił, że działacze postanowili się rozstać z Polakiem.
- Decyzja władz klubowych nie może dziwić, bo Abha City spadła do strefy spadkowej i co gorsze: nie było żadnych perspektyw na poprawę. Kulała ofensywa, ale też nie funkcjonowała dobrze obrona, a przecież to właśnie dyscyplina taktyczna i szczelna defensywa miały być mocnymi stronami Michniewicza - mówił Adam Błoński ekspert od piłki azjatyckiej w rozmowie z Antonim Partumem, dziennikarzem Sport.pl.
Czesław Michniewicz nie tylko stracił cierpliwość działaczy, ale również kibiców. - W momencie gdy drużyna osiągała złe wyniki, fani Abhy zaczęli nazywać Michniewicza "cheerleaderem", drwili z niego - tłumaczył Uri Levy ekspert z Izraela w rozmowie z Dominikiem Senkowskim ze Sport.pl.
Teraz na temat zwolnienia Michniewicza wypowiedział się Krzysztof Stanowski w programie "KS Poranek" w Kanale Sportowym.
- Teraz niestety będzie musiał zarabiać te wszystkie pieniądze bez pracowania. To jest straszne - mówił dziennikarz.
- Ludzie się wyzłośliwiają na mój temat. Jak jemu coś nie idzie, to z tego powodu ludzie do mnie piszą. W ogóle to jest dziwna sprawa. No straszna sprawa się stała, teraz będzie musiał być obrzydliwie bogaty bez siedzenia w Arabii Saudyjskiej - zakończył ironicznie Stanowski.
W najbliższym czasie Michniewicz odpocznie od piłki nożnej. Niewykluczone, że w przyszłości wróci do ekstraklasy lub nadal będzie chciał zrobić karierę na Bliskim Wschodzie. - Nie sądzę, żeby Michniewicz był spalony na tym rynku. Nie dość, że na arabskim rynku kuleje weryfikacja trenerów, to tutaj często dostaje się szanse, żeby się odkuć. Po Michniewicza mogą się zgłosić drużyny z drugiej i trzeciej ligi saudyjskiej, albo z ekstraklasy innych azjatyckich krajów, jak np. kluby ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy Tajlandii - mówił Adam Błoński w rozmowie z Antonim Partumem.