Ruch Chorzów ma swoje RPA. Na Cichej

Niebiescy są pierwszą drużyną z naszego regionu, która rozpoczęła przygotowania do sezonu. Na razie jeszcze bez nowych piłkarzy, ale z mocnym postanowieniem, że zespół będzie mocniejszy niż wiosną.

Piłkarze zakończyli trzytygodniowe urlopy krótko po godzinie 16. Klubowy parking szybko zapełnił się samochodami. W klapkach, krótkich spodenkach i koszulkach wielu zawodników wyglądało jakby szykowało się do wyjścia na plażę, a nie na pierwszy trening.

Byle nie do Kazachstanu

- Ale upał. No to mamy swoje RPA - żartował obrońca Ruchu Ariel Jakubowski.

Pomocnik Gabor Straka cieszył się, że w końcu grzeje słońce. - Na Słowacji tak jak w Polsce mieliśmy problem z powodzią. W Dunajskiej Stradzie, gdzie mieszkam, nie było wielkiej wody, ale za to męczy nas teraz plaga komarów - mówił gracz niebieskich.

Przygotowania do sezonu rozpoczęły się od rozruchu, czyli lekkich zajęć na boisku treningowym. Pod nieobecność trenera Waldemara Fornalika, którego PZPN delegował na kilka dni na mistrzostwa świata do RPA, za prowadzenie zajęć odpowiadają asystenci: Tomasz Fornalik, trener bramkarzy Ryszard Kołodziejczyk oraz specjalista od przygotowania fizycznego Leszek Dyja.

Niebiescy nie wyjadą latem na żadne zgrupowanie. - Na miejscu mamy bardzo dobre warunki do pracy - uważa Fornalik. W czwartek trenerzy sprawdzą, jak po urlopach zmieniła się szybkość i wydolność piłkarzy. Od poniedziałku bazą trzeciej drużyny ekstraklasy będzie Stadion Śląski. Zawodnicy będą spać w domach, ale przez dziesięć dni większość czasu spędzą na obiektach treningowych chorzowskiego obiektu.

Przed rozpoczęciem rywalizacji w Lidze Europejskiej (1 lipca) Ruch ma rozegrać dwa sparingi - 23 i 26 czerwca. Pierwszy rywal nie jest jeszcze znany, drugim będzie Piast Gliwice. Pierwszego przeciwnika na europejskich boiskach niebiescy poznają podczas losowania 21 czerwca.

Na początek eliminacji LE Ruch będzie rozstawiony. Lista drużyn, na które może trafić chorzowski zespół, liczy 26 pozycji. Ślepy los może wysłać niebieskich od Kazachstanu (Toboł Kostanaj) aż po Wyspy Owcze (NSI Runavik). W klubie liczą na mniej egzotyczne rozwiązanie i rywala z Węgier, Słowenii czy San Marino. Wciąż nie wiadomo, czy mecze niebieskich będzie transmitować telewizja.

- Nie bardzo myślę o rywalu w pierwszej rundzie, bo tak naprawdę liczę na kolejne awanse i spotkania z bardziej renomowanymi rywalami - mówi Straka.

Nadzieja w "Figo"

Działacze wierzą, że jeszcze przed pierwszym meczem na europejskich boiskach zespół wzmocni przynajmniej trzech piłkarzy. Priorytetem miało być zakontraktowanie lewego obrońcy i wydaje się, że Ruch już takiego znalazł. To 30-letni Grzegorz Bronowicki, były reprezentant Polski (14 występów). Jego dobrze rozwijającą się karierę zatrzymała poważna kontuzja kolana, której doznał podczas gry dla Crvenej Zvezdy Belgrad. Bronowicki wrócił już do pełni sił, a ostatnio grał w pierwszoligowym Górniku Łęczna.

Kolejnym wzmocnieniem ma być Aleksander Kwiek, 27-letni pomocnik Odry Wodzisław. Za piłkarza trzeba będzie zapłacić, ale Ruchu to nie odstrasza.

- To pokazuje, że medialne informacje o naszej zapaści finansowej nie są do końca prawdą. Chcemy się wzmacniać, a nie osłabiać. Dogrywamy szczegóły transferów Kwieka i Bronowickiego. Piłkarze są też szczegółowo badani. W ciągu dwóch dni wszystko powinno się wyjaśnić - mówi Mirosław Mosór, dyrektor klubu, który wczoraj szykował się też na spotkanie z Grzegorzem Baranem. Kapitan niebieskich wciąż nie przedłużył umowy.

Niebiescy toczą też rozmowy z napastnikiem z ekstraklasy, który ma też za sobą grę za zachodzie Europy. Problem w tym, że ochotę na jego zatrudnienie maja również inne kluby.

Kadrę niebieskich może jeszcze uzupełnić piłkarz ze Słowacji, a przede wszystkim utalentowana młodzież, m.in. z drużyny, która właśnie zdobyła mistrzostwo Śląskiej Ligi Juniorów Starszych. W tym gronie jest 19-letni Filip Starzyński. To bardzo utalentowany ofensywny pomocnik, którego koledzy nazywają "Figo". Najważniejsze zadanie, jakie teraz stoi przed Filipem i jego rówieśnikami, to walka o mistrzostwo Polski juniorów. W ćwierćfinale rozgrywek rywalem Ruchu będzie Zagłębie Lubin. Mecze odbędą się 19 i 23 czerwca, a gospodarzem pierwszego spotkania będą niebiescy.

Kadrowicze dostali urlop

Na zajęciach zabrakło Macieja Sadloka i Artura Sobiecha. Chorzowianie zaraz po zakończeniu sezonu przepakowali piłkarskie torby i pojechali na zgrupowanie reprezentacji Polski. Jeszcze we wtorek zagrali przeciwko Hiszpanom w Murcii. Teraz dostali tydzień wolnego.

Utalentowany duet jest na liście życzeń niemal połowy klubów ekstraklasy. Działacze Ruchu powtarzają, że wybiorą najlepsze rozwiązanie, a z nieoficjalnych informacji wynika, że jeden ze scenariuszy zakłada, że zawodnicy (lub jeden z nich) zostaną sprzedani teraz, ale przez najbliższy rok nadal będą grać na Cichej. Kilka lat temu podobne rozwiązanie zastosowano w przypadku Piotra Ćwielonga, który strzelał bramki dla Ruchu, a związany był już z Wisłą.

Do grona piłkarzy, którzy są na liście życzeń innych klubów - Cracovia interesuje się Krzysztofem Pilarzem, Widzew Łukaszem Janoszką - dołączył Krzysztof Nykiel, którego widziałaby w swoim składzie Lechia Gdańsk. Na Cichej odpowiadają, że prawy obrońca nie jest na sprzedaż.

Na Cichej plotkowano wczoraj, że zainwestowaniem w Ruch jest zainteresowana rodzina Ćwików, posiadająca m.in. salony meblowe. Aleksander Ćwik jeszcze kilka lat temu był przewodniczącym rady nadzorczej niebieskiej spółki. Jeden z pracowników klubu potwierdził nam tę informację, ale jednocześnie stwierdził, że szanse na współpracę są w obecnych warunkach znikome.